Strona główna arrow Warto przemyśleć arrow Wieczernik - narodziny Kościoła
Wieczernik - narodziny Kościoła Drukuj Poleć znajomemu
Ściany Wieczernika przesiąknięte są modlitwą. To tu modlił się Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy. To także tu, według Dziejów Apostolskich, powrócili Apostołowie po Wniebowstąpieniu Jezusa, aby razem z Maryją „trwać jednomyślnie na modlitwie” (Dz 1,14).

Atmosferę modlitwy czuć tu nadal, mimo iż sala jest tak bardzo zaniedbana, wręcz rozdeptywana przez tłumy turystów mających „do zaliczenia” jeszcze jeden obiekt w Jerozolimie. Dobrze, że wśród wielu przychodzących tu osób nie brak pielgrzymów. Przybywają z najdalszych krańców świata. Sala nie jest duża, a najczęściej znajduje się w niej jednocześnie kilka grup. Jedni trwają w zamyśleniu, inni śpiewają, a jeszcze inni wspólnie odmawiają modlitwę w ojczystym języku. Wielu brakuje tu ciszy. Ale czy nie podobnie było dwa tysiące lat temu, podczas Zesłania Ducha Świętego, kiedy to wszyscy jednocześnie mówili obcymi językami? Był szum wichru, potem hałas ogromnej radości. Z głębokości serca wołały usta.

Ale zanim nastąpił moment Zesłania Ducha Świętego, wiele dni w tym pomieszczeniu upływało zupełnie inaczej. Żeby dotknąć bardziej tajemnicy tego Dnia Radości, musimy... ... cofnąć się o kilkadziesiąt dni.

Odnajdziemy garstkę zagubionych, wystraszonych ludzi. Każdy z nich osobno pełen jest lęku, a wszyscy razem niepewni przyszłości. Oto wszystko się załamało. Nic już nie jest takie proste jak wtedy, gdy Mistrz był z nimi. Teraz nikt nie wie, co robić dalej, jak się zachowywać, dokąd pójść? Pytań jest wiele, a odpowiedzi brak. Uczniowie trzymają się razem, ale to jest kwestią czasu, jak szybko wszelkie więzy puszczą, a oni rozejdą się. Nic ich już nie będzie w stanie powstrzymać…

A jednak w ciągu tych trzech lat bycia tak blisko Jezusa czegoś się nauczyli. Nie zdążyli jeszcze zapomnieć Jego słów. Nie zapomnieli też tego, co widzieli.
Ich Mistrz uczył ich nie tylko słowami, ale i przykładem życia. Wielokrotnie byli świadkami, jak Jezus w chwilach trudnych i ważnych modlił się. Doświadczał jedności z Ojcem, poznawał Jego wolę, odkrywał, co ma czynić.
Tak było podczas nocy poprzedzającej wybór Apostołów, tak było za każdym razem, gdy uzdrawiał, tak było w Ogrójcu. Przez te trzy lata przyglądali Mu się. I, niestety, przede wszystkim jedynie przyglądali. Zbyt rzadko szli za Jego przykładem, zbyt rzadko Go naśladowali. Nawet wtedy, gdy ich prosił, nie umieli, albo nie mieli siły, razem z Nim czuwać i modlić się. Najboleśniejszym tego przykładem był Ogród Oliwny. Jeszcze w uszach brzmią im słowa Mistrza: „zostańcie tu i czuwajcie”. A oni nie umieli czuwać. Posnęli. Przegrali więc, gdy przyszedł czas próby. Wszyscy uciekli.

Teraz są mądrzejsi o to doświadczenie. Wieczernik jest dla nich czasem dojrzewania. Jakby naprawiając błędy Ogrójca, teraz trzymają się razem i trwają na modlitwie. Tak mija dzień za dniem. Nie poddają się. Czekają. Jeszcze nie wiedzą na co, ale pod okiem Matki uczą się coraz bardziej zaufania Bogu. A Bóg działa. Ich serca powoli dojrzewają. Jeszcze są gromadą wystraszonych uczniów, jeszcze tak bardzo paraliżuje ich strach i niepewność jutra, ale cud przemiany jest coraz bliżej.

I wreszcie nadchodzi ta chwila. Chwila, gdy Bóg wychodzi naprzeciw człowiekowi. Nadprzyrodzona interwencja Boga, której do końca nie zrozumiemy. Stwórca dotyka serca swego stworzenia. Miłość Ojca rozlewająca się na Jego dzieci. Na zewnątrz widzimy jedynie ogień nad ich głowami. Ofiara czuwania i modlitwy została przyjęta. Bóg oczyszcza i umacnia ich wnętrza. Wypala lęk, rozpacz, niepewność jutra. Teraz każdy z nich otrzymuje dar prawdziwego życia, w porównaniu z którym, wszystkie dotychczasowe lata były jedynie wegetacją. Ta ogromna radość, moc i nadzieja wylewa się z ich serc na ulice miasta. Porywa słuchających, udziela się. Jak zanotował autor Dziejów Apostolskich, tego dnia wspólnota wierzących w Chrystusa powiększyła się o trzy tysiące tych, którzy uwierzyli i przyjęli chrzest.

Uczniowie przestali być małą grupką wystraszonych ludzi, niepewnych jutra. Dojrzeli. Ich trud został przez Boga tysiąckroć wynagrodzony. W tym dniu zrodziła się WSPÓLNOTA KOŚCIOŁA. Utworzył ją Bóg z tych wszystkich, którzy tam przebywali i byli na to otwarci. Pozwolili Bogu działać. Dali Mu się poprowadzić. Bo tylko Bóg może dokonać tego prawdziwego cudu przemiany, gdy serce pełne lęku, bólu i niepewności jutra staje się sercem mężnym i odważnym, potrafiącym zaufać.

Jakże bardzo nam dziś potrzeba Wieczernika. I to każdego dnia. Pośród tylu chwil zagubienia, niepewności, tak bardzo ważne jest, by umieć znaleźć czas na modlitwę i czuwanie. Żeby wszystko się zmieniło, żeby dać Bogu szansę na interwencję w nasze serca. Ważna jest modlitwa każdego z nas. A wydaje się, że modlitwa we wspólnocie jest jeszcze skuteczniejsza. Wykorzystajmy takie okazje. Poszukajmy Wieczernika obok siebie. Wokół nas istnieje tyle wspólnot modlitewnych…

Ks. Piotr Nowicki SAC