Przedstawiony temat pozwolę sobie rozpocząć od przytoczenia fragmentu wypowiedzi ks. Marka Dziewieckiego, kapłana Diecezji Radomskiej, dr. psychologii, Krajowego Duszpasterza Powołań i wicedyrektora Europejskiego Centrum Powołań.„Co by Ksiądz odpowiedział maturzyście, który zapytałby prosto: Dlaczego warto zostać księdzem?”
„Dlatego, że to niezwykłe powołanie, dzięki któremu mocą Bożą ratujesz życie współczesnemu człowiekowi, zagrożonemu własną słabością (jak syn marnotrawny) i cynizmem niektórych dorosłych (jak biblijny Józef – syn Jakuba, sprzedany do niewoli przez własnych braci). Jeśli czujesz powołanie, to nie bój się pójść za Bożą propozycją. Nie będziesz rozczarowany! Znajdziesz niespodziewaną radość, jeśli tylko będziesz wierny. To jedyne – obok małżeństwa i rodziny – powołanie, które nigdy nie przestanie być aktualne. Bo jest to powołanie, by kochać spotykanych ludzi tak, jakby byli twoją rodziną. Bo jest to powołanie, które ludziom tej ziemi przypomina, że są dziećmi Bożymi i że sensem ich życia jest miłość nie z tej ziemi”. Chciałbym tu podkreślić dwa ostatnie zdania: jest to powołanie by kochać spotykanych ludzi, jest to powołanie, które ludziom tej ziemi przypomina, że są dziećmi Bożymi i że sensem ich życia jest miłość nie z tej ziemi.
Powyższe stwierdzenia nie zmieniają faktu, że coraz częściej kapłan postrzegany jest jako zło konieczne, dla którego najlepszym miejscem jest księżyc, w myśl grafitti na murach – księża na księżyc. Odbierany jest jako urzędnik i „polityczny stróż kościelnej infrastruktury”, przedstawiciel i przewodnik ciemnogrodu, miesza się do polityki, rozrzutny, materialista, skąpy, zachłanny, apodyktyczny, krzywdziciel dzieci.
Dla innych – błogosławieństwo i autorytet. W wielu regionach, nie tylko Polski, święcenia kapłańskie...
... kojarzą się ze społecznym awansem. Nie chodzi jedynie o wykształcenie i utrzymanie, ale także o miejsce w społecznej hierarchii. Nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że ile osób tyle opinii o kapłanie. Kiedyś opisał je wspaniale ks. Maliński: Jeżeli będzie miał przyzwoitą sutannę i wypucowane buty, powiedzą: „Popatrz, jaki elegancik”. Jeżeli będzie nosił sutannę połataną i buty byle jakie: „Udaje biedaka”. Jeżeli będzie zdrowo wyglądał: „Temu to dobrze”. Jeżeli będzie chudy i blady: „Podejrzane życie prowadzi”. Jeżeli będzie w chorobie się leczył, powiedzą: „Mówi o niebie, a boi się umrzeć”. Jeżeli nie będzie się leczył: „Uczy, że trzeba szanować zdrowie, a sam tego nie robi”. Jeżeli w kazaniach będzie poruszał tematy ogólne, powiedzą: „Nieżyciowy”. Jeżeli będzie wchodził w szczegóły, obrażają się na niego po kolei: rodzice, młodzież, nauczyciele, lekarze, zarzucając, że wtrąca się w ich sprawy. Jeżeli będzie jeździł dobrym samochodem: „Ten ma kasę!”. Jeśli samochodu nie ma: „Ciekawe, co on z tymi pieniędzmi robi”.
Oto skrajne opinie, dotyczące tej samej osoby. Rodzi się zatem pytanie: dlaczego tak różnie ludzie mówią o księdzu? Ponieważ jest on dla nich zagadką. Bo niby jest do nich we wszystkim podobny, a jednak nie taki sam. Jest z ludu wzięty, a przecież tak wiele różni się od niego. Żyje na świecie, ale do niego nie należy. Jest mieszkańcem ziemi, na której są zbrodnie, nienawiść, grzech, ale głosi rzeczywistość, która jest zgoła inna.
Kim zatem jest kapłan? Przede wszystkim pośrednikiem między Bogiem a ludźmi.
Istotę kapłańskiego zadania doskonale oddają dwa łacińskie określenia: sacerdos – „udzielający świętości, dostępu do tego, co święte (sacrum)”, i pontifex czyli „czyniący pomost”. Kapłan buduje most łączący ludzkie życie z Bogiem, ziemię z niebem, doczesność z wiecznością.
Nieodżałowanej pamięci papież Jan Paweł II w książce Dar i Tajemnica pisał, że „każde powołanie kapłańskie w swej najgłębszej warstwie jest wielką tajemnicą, jest darem, który nieskończenie przerasta człowieka. Każdy z nas kapłanów doświadcza tego bardzo wyraźnie w całym swoim życiu. Wobec wielkości tego daru czujemy, jak bardzo do niego nie dorastamy”.
Powołanie do kapłaństwa jest najpierw darem. Nikt bowiem nie może rościć sobie prawa do bycia kapłanem. Kapłaństwo jest zaskakującym darem Bożej miłości, jest Bożym pomysłem, wyrazem Jego troski o człowieka.
Jest ono jednocześnie tajemnicą. Tajemnicą spotkania dwóch wolności: wolności Boga, który powołuje, oraz wolności człowieka, który na to powołanie odpowiada.
Istota misji kapłańskiej od czasów ewangelicznych jest ciągle taka sama: głoszenie Słowa Bożego, uświęcanie poprzez posługę sakramentalną oraz sprawowanie posługi duszpasterskiej. Kościół nie działa po to, by rozszerzać swoją władzę albo by potwierdzać swoje panowanie, ale by nieść wszystkim Chrystusa, Zbawienie świata. Nie chcemy niczego innego, jak tylko służyć ludzkości, a szczególnie tym, którzy cierpią najbardziej, którzy są najbardziej marginalizowani, ponieważ wierzymy, że „głoszenie Ewangelii ludziom naszych czasów [...] należy uważać bez wątpienia za służbę świadczoną nie tylko społeczności chrześcijan, ale także całej ludzkości” – jak stwierdza Benedykt XVI.
Nie jest łatwo być kapłanem we współczesnym świecie. Sami siebie pytamy: dlaczego tak wielu ludzi rozmija się z osobą Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelią? Dlaczego nie jest On dla nich najważniejszym punktem odniesienia? Przecież to w Nim znajdujemy ostateczną odpowiedź na najważniejsze sprawy ludzkiego życia i losu. Dlaczego nasze parafie nie zawsze są żywymi, solidarnymi wspólnotami wiary, budzącymi nadzieję, okazującymi czynną miłość?
Trudność bycia kapłanem dziś wynika nie tylko z kryzysu współczesnego człowieka dotkniętego postmodernizmem, relatywizmem i sekularyzmem, ale również z kryzysu sporej grupy samych kapłanów, którym brakuje może nie wiedzy i kompetencji, ale dojrzałości i nadprzyrodzonej miłości. Zatem, wychodząc naprzeciw współczesnym wyzwaniom, podstawowym zadaniem kapłana dziś jest nieustanne nawracanie się, aby być wiernym łasce powołania i aby ofiarnie z tą łaską współpracować. Nawrócenie zaś, to – wnikając w ducha Ewangelii – nic innego jak nauczenie się kochać.
Tylko widzialna i ofiarna miłość kapłana sprawia, że ludzie słuchają raczej jego niż modnych ideologów czy cynicznych demoralizatorów.
Taka postawa implikuje kolejny krok – być obecnym w życiu tych, do których posyła mnie Chrystus, a więc być pośród ludzi biednych materialnie, moralnie i duchowo oraz ludzi skrzywdzonych, uzależnionych, załamanych, bezradnych. Innymi słowy podstawowym zadaniem kapłana, jest przyprowadzanie ludzi do Chrystusa oraz fascynowanie ich Jego prawdą i miłością. Boża prawda wyzwala z grzechu, iluzji i naiwności, a Boża miłość daje siły, by iść drogą świętości. W obecnym świecie kapłan nie może ani przez chwilę zapominać, że jest sługą Jezusa Chrystusa, a więc w praktyce – każdego człowieka, ponieważ Kościół jest posłany do wszystkich, a nie tylko tych, którzy do niego należą.
Kardynał Cláudio Hummes Arcybiskup Emeryt São Paulo, Prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa, na samym początku ogłaszanego Roku Kapłańskiego powiedział: Musi to być rok spojrzenia zarówno pozytywnego, jak i skierowanego w przyszłość, w którym Kościół powie przede wszystkim kapłanom, ale także wszystkim wiernym i szerszemu społeczeństwu w środkach masowego przekazu, że jest dumny ze swoich kapłanów, kocha ich, honoruje i podziwia oraz z wdzięcznością uznaje ich pracę duszpasterską i świadectwo ich życia. Prawdę mówiąc, kapłani są ważni nie tylko ze względu na to, co robią, ale także z racji tego, kim są.
Wszyscy potrzebowaliśmy tego Roku Kapłańskiego. Nie tylko księża, także świeccy. Jeśli naprawdę kochamy Eucharystię, Jezusa, który daje nam siebie przez kapłańskie ręce, powinniśmy – nie tylko w tym szczególnym roku – ogarnąć kapłanów modlitwą i życzliwym spojrzeniem. Potrzeba złożonych rąk, by Pan Bóg dał każdemu księdzu łaskę świętego życia.
I potrzeba ludzkiego, codziennego wsparcia w posłudze, która jest tak bardzo skierowana na człowieka. Ksiądz nie może uciec ani od Boga, ani od ludzi. W jego życiu niezbędny jest jeden i drugi kontakt.
Ten rok pomimo różnych skandali i przeciwności przypomniał nam, duchowieństwu i świeckim, a więc wszystkim wierzącym, całemu Kościołowi, że potrzebujemy siebie nawzajem, a wszyscy razem potrzebujemy Jezusa.
Ks. Adam Golec SAC
Fragmenty referatu wygłoszonego podczas Dni Czcicieli Miłosierdzia Bożego, Częstochowa 24-25.04.2010 r.
|