Spotkanie z krzywdami, bólem, cierpieniem, trudnościami, rozterkami... innych ludzi często wywołuje u nas reakcję współczucia wobec nich. Szukamy słów pocieszenia, wsparcia, dodania otuchy... Niekiedy nam - Wierzącym - „wyrwie" się słowo KRZYŻ, którym Bóg obarcza człowieka, który trzeba przyjąć, podnieść i ponieść na „kalwarię życia".
I jest to PRAWDA!
Ale jakże trudno tę PRAWDĘ przyjąć o ile KRZYWDA spotyka mnie osobiście. Od razu nasuwają się pytania:
- dlaczego to właśnie mnie spotyka?
- gdzie jest Dobry Bóg, że dopuszcza to na mnie?
- co zrobić, by ulżyć sobie i zrzucić z siebie ciężar doznanej krzywdy?
- jak ukoić ból doznanej krzywdy, najczęściej niezawinionej?
Dzieje się tak, bo pod ciężarem KRZYWDY, która nas spotkała, wydaje nam się, że Bóg nas odstąpił, dopuszczając ją na nas; że jest taki „daleki, nieczuły, niewrażliwy.., że nie chce nam ulżyć!"
Trudno oceniać każdy przypadek wyrządzonej KRZYWDY, ale najczęściej taka KRZYWDA jest swoistym FELIX CULPA dla nas.
Pomnijmy na Jezusa w Ogrójcu: „Boże Mój... czemuś mnie opuścił?!"
Dlaczego więc to dla nas może być...
... błogosławiona FELIX CULPA???
Bo jedynie pod ciężarem wyrządzonej nam KRZYWDY możemy „zreformować" naszą Wiarę.
Bo to nie PRAWDZIWY I ŻYWY BÓG jest daleki!
Daleki jest wtedy od nas „nasz wyimaginowany bożek", taki, który:
- zawsze jest dla nas zrozumiały,
- dba o nas według naszych „małych" myśli i „taniutkich" uczuć,
- zawsze zabezpiecza nas przed czymś, co jest dla nas osobistym złem,
- troszczy się, by nasza „ludzka miłość" nie doznała zawodu,
- ochrania nas, byśmy nie stłukli sobie paluszka, nie skaleczyli się i później z bólu nie wołali dziecię
cym „kuku".
Przecież takiego „bożka" nie ma!!!!!!!!!! Jest tylko w naszej wyobraźni. Ale w rzeczywistości taki nie istnieje!!!!!!
I to jest właśnie felix culpa KRZYWDY na nas spadającej - umożliwia nam odrzucenie „wyimaginowanego bożka" i daje możliwość dostrzeżenia BOGA PRAWDY. Jest to szansa, by zacząć wątpić w swego „bożka", a dopuścić do głosu w sobie Prawdziwego Boga. Jest to szansa dla nas, byśmy zaczęli wątpić w siebie, swoją mądrość, swoją moc! Jest to szansa, byśmy mogli poczuć nagle znikanie „swojego świata", by dostrzec promień Bożego Światła i poczuć Jego bliskość.
Jest to szansa, by w tej osobistej bezmocy złożyć swego ducha w ręce Ojca!
To, o czym piszę teraz, to nie teologiczny banał, ale to COś, co przeżyłem i za co Bogu DZIĘKUJĘ!
Doznajemy niekiedy KRZYWD, które wydają nam się nie do zniesienia.
Spróbujmy dokonać osobistej refleksji na podstawie jednego przykładu.
Billy Graham, w jednej ze swych książek, ukazuje przykład ojca, który po śmierci swojej młodej żony bierze na siebie obowiązek wychowania dwojga dorastających dzieci. Raz popełniły „przestępstwo", po którym ojciec je ostrzega: „Jeśli jeszcze raz coś podobnego się zdarzy, to oboje zostaniecie ukarani!"
Nie trzeba było długo czekać, by - jak to dzieci - znów uczyniły coś głupiego. Konsekwentny ojciec przywołał je i oświadczył, że zostaną ukarani. Ale jakie było ich zdziwienie, kiedy ojciec wyciągnął pasek, zdjął koszulę i.... kazał każdemu z nich uderzyć jego plecy po 10 razy, najmocniej, jak tylko potrafią. Zaczęły płakać, próbowały ucieczki, chowania się, ale konsekwentny ojciec postawił na swoim. Musiały tego dokonać!
Po kilkunastu latach, dojrzały już syn, wyznał ojcu: „To, jak postąpiłeś wtedy z nami, pomogło mi zrozumieć, k i m n a p r a w d ę j e s t B ó g".
Może przez dopadające nas KRZYWDY Bóg naprawdę chce nam pomóc zrozumieć, KIM ON JEST???
KRZYWDA nasza jest o tyle nieznośniejsza dla nas, nie do zaakceptowania przez nas, o ile my jesteśmy bardziej skoncentrowani na sobie i na ciężarze, który musimy „niezasłużenie" dźwigać.
Schorowana, starsza kobieta wyznaje: „.. pomagam innym, bardziej ułomnym, by zapomnieć o własnym bólu i zobaczyć, że inni cierpią bardziej ode mnie. To mi pomaga znosić moje KRZYWDY".
Zwrócić uwagę na Prawdziwy Krzyż, poniesiony kiedyś przez Kogoś Innego, i to z powodu najbardziej niezawinionej przez Niego KRZYWDY zrzuconej na Niego przez świat, a szczególnie żyjących na nim ludzi, to jedyne właściwe pocieszenie i wytłumaczenie!
Widok Jego Krzyża za KRZYWDY świata i Jego - przebaczającego z wyżyn tego Krzyża - pozwoli nam dostrzec, że te nasze „krzywdy", pod którymi tak się uginamy i na które biadolimy - to naprawdę znikomość, o ile nie nicość.
Ks. Krzysztof |