Strona główna
Drodzy Czytelnicy! Drukuj Poleć znajomemu
Narzekanie jest podobno naszą „cnotą” narodową. Narzekamy praktycznie na wszystko, począwszy od marnej gry polskiej reprezentacji w piłce nożnej, poprzez zarobki i sytuację w kraju, nie wspominając już o całym świecie polityki. Skarżymy się, że nasze życie jest szare, że dzień podobny do dnia, że nic ciekawego się nie dzieje. Ludzie, zwłaszcza młodzi, wydają się być znudzeni codziennością, chcą żyć jak bohaterowie telewizyjni albo przeżywać przygody w tempie gry komputerowej. Uciekają więc w świat wirtualny, bo ten realny wydaje się „mało ekscytujący”.

Krótko mówiąc – poczucie zagubienia i zmęczenia przenika niemalże wszystkie płaszczyzny naszego życia. Ernest Bryll zastanawiał się nawet kiedyś:

Skąd to zmęczenie w nas każdego rana
Jakby każda noc była nie przespana
Skąd twarze takie szare, skąd oczy takie stare
Czemu gonimy tacy zadyszani,
Jakby się nam ta ziemia chwiała pod stopami
I skąd to, że nie wiemy, dokąd tak biegniemy.
Stąd ten krzyk – szybciej, szybciej. Inaczej padniemy...

Biorąc do ręki bieżący numer „Horyzontów” możemy poczuć się odrobinę zdziwieni. Jak to możliwe, że po dwudziestu latach pracy w Korei Południowej nasi misjonarze nie narzekają? Czyżby...

... zatracili na obczyźnie wspomnianą wyżej naszą cechę narodową?
Przecież przez te dwadzieścia lat nazbierało się dość motywów do załamywania rąk – choćby długie poszukiwanie własnego dachu nad głową, trudności w przyswojeniu sobie języka, zupełnie inna kultura i mentalność ludzi, świadomość bycia mniejszością (katolicy to zaledwie 8% ludności). Można by tak jeszcze długo wyliczać. Tylko czy jest sens skoro oni nie lamentują, mimo iż na przestrzeni minionych lat doświadczyli zarówno radości jak i cierpień, tyluż zawodów co nadziei.

W ich świadectwach uderza jedno: pośród wszelkich przeciwieństw zawsze i wszędzie usiłują ukazywać Koreańczykom Boga, jako ostateczny cel życiowego powołania. Niejako w zamian ludzie powierzają im swoje najgłębsze tajemnice, czasem bardzo bolesne. Stali się tymi, na których oczekiwali chorzy, starzy i konający, wierząc, że tylko oni mogą im pomóc w ostatecznym przejściu, które ma człowieka doprowadzić do Boga. Młodych przyciągają życiem z afirmacją, z optymizmem, z radością i pokojem, umiejętnością patrzenia z wyrozumiałością na wszystkich: zarówno na tych, którzy idą za Chrystusem jak i na tych, którzy Go jeszcze nie znają. Udało im się osiągnąć coś o co jest bardzo trudno w zapierającej się swego chrześcijaństwa Europie – wzbudzić entuzjazm i radość z wyznawanej wiary u ludzi wśród których pracują. Radość z wiary w Chrystusa, z prawdy, która przez Niego jest przekazywana, ze zbawienia, które od Niego pochodzi.
Zatem zamiast narzekać winniśmy, razem z nimi, Bogu dziękować za minione dwadzieścia lat ufając przy tym, że dalej będzie ON wspierał i wspomagał ich w działalności ewangelizacyjnej.

Niebawem, jak co roku, świętować będziemy Wielkanoc – zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią, piekłem i szatanem. Wyśpiewując radosne „Alleluja” i wychwalając Boga za wielkie dzieła, które dla nas zdziałał pamiętajmy, że naszą Paschą jest Chrystus i że całym życiem mamy dawać świadectwo naszej wierze. Pozwólmy, by nas oświeciło jaśniejące światło Chrystusa; otwórzmy się na Niego ze szczerą ufnością, aby odnawiająca moc tajemnicy paschalnej objawiła się w każdym z nas, w naszych rodzinach, we wszystkich zakątkach świata.

Niech spotkanie Zmartwychwstałego Pana pomnoży w naszych sercach wiarę, nadzieję i miłość i niech stanie się źródłem siły w owocnym przeżywaniu codzienności. Niech blask Jego chwały rozświetla ścieżki życia codziennego.

Śmierci, gdzie twoje żądło?
Piekło, gdzie twoje zwycięstwo?
Chrystus zmartwychwstał, upadły demony.
Chrystus zmartwychwstał, radują się aniołowie.
Chrystus zmartwychwstał, życie zwycięża.
Chrystus zmartwychwstał, nie ma umarłych w grobach.
Bo Chrystus z martwych powstał
 jako pierworodny spośród tych, co posnęli.
 Jemu niech będzie chwała
 i panowanie na wieki wieków. Amen.
                                    (św. Jan Chryzostom)

 Ks. Adam Golec SAC