|
Jedną z najpopularniejszych modlitw w Kolumbii jest nowenna do Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych (Mariá Auxiliadora). Odbywa się zawsze we wtorek.
Wierni modlą się w różnych intencjach, nawet wręcz nieprawdopodobnych, np. na tę nowennę przyjeżdża dużo płatnych morderców, którzy proszą „o dobrego cela”! To straszne, ale prawdziwe. Bierze się stąd, że Kolumbijczycy z reguły są religijni, ale ich świadomość wiary pozostawia wiele do życzenia. Wiele zachowań kłóci się z samym pojmowaniem wiary, np. kiedy chodzimy z komunią św. do chorych, często spotykamy na ulicach ludzi z gangów, którzy często proszą nas o błogosławieństwo.
Kolumbijczycy chętnie modlą się do świętych – prawie do każdego mają nowennę. Mają też swojego błogosławionego – Beato Padre Marianito – proboszcza, nazywanego...
...kolumbijskim Janem Vianney, który jest bardzo „oblegany”.
Najważniejszym jednak miejscem, gdzie Kolumbijczycy oddają cześć Maryi jest sanktuarium Nuestra Senhora de Chiquinquirá w pobliżu Bogoty. Jest tam słynący łaskami obraz Maryi. Sanktuarium, leżące na wys. ok. 2.500 m n.p.m., zostało uznane za sanktuarium narodowe. 7 grudnia, przed świętem Niepokalanego Poczęcia Matki Bożej na cześć Maryi na ulicach, chodnikach, balkonach zapala się świece.
Zresztą cały grudzień to okres przygotowania do Bożego Narodzenia. Medelin jest pięknie oświetlone – co roku są przy kościołach i w głównych miejscach inne dekoracje. Ludzie zamawiaja specjalne autobusy i jeżdżą oglądać miasto. Od 16 do 24 grudnia ludzie odmawiają nowennę. Spotykają się na ulicach i modlą się (nowenna jest też odmawiana w kościołach). Potem dzieci otrzymują słodycze, deser z mąki kukurydzianej i kokosów (jak nasz budyń) i coś w rodzaju naszych pączków – mniejsze i niesłodkie. Potem włączają muzykę i bawią się na ulicach.
25 grudnia jest już spokojnie. Święta trwają tylko jeden dzień. Nie ma opłatka, nie ma tradycji dań wigilijnych. Jest uroczysta kolacja, ale po przyjściu z mszy św. wigilijnej, którą tam, ze względu na bezpieczeństwo, odprawia się o godz. 9 – 10. Rodzinne spotkanie jest połączone z prezentami. Niestety, zdarza się potem pijaństwo na ulicach.
W Kolumbii na szczęście jest wciąż silna rodzina, choć też zauważa się spore rozluźnienie moralne. Mimo to w wielu rodzinach o godz. 6.00 wszyscy klękają do wspólnej modlitwy różańcowej. Dzieci, nawet dorosłe, proszą rodziców o błogosławieństwo, kiedy wychodzą do szkoły czy pracy. Proszą o nie nawet podczas rozmowy telefonicznej.
Dzięki Bogu zachowana jest jeszcze tradycja. Wiele osób włącza się w życie Kościoła. W religijności ujawnia się wiele tradycji hiszpańskich, np. procesje, szczególnie w Wielkim Tygodniu. Kolumbia boryka się z wieloma problemami: wojna domowa, partyzantka, siejąca spustoszenie wśród ludności cywilnej, gangi, narkotyki, a także (na szczęście nie nagminna) rozwiązłość w rodzinie, w dużej mierze związana z tzw. machismo czyli „luźnym” sposobem życia mężczyzn, uzurpujących sobie prawo najwyższego autorytetu i lekceważących kobiety.
Ks. Stanisław Ciarciński SAC, misjonarz w Kolumbii Zdjęcia archiwum ks. Stanisława |