Strona główna arrow Rok 2004 arrow Nr 29 (4/2004) arrow Maryja Matką wielu dzieci
Maryja Matką wielu dzieci Drukuj Poleć znajomemu

Dona Beatriz, z parafii św. Sebastiana w Itaipu, opowiadała mi kiedyś, że jej dom nawiedzali różni misjonarze protestanccy czy sekciarze. Początkowo zawsze ich przepędzała. Kiedyś jednak uświadomiła sobie, że to są przecież nasi bracia w Chrystusie.

Od tego czasu wpuszczała ich do domu i razem modlili się. Pewnego razu jeden z nich zauważył figurkę Matki Bożej i zaatakował ją, mówiąc, żeby wyrzuciła figurkę, bo jest wymysłem diabła. Powiedziała mu:
- Nie, mój bracie. To jest figura Matki Pana Jezusa.
- Matki Jezusa i tylu innych dzieci, które jeszcze później miała – odpowiedział sekciarz, który nie uznawał Matki Bożej i potępiał jakikolwiek kult figurek czy obrazów.
- Tak, mój bracie. Ona ma dużo dzieci. Ty też jesteś Jej dzieckiem.
Sekciarz zaniemówił, bo z jednej strony twierdził, że Maryja miała...

...wiele dzieci, ale nie chciał Jej uznać za swoją matkę. W ten sposób Dona Beatriz, w najprostszy sposób zamknęła usta bluźniercy.

***
Podczas rekolekcji, które prowadziłem w latach 90-tych na przedmieściach, sąsiadującego z Rio de Janeiro, miasta Nova Iguan, w drugim dniu przyszła do mnie jedna z najmłodszych uczestniczek rekolekcji, trzynastoletnia Flavia, mówiąc, że ona też chciałaby być katoliczką, ale jej mama, należąca do świadków Jehowy, nie chce jej na to pozwolić.
- Proszę księdza, co ja mam zrobić, aby też być katoliczką?
- Cóż ja ci mogę poradzić w takiej sytuacji? Idź do kaplicy i zapytaj Matki Bożej. Ona ci pomoże.
Po pewnym czasie Flavia wróciła do mnie, cała roztrzęsiona i szlochająca. Przestraszyłem się, że stało się jej coś poważnego. Kiedy uspokoiła się, powiedziała, że Matka Boża się do niej uśmiechnęła:
- Nie chciałam w to uwierzyć, dlatego prosiłam, żeby mi dała znak: niech tu przez okno przyleci ptaszek i usiądzie u Twoich stóp. Natychmiast wleciał ptaszek i usiadł przed figurą Matki Bożej. Proszę księdza, Ona naprawdę się do mnie uśmiechnęła – mówiąc to zaczęła na nowo szlochać.
Jest faktem, że Flavia gorliwie uczestniczyła w rekolekcjach, a po ich zakończeniu opowiedziała wszystko swojej mamie. Zrobiła to z takim przekonaniem, że mama kupiła jej figurkę Matki Bożej, a nawet pozwoliła chodzić na katechizację i przygotowanie do I komunii św.
Być może ktoś powie, że to przypadek, ale dla Flavii był to uśmiech Matki Bożej, który przemienił jej życie.

***
Czasami w bardzo prosty sposób Maryja potrafi wpłynąć na nas, tak jak podczas rekolekcji zamkniętych dla młodzieży w Rio Bonito. Uczestniczyło chyba nieco ponad 100 osób. Był to okres karnawału, a wiec brazylijskiego lata. Wieczorem, przed kolacją, rozmawiałem z kilkorgiem spośród nich – dzieliliśmy się naszymi doświadczeniami spotkania z Bogiem i Matką Najświętszą. Jedna z dziewcząt opowiedziała o swoim przeżyciu, gdy pewna dziesięcioletnia dziewczynka zaśpiewała prostą piosenkę o Matce Bożej, która wstrząsnęła wszystkimi. Poprosiliśmy, żeby ją zaśpiewała dla nas. Tekst był bardzo prosty: „Za każdym razem, gdy śpiewam wielbiąc Matkę Bożą, przez wiarę czuję, że Ona jest przy mnie… Tak piękna i prosta jak róża, jesteś Maryjo, nasza Matko, pełna serdeczności dla nas…”. Gdy skończyła śpiewać, wszyscy byliśmy ogromnie wzruszeni. Niemal fizycznie odczuliśmy obecność Matki Bożej wśród nas. Od tego momentu klimat rekolekcji zmienił się całkowicie. Był dyktowany szczególną obecnością Matki Bożej.

Ks. Jan Sopicki SAC, misjonarz w Amazonii
Zdjęcie: archiwum ks. Jana