Drodzy Czytelnicy! Drukuj Poleć znajomemu
Przed nami ostatnie tygodnie i dni Roku Pańskiego 2009. Czas bilansów, sprawozdań i rozliczeń. Wielcy tego świata, z beztroską chłopców bawiących się w piaskownicy, szafować będą wielkością dziury budżetowej, a zwykli zjadacze chleba staną przed dylematem, jak związać koniec z końcem w nadchodzącym roku.

Tak pośród jednych, jak i drugich raczej niewielu zdobędzie się na refleksję, by swoje trudne rozważania rozpocząć od skierowania myśli ku Temu, dzięki któremu żyjemy, poruszamy się i jesteśmy; od wyrażenia Mu swojej wdzięczności za wszystko, co nas spotkało, za otaczający nas świat, będący dziełem Jego myśli i mądrości.
Ksiądz arcybiskup Kazimierz Nycz, zapraszając do obchodzenia w czerwcu Dnia Dziękczynienia pisał: „Dziękuję” to słowo niezwykłe, o którym w codziennym zabieganiu często zapominamy. Koncentrujemy się na tym co przeszkadza, co nie wyszło, nie zaś na tym co dobre i pozytywne. Słowo „dziękuję” to klucz do otwierania ludzkiego serca i mnożenia dobra w drugim człowieku.
Dzień Dziękczynienia to czas, kiedy można się na chwilę zatrzymać i popatrzeć na świat, który nas otacza, na jego piękno, ludzi, przyrodę i podziękować tym, którzy niosą nam dobro i uśmiech.

Śmiało możemy powiedzieć, że kończący się rok, nawet jeśli nie był najlepszym, to jednak skłania do zatrzymania się i wypowiedzenia słowa „dziękuję”. Zamknijmy oczy i rozważmy rozliczne cuda Bożego stworzenia. Wyobraźmy sobie...  ...lśniące promienie światła, które całują poranne niebo, niezliczone odcienie błękitu igrające przed naszym domem. Spójrzmy, jak ziemia szykuje się do zimowego snu, przekonując samą siebie, że wspaniale jest się przebudzić, by znowu usłyszeć śpiew ptaków i poczuć zapach wiosny.

Bóg stworzył świat, który cieszy nas wszystkimi kolorami światła! A w tym pięknym świecie jest również miejsce dla każdego z nas. Sens naszego istnienia i aktywności w świecie związany jest nierozłącznie z kontynuowaniem tego, co dokonało się, kiedy Stwórca ukończył swe dzieło.
Opisy stworzenia, jakie znajdujemy w Piśmie św., pozwalają uświadomić sobie, że wszystko, co istnieje, ma swój początek i kres w Bogu. Od Niego pochodzi i do Niego zmierza całe stworzenie.
Opisy te mówią także, że stworzony świat jest „dobry”, a nawet „bardzo dobry”, że jest niezwykłym osiągnięciem, w którym dostrzec należy kunszt i mistrzostwo Stwórcy. Jednocześnie Bóg jawi się jako odrębny od tego, co stworzył, i dlatego nie można oddawać czci stworzeniom, choćby najbardziej wartościowym i pięknym.

Tylko Stwórca jest godzien czci. Uwielbiamy Go, bo w swej nieskończonej mądrości ukształtował nas na swoje podobieństwo – stworzenie nosi w sobie obraz Stwórcy. I chyba nie będzie przesadą stwierdzenie, że chrześcijanin w refleksji nad stwórczym dziełem Boga znajduje uzasadnienie oraz wzorzec dla swoich wysiłków. Czyż bowiem przez swoją pracę nie porządkuje świata, nie akceptuje go jako dobry i piękny? Czy moich działań nie cechuje kunszt, a niejednokrotnie artyzm? Czy nie odnawiam jakoś tego, co mnie otacza?
Jeśli tak czynię, staję się współpracownikiem samego Boga. Jest zatem za co dziękować. Pozostaje tylko kwestia, w jaki sposób?

Tu może pomocni okażą się wielcy poeci: Zbigniew Herbert i Leopold Staff.

Panie dziękuję Ci że stworzyłeś świat piękny i bardzo różny
a także za to że pozwoliłeś mi w niewysłowionej dobroci Twojej
być wmiejscach które nie były miejscami mojej codziennej udręki (…)
(…) dziękuję Ci że dzieła stworzone ku chwale Twojej udzieliły mi cząstki swojej tajemnicy
(…) pozwól o Panie abym nie myślał o moich wodnistookich szarych niemądrych prześladowcach
żebym rozumiał innych ludzi inne języki inne cierpienia
a nade wszystko żebym był pokorny
to znaczy ten który pragnie źródła

dziękuję Ci Panie że stworzyłeś świat piękny i różny
a jeśli jest to Twoje uwodzenie jestem uwiedziony
na zawsze i bez wybaczenia.

(Z. Herbert)

Jak Ci dziękować, żeś mi dał tak wiele,
Iż jestem w życiu jak ów gość przygodny,
Co zaproszony został na wesele
Niespodziewanie i nie odszedł głodny.

Duszą spokojną wstecz się nie oglądam
Za przeszłym życiem, które już nie wróci.
I w swej radości niczego nie żądam,
Tylko dziwuję się, że radość smuci.

Jesień na złotą pogodę się głosi
O pełnym ciszy łagodnym wieczorze.
I rozczulone serce moje wznosi
Okrzyk zachwytu „Dziękuję Ci Boże”.

(L. Staff).

Ks. Adam Golec SAC