Strona główna arrow Aktualności arrow Boże Ciało w PNG
Boże Ciało w PNG Drukuj Poleć znajomemu

Boże Ciało jest obchodzone w PNG nie tak jak w Polsce w czwartek, ale w następującą po nim niedzielę. Jest tak ze względu na to, że w dzień powszedni ludzie pracują i trudno byłoby im przyjść na procesję.

Nasze świętowanie może dlatego, że odbywa się na południowej półkuli, odbywa się inaczej, „do góry nogami” - procesja jest przed Mszą św., a nie jak w Polsce po Mszy św. Teologicznie - wszystko wychodzi z Eucharystii, ale także do niej wszystko zmierza i w niej się wypełnia.

Zawsze zaczynamy nasze wędrowanie o 8 rano, kiedy jest jeszcze trochę chłodniej.

Zebraliśmy się przy kaplicy św. Antoniego w wiosce Sałarin. Przybyło kilkadziesiąt osób z tego rejonu naszej parafii, zwanego Masoma - skrót od nazw 3 wiosek: Mandi, Maur, Sałarin.

Pierwszą czynnością było udekorowanie pięknymi, świeżymi, tropikalnymi kwiatami nosidełka, na którym gumami przymocowana została monstrancja z Najświętszym Sakramentem. Następnie zaczęliśmy śpiewać pieśni eucharystyczne i odprawiliśmy...
...modlitwy przy pierwszym ołtarzu. Ewangelia przy tym ołtarzu dotyczyła prośby o nowe powołania, toteż zachęcałem ludzi w krótkiej homilii do modlitwy o powołania i kapłanów w dobiegającym końca Roku Kapłańskim.

Ruszyliśmy w drogę ze śpiewem i modlitwą Koronki do Bożego Miłosierdzia, która towarzyszyła nam przez całą drogę. Br. Janusz zadbał w tym roku, aby na czele procesji szli ministranci z kadzidłem, którego dym symbolizował niesienie modlitwy wiernych przed Boży tron w niebie. a w czasie procesji pomagało oddawać cześć Jezusowi Chrystusowi wędrującemu z nami, aby zobaczyć jak się Jego bracia i siostry mają: „Zagrody nasze widzieć przychodzi i jak się Jego dzieciom powodzi”.

Drugi ołtarz przygotowali więźniowie z zakładu karnego. Weszliśmy na teren zakładu w pobliże kaplicy, gdzie akurat skończono nabożeństwo niedzielne. Oprócz więźniów obecni byli strażnicy ze swoimi rodzinami. Po ustawieniu monstrancji na przygotowanym ołtarzu wszyscy klęknęliśmy, aby uczcić Boga obecnego wśród nas. Potem, stojąc, wysłuchaliśmy Ewangelii o rozmnożeniu chleba. W krótkiej homilii przypomniałem wiernym o dwóch stołach, na których Chrystus daje nam pokarm na umocnienie na tej ziemi: pokarm swego Słowa z ambonki i pokarm swego Ciała z ołtarza. Chrystus nie przestał nas karmić, czyni to ciągle. Z naszej strony trzeba tylko być gotowym, aby to zaproszenie przyjąć i być mocnymi nie własną mocą, ale mocą samego Chrystusa.

Od zakładu karnego br. Janusz poprowadził procesję do następnego ołtarza, a ja przesiadłem się do naszego samochodu, który pilotował procesję. Trzeci ołtarz przygotowali parafianie z Perigo, gdzie znajduje się drugi kościół naszej parafii. Oni jeszcze na długo przed przybyciem procesji chwalili Boga śpiewem i modlitwą. Kiedy procesja dotarła do ołtarza, jak zwykle nosidełko z monstrancją zostało umieszczone na ołtarzu. Trzeba wspomnieć, że w naszej parafii nie ksiądz niesie monstrancję, ale ludzie świeccy z różnych grup ze względu na to, że procesja ma do pokonania ok. 7 km.
Modlitwy przy trzecim ołtarzu, oprócz błogosławieństwa, prowadził br. Janusz. W homilii zachęcał do przyjmowania Komunii św. wedle tego co powiedział Chrystus w Ewangelii św. Jana: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie”.

Następnie wyruszyliśmy do ostatniego ołtarza. Ludzie z Boram tłumnie zgromadzili się wokół niego. Wartę honorową pełnili ministranci ubrani w swoje czerwono-zielone stroje. Bardzo podniośle wyglądało kiedy przed błogosławieństwem wszyscy zgromadzeni upadli na kolana - a trzeba zaznaczyć, że ołtarz znajdował się o parę metrów od ruchliwej ulicy, gdzie ciągle jeździły samochody i ludzie w nich lub na nich siedzący straszenie się dziwili, co ci katolicy wyrabiają klęcząc wokół jakiegoś złocistego przedmiotu położonego na stole. Może niektórzy z nich oskarżali nas o kult „złotego cielca”, wszystko jest możliwe w tym wielokulturowym i wielowyznaniowym społeczeństwie.

Po błogosławieństwie ruszyliśmy procesyjnie do niedalekiego kościoła parafialnego, gdzie już czekała reszta parafian i grupa muzyczna z Legionu Maryi. Po ostatnim błogosławieństwie w kościele, bo chciałem, aby i ci, którzy z różnych względów nie mogli uczestniczyć w procesji, też otrzymali błogosławieństwo, rozpoczęła się Msza św., którą rozpoczęliśmy śpiewem „Chwała na wysokości”. Legioniści przygotowali piękne śpiewy i nasza liturgia eucharystyczna była bardzo radosna i podniosła.

Kazanie świąteczne było bardzo mocne, bo „wytknąłem” moim parafianom, szczególnie tym z Boram, którzy mają kościół niedaleko ich domów, że tam słabo korzystają z darów tak cennych i drogich jak Eucharystia, zwłaszcza Msza św., adoracja. Powiedziałem, że Chrystus zachęcał: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. Tu ludzie jednak myślą, że sami sobie dadzą radę ze swoimi problemami i nie chcą zawracać głowy Chrystusowi. Szczególnie prosiłem o przyprowadzenie młodzieży do Chrystusa, nazywając to „Opereisen blg bringim ol yut long Jisas” czyli akcja przyprowadzania młodzieży do Jezusa. Zachęcałem, w pełni zdając sobie sprawę, że nie łatwo młodych przywieźć do kościoła. Zaproponowałem, że skoro młodzi nie chcą przychodzić, żeby ojcowie czy matki, bracia czy siostry przychodzili na Mszę św. codzienną i ofiarowali za nich Komunię św., a Jezus już się tym zajmie. Nie wiem na ile mój apel do nich dotarł.

Skończyliśmy nasze celebracje już po południu, tj. o 12.15. Pozostało tylko posprzątać po wszystkim i pójść na zasłużoną siestę, której nasze ciała się bardzo domagały.

Ks. Jan Rykała SAC