Strona główna
Misjonarze piszą Drukuj Poleć znajomemu
Drodzy Czytelnicy „Horyzontów Misyjnych”! Pozdrawiam was wszystkich bardzo serdecznie z tej części świata – z Korei Południowej. Gdy piszę tę krótką refleksję, za oknem widać jeszcze śnieg i odczuwalny jest mróz – zima wciąż trzyma, chociaż widać już pierwsze przebłyski zbliżającej się powoli wiosny.
 
Dzień 1.05.1990 r. to początek pracy pallotynów w Korei Południowej, do której też dwukrotnie pielgrzymował nasz Rodak, Jan Paweł II w 1984 i 1989 roku. Obecnie pracuje tu czterech księży, w tym jeden Koreańczyk oraz brat z Polski. Mamy jednego kleryka na etapie formacji (przygotowujący się do złożenia drugiej czasowej konsekracji) oraz trzech postulantów (jeden rozpoznający swe powołanie braterskie oraz dwóch kapłańskie).
 
Każda rocznica – tym bardziej ta dwudziesta pracy pallotynów w Korei – jest chwilą zadumy, nad tym co minęło, podziękowania za miniony czas oraz pytaniem... ... co będzie dalej – co przyniesie ten rok i następne. A jako pallotyni – księża i bracia – mamy za co dziękować Panu Bogu: za dar pracy tutaj – w Korei, za dar powołań, za dar naszych dwóch domów w diecezjach Suwon i Chunchon, gdzie możemy głosić nie tylko słowem, ale i drukiem kult Miłosierdzia Bożego.
 
Praca w Korei znacząco różni się od pracy w innych państwach, gdyż nie prowadzimy tutaj samodzielnie żadnej parafii – przeważająca większość duszpasterstwa parafialnego prowadzona jest przez lokalnych księży. Niemniej jednak księża parafialni w pracy duszpasterskiej posiłkują się kapłanami z różnych zgromadzeń zakonnych – szczególnie w okresach swoich rekolekcji kapłańskich, niedzielnej liturgii, sakramentu pokuty, kapelanii szpitalnej czy posłudze w zgromadzeniach żeńskich.
 
Tak jak w Polsce, tak też i tutaj problemu ilościowego z chętnymi do zgromadzeń czy seminariów nie odnotowuje się, jednak trwałość i odpowiedzialność za łaskę powołania otwierają zarówno tak w Polsce, jak i tu potrzebę modlitewnego wsparcia.
 
Posługa brata we wspólnocie, jak dobrze wiecie, różni się od pracy księdza – brat może wykonywać wszystkie prace, które nie wymagają święceń kapłańskich. Możliwości pracy dla brata na górzystej ziemi koreańskiej, przesiąkniętej krwią męczenników, są ogromne.
 
Obecnie jestem w naszym domu w Yangdeogwon, gdzie tworzymy Centrum Miłosierdzia Bożego. Moja praca brata daje mi wielką satysfakcję w służbie ludziom, którzy tutaj codziennie przybywają, aby modlić się w naszej kaplicy przed obrazem Jezusa Miłosiernego lub też na zewnątrz, gdzie znajduje się piękna mozaika Jezusa Miłosiernego w stylu bizantyjskim. W naszym „górskim domu” przygotowujemy do druku, następnie pakujemy i rozsyłamy na całą  Koreę i do wielu państw świata (tam, gdzie proszą o otrzymywanie) miesięcznik „Apostoł Miłosierdzia Bożego” i oraz piękny kieszonkowy kalendarz ze zdjęciami przedstawiającymi prace wykonywane w minionym roku.
 
Do moich codziennych obowiązków należy pomoc pielgrzymom, którzy pod przewodnictwem kapłana bądź lidera grupy przychodzą do Jezusa Miłosiernego. Staram się ich jak najlepiej ugościć ciepłą herbatą czy kawą, a jeśli zachodzi potrzeba przygotowuję kaplicę lub ołtarz polowy do Mszy Świętej czy adoracji Najświętszego Sakramentu. Staram się dbać również o czystość kaplicy, zakrystii, naszego domu oraz jego otoczenia.
 
Jak wszyscy wiemy, język koreański jest szczególnie trudny dla Europejczyków, dlatego daje mi niesamowitą satysfakcję możliwość każdej formy komunikowania się.
 
Mamy wykorzystywać wszelkie możliwe środki do ożywiania wiary, rozpalania miłości, dlatego konieczne jest jednoczenie wysiłków kapłanów i braci, o których nieustannie się modlimy i na których czekamy. Pole jest ogromne, środków niejednokrotnie więcej niż w Europie, jednak rąk do pracy mało. Żniwo wciąż wielkie, ale robotników mało – poślij, Panie, robotników na żniwo swoje…
 
Niech te kilka słów przybliży w ogólnym zarysie pracę brata i potrzeby powołania braterskiego w XXI wieku, w tym pięknym ciągle misyjnym kraju, któremu na imię KOREA POŁUDNIOWA.
 
Szczęść Boże jeszcze raz wszystkim Czytelnikom, którym dziękuję za dar modlitwy oraz proszę o dalszą Waszą pamięć modlitewną. Z Panem Bogiem
 
Br. Andrzej Baranowski SAC