Strona główna arrow Rok 2009 arrow Nr 49 (4/2009) arrow Pomógł św. Franciszek
Pomógł św. Franciszek Drukuj Poleć znajomemu

Kiedyś, podczas spotkania z liderami parafii w Novo Airčo, pewien parafianin, lider jednej ze wspólnot w interiorze, opowiedział ciekawe zdarzenie ze swojej wspólnoty.

Pewnego razu młody mężczyzna udał się na polowanie do dżungli. Za nim poszedł czteroletni syn. Żona, widząc, że dziecko poszło za ojcem, była spokojna o niego.
Po dłuższym czasie mąż wrócił z polowania, ale sam. Zapytała go:
– Gdzie jest nasz syn?
– Nie wiem!
– Jak to nie wiesz, skoro poszedł z tobą na polowanie?
– Nie, ze mną nie poszedł.
– Ale szedł za tobą!
– Może szedł, ale ja go nie widziałem.

Wtedy...

... matka wpadła w rozpacz. Pobiegła do sąsiadów, prosząc o udanie się na poszukiwanie dziecka. Wielu ludzi wyruszyło do dżungli. Po dłuższym poszukiwaniu, już po zmroku wszyscy powrócili, ale nikt nie znalazł dziecka.
Wtedy szukający poszli do kaplicy św. Franciszka z Asyżu, który był patronem ich wspólnoty, aby prosić o pomoc w znalezieniu dziecka.

Gdy zaczęło się rozwidniać, znowu udali się na poszukiwanie do dżungli. Dziecko niemal zaraz zostało znalezione w pobliżu domu. Chłopiec płakał, dlatego łatwo było go znaleźć.
Mama zapytała syna:
– Jak się tu znalazłeś?
– Taki pan z brodą mnie tu przyprowadził.
– A gdzie on jest? – Już poszedł sobie.
– A kto to był?
– Nie wiem.

Wówczas uszczęśliwiona matka zwołała wszystkich do kaplicy, aby podziękować św. Franciszkowi za odnalezienie dziecka. Gdy wchodziła z synkiem do kaplicy, ten, wskazując palcem figurę św. Franciszka, zaczął wołać głośno:
– Mamusiu, to on mnie przyprowadził!
– Nie, to nie może być. To jest św. Franciszek.
– Mamusiu, to on mnie przyprowadził! To był on!

Każdy może sobie sam dopowiedzieć resztę.
Czy jest możliwe, aby w takiej sytuacji czteroletni chłopiec był zdolny do kłamstwa?

Ks. Jan Sopicki SAC