Strona główna arrow Warto przemyśleć arrow Wieczernik - uczta i ofiara
Wieczernik - uczta i ofiara Drukuj Poleć znajomemu
Wieczernik, owa sala na górze, gdzie według tradycji miała miejsce Ostatnia Wieczerza, znajduje się obecnie poza murami otaczającymi Jerozolimę. Jak to możliwe? Jest tak dlatego, że dzisiejsze mury są stosunkowo młode. Zostały zbudowane około 1540 r. z rozkazu władcy Imperium Ottomańskiego, Sulejmana Wspaniałego. Od strony południowej architekt tak wyznaczył ich linię, że duża część Jerozolimy z czasów Pana Jezusa pozostała na zewnątrz.

Taki los spotkał wzgórze Ofel oraz tak zwany Syjon Chrześcijański, najwyżej położoną część ówczesnego miasta. Dlatego też, aby dziś dostać się do miejsca, gdzie Jezus ustanowił Eucharystię, musimy opuścić mury Starego Miasta i poprzez Bramę Syjońską udać się około stu metrów na południe. Po lewej stronie od bazyliki Zaśnięcia Matki Bożej odnajdziemy schody prowadzące do miejsca, gdzie Chrystus wraz z apostołami spożywał wieczerzę paschalną, celebrując największe doroczne święto Izraelitów, obchodzone na pamiątkę wyjścia z egipskiej niewoli.

Sala jest pusta. Próżno by w niej szukać stołu czy krzeseł. Zakupiona w 1333 r. przez franciszkanów, została im potem zabrana przez muzułmanów i przez kilka wieków służyła jako meczet. Od czterdziestu lat jest w rękach żydowskich. Przez cały dzień przybywają do tego miejsca pielgrzymi i turyści, w grupach i osobno. Jedynie przy odrobinie szczęścia można znaleźć czas, gdy panuje tu cisza. Bo przecież w tym miejscu trzeba się koniecznie zatrzymać i przymykając oczy przenieść się dwa tysiące lat wstecz.

Oto Ostatnia Wieczerza. Raczej... ...nie wyglądała tak, jak na obrazie Leonarda da Vinci. Prawdopodobnie spożywano ją, nie używając krzeseł. Niestety, ewangeliści nie podają nam szczegółów, czy podczas posiłku uczniowie wraz ze swym Mistrzem siedzieli po turecku, czy też może mieli miejsca leżące. Widać nie było to aż tak ważne.

Ważne są słowa i gesty Pana Jezusa. Jesteśmy pod wrażeniem umycia nóg apostołom. Ale jeszcze istotniejsze jest to, co następuje chwilę później. Biorąc chleb i wino w swoje dłonie Jezus wypowiada słowa: „To jest Ciało moje. To jest Krew moja. Jedzcie i pijcie”. (por. Mt 26, 26-27).
Uczta, w której uczestniczą apostołowie z Jezusem jest wspomnieniem wydarzeń sprzed wieków, owej nocy wyjścia Izraelitów z Egiptu, gdy pospiesznie spożywano baranka. Krew tamtego baranka ocaliła ich od śmierci (por. Wj 12).
Teraz ta uczta nabiera nowego znaczenia. Staje się i ucztą, i ofiarą jednocześnie. Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, składa jako Doskonały Kapłan siebie samego w ofierze Bogu Ojcu.
Oto wielka tajemnica naszej wiary.

Mimo trzech lat przygotowań do tego momentu, apostołowie na pewno są zaskoczeni. Nikt jeszcze tak nie mówił jak ich Mistrz. Czy w tej chwili już rozumieją, czego są świadkami? Czy stanie się to dopiero przy zesłaniu Ducha Świętego?

Jezus jest Nowym Barankiem, którego mamy spożywać, abyśmy mieli siłę żyć według przykazań, abyśmy nie umarli. Wieczernika nie można odłączyć od Kalwarii. Tam ofiara się dopełni. Jezus odda za nas swoje życie. Umrze, abyśmy my mogli żyć.
W nadprzyrodzony sposób Jego Ciało i Krew są obecne pod postacią chleba i wina. Dzieje się to mocą Ducha Świętego, gdy w liturgii Mszy Świętej powtarzane są słowa wypowiedziane przez Jezusa w Wieczerniku.

Apostołowie patrzą na swego Mistrza. W dłoniach trzyma On chleb i wino. Odmawia modlitwę dziękczynną. Składa się w ofierze Bogu Ojcu za zbawienie świata. Jezus Chrystus – kapłan i ofiara jednocześnie. Czy oni już to rozumieją?

Do Sali Wieczernika wchodzi kolejna grupa i wyrywa mnie z zamyślenia. Powracam do dnia dzisiejszego. Myślę o Mszy Świętej. Co ja o niej tak naprawdę wiem? Czy widząc kapłana, tak naprawdę zdaję sobie sprawę, że to sam Chrystus stoi przy ołtarzu? Czy patrząc na białą hostię, którą kapłan trzyma w dłoni, rzeczywiście wierzę, że jest to prawdziwe Ciało i prawdziwa Krew?
"Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, będzie żył na wieki”.

Panie, daj, abym nie umarł. Aby Twoja ofiara za mnie nie była daremna. I żebym świadomie umiał włączyć się w każdej Mszy Świętej w Twoją ofiarę. Na przebłaganie za grzechy, na uwielbienie, na dziękczynienie, w intencjach błagalnych. Abym umiał w ten sposób ukazać, że kocham, przepraszam i proszę. Abym zrozumiał, że ta ofiara jest znakiem bardziej mnie potrzebnym niż Bogu. Bo to jest ofiara przebłagalna za moje i nasze grzechy.

Ks. Piotr Nowicki SAC