Strona g³ówna arrow Meksyk arrow Bóg Bogaty w mi³osierdzie
Bóg Bogaty w mi³osierdzie Drukuj Poleæ znajomemu
Mi³osierdzie Bo¿e ponad wszystkie dzie³a Jego. Przeto mi³osierdzie Bo¿e na wieki wychwalaæ bêdê.
Jest takie miejsce w naszym sanktuarium, które dla wielu pielgrzymów, parafian, jak i dla mnie osobi¶cie, jest szczególnie wymownym miejscem zawierzenia siebie i swych intencji Bo¿emu Mi³osierdziu.

Tym miejscem jest tablica w rogu ¶wi±tyni, przy obrazie Jezusa Mi³osiernego, do której s± przyczepione zdjêcia, karteczki z intencjami, kosmyki w³osów, milagrosa i wiele innych rzeczy: pami±tek i symboli zwi±zanych z konkretnymi lud¼mi i ich intencjami. Do tej tablicy nie tylko s± przyczepione pro¶by, ale i podziêkowania za otrzymane ³aski.

Jest to swoista tablica modlitwy, któr± wyra¿aj± przyczepione do niej drobiazgi. Ilekroæ znajdujê siê w pobli¿u tego miejsca, pog³êbia siê moje przekonanie o tym, jak bardzo potrzebujemy w naszym ¿yciu Jego wsparcia i ³aski. Jak bardzo jeste¶my mali wobec codziennych zmagañ w trosce o nasze dzi¶ i jutro – i nie tylko nasze, ale tak¿e osób nam bliskich i dalszych..

By³o to w nieca³y miesi±c po moim przybyciu do Meksyku. To samo miejsce, zaduma i modlitwa nad nasz± potrzeb± Boga. W pewnym momencie poczu³em delikatne stukanie w ramiê. Odwróci³em siê i zobaczy³em za moimi plecami dwoje m³odych ludzi z ma³± dziewczynk± na rêku ojca. Taka najzwyczajniejsza rodzina.
Przywita³em siê i zapyta³em, co s³ychaæ? W odpowiedzi us³ysza³em pro¶bê o pob³ogos³awienie ich córeczki, poniewa¿ wykryto u niej z³o¶liwy nowotwór. Wyja¶ni³em... ... im, ¿e nie jestem ksiêdzem, tylko bratem zakonnym i z b³ogos³awieñstwa nic nie bêdzie, ale mogê siê wspólnie z nimi pomodliæ w intencji ma³ej Ximeny (czyt. Himena).

I tak wspólnie – przed obrazem Jezusa Mi³osiernego, przy tablicy pró¶b i podziêkowañ – modlili¶my siê za ich córeczkê i ca³± rodzinê o potrzebne dla nich si³y.
Po modlitwie zamienili¶my jeszcze kilka s³ów – rozmawiali¶my o chorobie ich córki. Stara³em siê ich jako¶ pocieszyæ i wesprzeæ. Zapewni³em o mojej pamiêci o trzyletniej Ximenie i ich rodzinie w moich modlitwach. Tak te¿ siê rozstali¶my, nie wymieniaj±c nawet numerów telefonów i nie maj±c ze sob± innego kontaktu, ni¿ ten przez wiarê w Opatrzno¶æ Bo¿±.

Przez kolejne miesi±ce niejednokrotnie wraca³em w mych modlitwach i wspomnieniach do tego spotkania, które ³±cznie z modlitw± trwa³o mo¿e 20 minut. Ca³y czas towarzyszy³ mi obraz rodziców ma³ej dziewczynki chorej na raka. Byli tacy spokojni, a zarazem dawa³o siê odczuæ ich wewnêtrzn± si³ê – szczególnie, kiedy powiedzieli, ¿e zrobi± wszystko, co bêd± mogli zrobiæ po ludzku, jako kochaj±cy rodzice, z pozycji wiary i opieki medycznej. Pamiêtam, ¿e jeszcze dodali, i¿ ich córeczka to nie ich w³asno¶æ, ale ¿e nale¿y do Boga. I tyle, nic wiêcej. Jednak ich postawa zakodowa³a siê w mym umy¶le na dobre.

21 czerwca br. o godz. 9.30, jak w ka¿d± niedzielê, odprawiana by³a Msza ¦wiêta z udzia³em dzieci – przewodniczy³ ks. Bartek Pa³ys SAC. Jak zwykle na Mszy ¶w. z udzia³em dzieci, by³o spontanicznie i dosyæ gwarnie. Na Ojcze nasz… ks. Bartek zaprosi³ dzieci do prezbiterium, aby wspólnie od¶piewaæ Modlitwê Pañsk±, trzymaj±c siê za d³onie. Miêdzy dzieæmi by³a ma³a dziewczynka z bardzo krótkimi w³osami i niesamowicie roze¶mian± buzi±. Pomy¶la³em, ¿e z pewno¶ci± nie jest z parafii, bo twarze „naszych” dzieciaków ju¿ znam.

Po Mszy ¶w. wyprawi³em ministrantów do domów i ju¿ mia³em zamiar wyj¶æ na plac przed ko¶cio³em, kiedy w pewnym momencie ta ma³a roze¶miana dziewczynka zatrzyma³a mnie w drzwiach zakrystii i spyta³a: Pamiêtasz mnie? Zanim wystêka³em moj± odpowied¼, do zakrystii wesz³o jeszcze kilka osób. Widz±c, ¿e nie wiem, co odpowiedzieæ, przywitali siê szybko i zapytali mnie, czy przypominam sobie rozmowê i modlitwê sprzed ok. 10 miesiêcy w intencji chorej dziewczynki i jej rodziny.

W tym momencie wszystko sta³o siê jasne – ta roze¶miana buzia i krótkie w³osy. Wtedy ju¿ by³em pewien, ¿e to jest rodzina, o której tyle my¶la³em. Zanim zd±¿y³em zapytaæ o stan zdrowia Ximeny, jej rodzice powiedzieli mi z wielk± rado¶ci±, ¿e przyjechali do sanktuarium podziêkowaæ Jezusowi za dar zdrowia ich córeczki.

Kamieñ spad³ mi z serca i ogarnê³a mnie wielka rado¶æ. Wraz z Ximen± i jej rodzicami przyjechali dziadek, wujek oraz starsza siostra. Udali¶my siê do pokoju go¶cinnego, aby wspólnie móc siê cieszyæ z daru zdrowia ich córki.

Jednak zanim przygotowa³em kawê i ciastka, zaprosi³em wszystkich na chwilê dziêkczynienia do naszej domowej kaplicy, przed oblicze Tego, który jest ¼ród³em wszelkich ³ask. W spontanicznej modlitwie zosta³o wypowiedziane dziêkczynienie za dar zdrowia córki, ale te¿ za to, ¿e przez czas tej trudnej próby, Bóg umocni³ i zjednoczy³ ca³± rodzinê.
Po modlitwie rozmawiali¶my jeszcze d³u¿sz± chwilê, bawi±c siê równocze¶nie z 4-letni± Ximen± i jej starsz± siostr±. Zapyta³em o modlitwê z kaplicy i to dziêkczynienie za dar jedno¶ci w rodzinie. Wszyscy zaczêli opowiadaæ o wcze¶niejszych relacjach i jak Pan przez chorobê Ximeny odnowi³ my¶lenie i rozpali³ ognisko mi³o¶ci rodzinnej miêdzy krewnymi.

Za¶ sama Ximena to „czysty ogieñ” – dziecko pe³ne rado¶ci, pogody ducha i niewyczerpanej si³y. W czasie tej wizyty zd±¿y³a ze cztery czy piêæ razy przewróciæ i pozbieraæ siê, by znów ruszyæ do zabawy. I gdyby nie króciutkie w³osy, ¶wiadcz±ce o przebytej chemioterapii, nie sposób by³oby siê domy¶liæ, ¿e ta ma³a, figlarna dziewczynka przeby³a tak trudn± walkê z nowotworem.

Jest rado¶æ! – tak zwyk³ mówiæ ¶p. Proboszcz, ks. Alojzy Brzezina, z mojej rodzinnej miejscowo¶ci. Jest rado¶æ! Jestem przekonany, ¿e Bóg nie jest g³uchy na g³os naszego wo³ania. Nie zawsze potrafimy zrozumieæ znaczenie do¶wiadczenia cierpienia w ¿yciu naszym i naszych bliskich.

I ja tak¿e nie jestem w tym przypadku wyj±tkiem i nie znam odpowiedzi na pytanie: dlaczego? A cierpienie te¿ przepe³nia mnie trwog±. Jednak takie ¶wiadectwo wiary i postawy pe³nej ufno¶ci w Bo¿e Mi³osierdzie i Jego opiekê nad nami, jakiego do¶wiadczy³em od tej rodziny, nape³nia mnie nadziej± i przekonaniem, ¿e Bóg jest z tymi, którzy go mi³uj±.

Imiê Ximena w jêzyku Indian Navarro znaczy: „Ta co s³ucha”. Tego jej ¿yczê – aby zawsze w swym ¿yciu s³ucha³a i wype³nia³a wolê Boga. I choæ to nie jest ³atwe, aby siê nawraca³a i trwa³a w obliczu Jego mi³o¶ci mi³osiernej – bo to On jest nasz± nadziej± i przysz³o¶ci±.

Z misyjnym pozdrowieniem

br. Miguel Szczygio³ SAC

Zdjêcia: br. Micha³, ks. Artur Karbowy SAC

 
SMS misje