Strona g³ówna arrow Papua Nowa Gwinea arrow Papua Nowa Gwinea - moja mi³o¶æ
Papua Nowa Gwinea - moja mi³o¶æ Drukuj Poleæ znajomemu
1 listopada 2009 r., minê³o 15 lat od kiedy moje stopy po raz pierwszy dotknê³y tej ziemi. By³y to bardzo owocne lata w moim ¿yciu, które dobiega 50-tki. Patrz±c na ten czas jestem przede wszystkim wdziêczny Chrystusowi za to wspania³e, choæ trudne, powo³anie, do którego przygotowywa³ mnie od dzieciñstwa, za wszystkie ³aski, dziêki którym mog³em siê tu znale¼æ i pracowaæ oraz za wszystkich ludzi, którzy pomogli mi to powo³anie odkryæ i zrealizowaæ i towarzysz± mi w jego wype³nianiu ka¿dego dnia.

Kiedy po dwudniowej podró¿y samolotem - pierwszej tak d³ugiej w moim ¿yciu, wysiad³em na nowo-gwinejskiej ziemi poczu³em, jak wszyscy, „¿ar tropików" i od razu do¶wiadczy³em, ¿e jestem nie tylko w innym kraju, ale tak¿e w innym wymiarze kulturowo-czasowym. Brat, który mia³ nas odebraæ z lotniska spó¼ni³ siê, co, jak mia³em siê przekonaæ pó¼niej, jest „norm±" w tych warunkach, bo tu czas jest „gumowy". Chodz±c przed lotniskiem w „pe³nym ekwipunku" (opu¶cili¶my Polskê 30 pa¼dziernika), poc±c siê przy tym obficie, zobaczy³em Papuasów prze¿uwaj±cych co¶ i pluj±cych obficie. Czerwono-rdzawe plamy by³y wszêdzie. Pierwsze skojarzenie: prze¿uwaj± kawa³ki miêsa i to pewno ludzkiego - kanibale! Bo¿e, gdzie¶ Ty mnie przyprowadzi³! Okaza³o siê potem, ¿e to tylko prze¿uwany bu³aj czyli orzech z kilkoma dodatkami.

Wybieraj±c siê do Papui mia³em trochê w±tpliwo¶ci czy dam radê. Mia³em ju¿ za sob± rok spêdzony za granic±, w Szkocji na nauce jêzyka angielskiego. Mówi³em sobie: „Jeden jêzyk i to europejski przychodzi³ ci z wielkim trudem i niewiele siê nauczy³e¶ (praktyka pokaza³a, ¿e nie by³o tak ¼le), jak wiêc dasz sobie radê z drugim, który przecie¿ jest ca³kiem odmienny od europejskich, jak dasz radê ze zrozumieniem innej kultury skoro ze szkock± by³o nie³atwo?". Jednak gdzie¶ na dnie serca by³a ufno¶æ: „Ten, który ciê powo³a³... ... do tej pracy pomo¿e!". Do¶wiadczy³em tego w ca³ej pe³ni.

Kraj mnie szybko zafascynowa³ i ludzie te¿, chocia¿ na pocz±tku wszystko widzi siê du¿o bardziej kolorowo ni¿ jest w rzeczywisto¶ci. Jêzyk pidgin, którego zacz±³em siê uczyæ przychodzi³, o dziwo, ³atwo i ju¿ po dwóch miesi±cach od przylotu napisa³em i wyg³osi³em moje pierwsze samodzielne kazanie, kiedy odprawia³em Mszê ¦wiêt± Dziêkczynn± za beatyfikacjê Piotra To Rota, katechisty, któr± tego dnia (5 stycznia) og³osi³ Jan Pawe³ II w stolicy PNG - Port Moresby.

Mogê za ¶w. Paw³em powiedzieæ: „Wszystko mogê w Tym, który mnie umacnia". To do¶wiadczenie, w które wierzy³em wcze¶niej, tu sta³o siê rzeczywisto¶ci±, dziêki pracy i ¿yciu w³a¶nie w takiej a nie innej rzeczywisto¶ci i okoliczno¶ciach.

To w³a¶nie w PNG Bóg przekonywa³ mnie ci±gle i na nowo o swojej mi³o¶ci, która nie zawsze by³a przeze mnie do¶wiadczana i prze¿ywana, mimo, ¿e zawsze w ni± wierzy³em. Jakie to wspania³e uczucie, kiedy cz³owiek namacalnie siê przekonuje, ¿e Bóg siê o niego troszczy! To nie to samo co „tylko" wiara, ¿e tak jest. By³o tych do¶wiadczeñ sporo. Przytoczê te najjaskrawsze.

Kiedy¶ próbowano ukra¶æ mi samochód - mia³em ju¿ maczetê przy szyi i w szoku opu¶ci³em samochód. „Co¶" mi szepnê³o: „Id¼ trzymaj samochód z ty³u, bo to przecie¿ twoja pomoc w pracy". Bêd±c w szoku, nie zastanawia³em siê nad tym czy to ma sens, tylko zadzia³a³em zgodnie z podszeptem. Mimo, ¿e trzy razy z³odzieje na pe³nym gazie próbowali odjechaæ, samochód ani drgn±³. Nie jestem a¿ taki silny, by utrzymaæ samochód. Jak mi potem powiedzia³ jeden z misjonarzy: „Bóg pos³a³ swoich anio³ów, by ciê ustrzegli". Rzeczywi¶cie, ustrzegli, bo wyszed³em bez uszczerbku na ciele i duszy - mo¿e z lekkim strachem, ale z mocnym przekonaniem o Bo¿ej trosce, o tym, ¿e Bóg pochyli³ siê nad takim zwyczajnym cz³owiekiem jak ja.

Inna historia jest taka:
Po 10 latach pracy pojecha³em na roczny urlop do Polski, by siê odnowiæ duchowo i podleczyæ fizycznie. Rok min±³ szybko i wydawa³o mi siê, kiedy powróci³em, ¿e jestem znowu pe³en wiary i si³, zarówno fizycznych jak i duchowych, by kontynuowaæ pracê. Dziêkowa³em prywatnie Bogu za 25 lat od mojego nawrócenia, które ukierunkowa³o moje ¿ycie na wszystko co robi³em i kim by³em. Czu³em siê pe³en entuzjazmu i zapa³u na nastêpne lata. Wtedy to nagle, jak piorun z jasnego nieba, przysz³a ciemna noc - wszystko straci³o sens, a ka¿da praca i wysi³ek, by to zmieniæ by³y jednym wielkim cierpieniem duchowym.
Nie rozumia³em, co siê dzia³o; pyta³em: dlaczego i nie otrzymywa³em odpowiedzi. Pod¶wiadomie wiedzia³em, ¿e nie jest to tylko depresja, ale jakie¶ trudne do¶wiadczenie duchowe, na które z jednej strony siê zgodzi³em, a z drugiej z nim walczy³em, chc±c je rozwi±zaæ, jednak wszystkie moje dotychczasowe „metody" rozwi±zywania trudnych spraw jak modlitwa, spowied¼, Eucharystia, rozmowa nie dawa³y rezultatu, a wrêcz stawa³y siê dodatkowym cierpieniem.
Wyjecha³em z PNG nie widz±c tu miejsca dla siebie i sposobno¶ci pracy w takim stanie. Patrzy³em z wysoko¶ci 10 000 m na oddalaj±c± siê Papuê Now± Gwineê i pyta³em siebie: czy ja tu jeszcze kiedy¶ wrócê? A mój ból odpowiada³, ¿e nie.
Prze¿y³em trudne, ale i wspaniale dwa lata zmagañ duchowych w Polsce, kiedy to Chrystus, Matka Bo¿a i dobrzy ludzie przez nich pos³ani pozwalali mi rozwi±zaæ wiele spraw, do¶wiadczyæ dobroci zarówno ludzkiej jak i Boskiej, a wstawiennictwo Jana Paw³a II uzdrowi³o mnie.

Kiedy znowu wraca³em do PNG, po dog³êbnym zastanowieniu i rozeznaniu, czu³em siê innym cz³owiekiem: o wiele bogatszym w do¶wiadczenie wiary, nadziei i mi³o¶ci, którym dzielê siê znowu od ponad 2 lat pracuj±c na tej wyspie. Bêd±c przed powrotem na rekolekcjach Lectio Divina, rozwa¿aj±c to do¶wiadczenie w ¶wietle S³owa Bo¿ego odkry³em zadziwiaj±c± prawdê, ¿e to Chrystus tym wszystkim kierowa³ - On mnie wprowadzi³ i wyprowadzi³, abym do¶wiadczy³ Jego obecno¶ci, dobroci, mi³osierdzia, bym móg³
zrozumieæ lepiej ludzi, którzy przechodz± przez podobne do¶wiadczenia i próby w swoim ¿yciu.

Zanim poszed³em do seminarium ukoñczy³em studia geologiczne i pracowa³em zgodnie z wykszta³ceniem. Geologia by³a i nadal jest moj± wielk± pasj±, któr± w pewnym momencie pozostawi³em dla tego, co wydawa³o mi siê wiêksze i bardziej cenne tj. g³oszenia Ewangelii. Jednak, jak niektórzy mówi±, jak siê co¶ odda Chrystusowi to wraca. Tak jest i u mnie.
Dziêki pracy misyjnej tu, na Nowej Gwinei, mogê widzieæ i podziwiaæ te wszystkie procesy geologiczne, o których uczy³em siê podczas studiów i które mnie fascynowa³y, bo PNG to kraj czynnych i wygas³ych wulkanów, trzêsieñ ziemi, tsunami, ruchów górotwórczych, tektoniki p³yt, itp. Ci±gle to obserwujê i do¶wiadczam, bo jest tu „na wyci±gniêcie rêki". Te wszystkie procesy mówi± mi o Stwórcy, o jego niepojêtej mocy i o szacunku jaki musimy dla nich mieæ.

Praca misyjna w PNG nauczy³a mnie otwarto¶ci na ludzi ¶wieckich. My¶lê, ¿e ju¿ trochê z tego mia³em po do¶wiadczeniach podczas studiów we Wroc³awiu i dzia³alno¶ci w duszpasterstwie akademickim „Maciejówka". Nasz duszpasterz nazywa³ mnie czêsto „swoim wikarym", bo za ³ask± Bo¿± umia³em pogodziæ studia i zaanga¿owanie w Ko¶ciele.

W seminarium pallotyñskim wiele mówiono o pracy ze ¶wieckimi, ale wtedy by³a to teoria. Tu na misjach przysz³o praktykowanie oraz rado¶ci i smutki z tego powodu. Rado¶ci, bo bez zaanga¿owania ¶wieckich niewiele by¶my tu zrobili. Wielu z tutejszych liderów, tj. katechistów, cz³onków rad parafialnych, szafarzy Eucharystii, liderów grup modlitewnych, czy zwyk³ych katolików ¶wieckich to ludzie bardzo dobrzy, otwarci, po¶wiêcaj±cy wiele czasu na pracê dla Ko¶cio³a.
Smutków te¿, bo niekiedy zaanga¿owanie ¶wieckich sz³o za daleko i tylko oni chcieli byæ „panami sytuacji" i decydowaæ o wszystkim albo chcieli tylko posiadaæ tytu³ lidera Ko¶cielnego, by zyskaæ znaczenie w wiosce albo nawet czerpaæ korzy¶ci materialne nie robi±c nic.

Przez te minione 15 lat pracowa³em w ró¿nych miejscach i ¶rodowiskach. Moje pierwsze do¶wiadczenia zdobywa³em tu, gdzie jestem obecnie tj. w Wewak i na wybrze¿u. Potem by³o do¶wiadczenie pracy w górach - to tak jakby cz³owiek pojecha³ do innej Nowej Gwinei. Nastêpnie by³a praca po¶ród wysokich traw nowogwinejskiego kunaju, a obecnie praca w mie¶cie.
Jestem bardzo zadowolony z tych ró¿nych do¶wiadczeñ. One otwieraj± cz³owiekowi horyzonty i zmuszaj± do stawania siê otwartym, by nasze serce stawa³o siê, jak w piosence „serce wielkie nam daj...".

Ró¿ne ¶rodowiska nios± ze sob± odmienne prace i problemy. W górach jest dobry klimat, ale potrzeba du¿o wysi³ku fizycznego. Jest to jednak rejon ci±g³ych wojen plemiennych, praktykowania magii, zatrzymañ na drogach, rozebranych mostów przez ludzi domagaj±cych siê pieniêdzy, napadów i kradzie¿y. Kiedy pojecha³em tam jako pocz±tkuj±cy misjonarz mia³em czarne w³osy, brodê i w±sy. Wyje¿d¿aj±c by³em siwawy, choæ minê³o tylko parê lat.

Wybrze¿e i kunaj to tropik z gor±cem i wilgotno¶ci± siêgaj±c± ponad 90%. Pracowaæ tu trzeba w odpowiednim tempie. Ludzie, ze wzglêdu na klimat, te¿ s± powolniejsi, bardziej leniwi, jednak ³agodniejsi ni¿ górale, chocia¿ wszêdzie ludzie s± podobni i mo¿na by z powodzeniem zacytowaæ s³owa Pawlaka z „Nie ma mocnych", ¿e ludzie nie dziel± siê na komunistów i kapitalistów, ale na m±drych i g³upich.

Miasto (Wewak) ma swoj± specyfikê - w mojej obecnej parafii, Boram, znajduje siê wszystko, co w mie¶cie najwa¿niejsze: jest szpital, a zatem kapelania w szpitalu; jest wiezienie - trzeba i tam chodziæ z katechezami i Mszami ¶w.; s± policjanci, stra¿nicy wiêzienni, którzy te¿ przynale¿± do parafii. Jest szko³a ¶rednia i 3 szko³y podstawowe, wiêc katecheza i msze szkolne. Poza tym ró¿norodne grupy parafialne: Legion Maryi, Charyzmatycy, Katolickie Matki, m³odzie¿ oraz normalne duszpasterstwo z przygotowaniem ludzi do sakramentów, spowiedziami, Mszami ¶w.
Miasto to zlepek ludzi z ca³ej prowincji Sepik Wschodni, a nawet z ca³ego kraju, bo mieszkaj± tu i pracuj± ludzie z wielu zak±tków PNG.

Patrz±c z perspektywy tych kilkunastu lat mogê powiedzieæ, ¿e jestem szczê¶liwy i czujê siê spe³niony pos³uguj±c Papuasom, g³osz±c im Ewangeliê, pracuj±c z nimi.
Jestem wdziêczny Chrystusowi za dar wiary, powo³ania pallotyñskiego i misyjnego, dziêki którym mogê robiæ to, co robiê. Jestem wdziêczny wielu moim dobroczyñcom i przyjacio³om, którzy mnie wspomagaj± modlitw± i cierpieniem, ofiar± materialn± i duchow±. Zdajê sobie sprawê, ¿e st±d p³ynie codziennie si³a do pracy, zmagania siê z trudno¶ciami, do rado¶ci z owoców pracy, których na pewno nie wypracowa³y tylko moje rêce.
Jestem tak¿e wdziêczny Papuasom za ich ¶wiadectwo wiary, zaanga¿owania w Ko¶ció³, za serdeczno¶æ i otwarto¶æ.

Niech w tym wszystkim bêdzie uwielbiony Bóg Trojjedyny i b³ogos³awieni ci wszyscy, którzy wspomagaj± dzie³o misyjne w PNG i na ca³ym ¶wiecie.

Ks. Jan Ryka³a SAC
 
SMS misje