Strona główna arrow Inne kraje arrow Pierwsza rocznica ministrantów w Tenango del Aire
Pierwsza rocznica ministrantów w Tenango del Aire Drukuj Poleć znajomemu
Tak, tak , minął  pierwszy rok jako formalnej grupy ministrantów-„los monaguillos” w Tenango del Aire. Wszystko zaczęło się po moim przyjeździe do Meksyku, aby posługiwać w naszej parafii św. Jana Chrzciciela i sanktuarium Miłosierdzia Bożego.

Moją pierwszą inicjatywą było właśnie utworzenie grupy ministrantów, co z Bożą pomocą udało się. Wcześniej takowej grupy nie mieliśmy.
No i ruszyło to Boże dzieło 15 listopada 2008r. Pierwsza grupka kandydatów liczyła osiem osób. Dziś, po roku, cała grupa to 27 ministrantów, którą stanowi 11 chłopców i 16 dziewczynek w wieku od 8 do 16 lat.

Naszą pierwszą w historii uroczystość rocznicową rozpoczęliśmy o godz. 9.30 Mszą Świętą, której przewodniczył ks. Bartek. Podczas niej - jest to parafialna Msza św. dziecięca - po raz pierwszy wprowadziliśmy wraz z ministrantami śpiewy przy akompaniamencie gitary. To taki zaczyn pod budowę scholki muzycznej.

Również podczas Eucharystii miały miejsce dwa ważne wydarzenia: pierwszym było wprowadzenie do grupy pięciu nowych kandydatów, którzy...



... otrzymali stroje ministranckie, a drugim poświecenie nowego sztandaru naszej grupy z wizerunkiem jej patrona, św. Wincentego Pallottiego. Sztandar wykonał rodzic ministranta Samuela. W przygotowaniu jest jeszcze jeden sztandar - z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego. Po uczcie Eucharystycznej było jeszcze pamiątkowe zdjęcie, a następnie coś dla ciała.
W ogrodzie za domem przygotowaliśmy dwa duże namioty, w cieniu których posililiśmy się tradycyjnym meksykańskim śniadaniem, wraz z rodzinami ministrantów i ich bliskimi - około 70-80 osób. Dzieci, jak to dzieci, posiliwszy się nieco zaczęły bawić się w ogrodzie.
Odbył się również tradycyjny mecz piłkarski pomiędzy ministrantkami i ministrantami. Tym razem wygrali chłopacy. Zagrał również ks. Bartek, ale nie wiem po czyjej był stronie.

Nigdy bym nie przypuszczał że Bóg tak mi pobłogosławi w pracy z ministrantami, a dokładnie w tworzeniu od podstaw tej grupy i budowania relacji koleżeńskich zarówno pomiędzy dziećmi jak i rodzicami. Po moich skromnych doświadczeniach z Polski nie miałem pojęcia, że budowanie grupy ministrantów od podstaw może być tak trudne i wymagające.

W naszej Polskiej rzeczywistości parafie bez ministrantów to chyba margines. Tu w Meksyku jest odwrotnie. W budowaniu tejże grupy czuję się jak pionier. Każdy detal, element służby ministranckiej i chociażby pewien poziom kultury osobistej ministranta wymaga wyjaśnienia i nauczenia.

Jako młody ministrant w Polsce uczyłem się od starszych kolegów i podpatrywałem ich w czasie Mszy św. i nabożeństw. Tu dzieciaki nie mają starszych kolegów i koleżanek od których mogłyby się wiele nauczyć. Sam muszę być takim starszym ministrantem.

A cierpliwości nie zawsze mi starcza. No cóż ideałem nie jestem i sam się uczę wiele od moich młodszych przyjaciół. Nie przypadkowo użyłem słowa "przyjaciół". Dzieciaki z grupy wiedzą, że tak ich nazywam, ponieważ chcę ich nauczyć, że najlepsza relacja jest wtedy, kiedy jwzajemnie się szanujemy, a w przyjaźni szacunek to podstawa.
Moja relacja w odniesieniu do nich i ich do mojej osoby jest czymś więcej niż wychowawca - uczeń. Moja filozofia polega na tym, że do grupy się przynależy i poddaje się formacji, bo się chce, a przynależność do grupy to styl i sposób na życie. Chcę w moich młodszych "amigos" wzbudzić entuzjazm i swego rodzaju zafascynowanie tym co robią dla Kościoła. Staram się im także pokazać, że pomimo swego młodego wieku i oni powinni odczytywać swe dziecięce i młodzieńcze powołanie.
Nie zawsze i nie wszystko robię tak doskonale jakbym chciał, jak to opisuję, ale robię. Poco a poco – pomału, ale do celu.

Życzę ministrantom z Tenango wielu łask Bożych i aby trwali w dobrym i w służbie dla Chrystusa oraz czerpali z tego wiele pożytku dla ducha i zbudowania swego człowieczeństwa na wartościach chrześcijańskich. No i jeszcze jednego im życzę - aby żyli z pasja i tę pasję odkrywali w Chrystusie, któremu tak blisko służą.

Br. Michał Szczygioł SAC