Strona główna arrow Rok 2009 arrow Nr 48 (3/2009) arrow Wątpiącym dobrze radzić
Wątpiącym dobrze radzić Drukuj Poleć znajomemu
Są takie sytuacje w życiu człowieka, kiedy wydaje mu się, że to już
– „koniec”,
– „że ziemia się rozstępuje”,
– że nie ma „wyjścia”, żadnych szans na przyszłość!!

Pamiętam mój pierwszy egzamin w seminarium z filozofii przyrody. Nie miałem opanowanej akademickiej metody uczenia się. „Coś” tam wiedziałem. Nawet niektóre kwestie pomagałem zrozumieć innym. Oni poszli i zdali, a ja „oblałem” ten pierwszy egzamin. Ogarnęło mnie takie swoiste przerażenie i zwątpienie. Do egzaminu poprawkowego chodziłem jakby z granatem w kieszeni, który za chwilę miał wybuchnąć. I kułem! Poprawkowy egzamin zdałem na czwórkę z plusem.

I dopiero wtedy rozwiały się w mojej głowie wszystkie czarne chmury i zajaśniały promyki nadziei, że może jednak dam radę kontynuować naukę w seminarium.
Wiele osób mi wtedy mówiło: nie martw się, będzie dobrze, zdasz... ale wtedy wszystkie rady i słowa przywołujące do sensownego podejścia do problemu absolutnie do mnie nie docierały. Nie przyjmowałem ich.

Strach i przerażenie PRZESŁONIŁY Wiarę i Nadzieję, które wtedy posiadałem. ...
 

... I dopiero po kilku latach pracy na misjach, gdzie patrzyłem niejednemu niebezpieczeństwu w oczy, w mojej głowie „kliknęło” – jak wielką bronią Szatana jest STRACH przesłaniający Wiarę i Nadzieję.
Ileż to było „chwil” w mym życiu tutaj, że takie trudne sytuacje wywoływały od razu określoną reakcję i budziły pytania:
– po co ja tu jestem???
– jaki sens ma to moje posługiwanie Papuasom, gdy nie ma najmniejszego „odzewu” z ich strony, a jeszcze do tego jest tyle utrudnień i przykrości z ich strony???

Były sytuacje, które graniczyły z decyzją rezygnacji i chęci rzucenia „tego wszystkiego”!

Jak to dobrze, że decyzji tego typu nie realizowałem natychmiast! Choć ogromne wątpliwości do tego skłaniały.

Uparte TRWANIE i życiowe ODBIERANIE Słów Ewangelii były moimi doradcami i zrywały systematycznie te „zasłony” STRACHU i ZWĄTPIENIA, zastawiane na mnie przez Szatana. Następowało przy tym jakieś wewnętrzne umacnianie i coraz większe utwierdzanie w Wierze i Nadziei. Dziękować Bogu – tak jest do tej pory.

Nie mogę powiedzieć – byli w takich chwilach ludzie wokół mnie, którzy dawali dobre rady, ale największym „Doradcą” w chwilach moich „zwątpień” była Ewangelia i Obietnica Jezusa, że ON nie OPUSZCZA.
Słuchałem tych dobrych rad dawanych przez Dobrych Ludzi, ale najczęściej ich nie przyjmowałem i nie realizowałem. Trudno mi było to robić bez przekonania wewnętrznego.
Wnioskuję stąd, że tak jest z bardzo wieloma ludźmi. Słuchają, ale nie podporządkowują się takim dobrym radom, nie idą za nimi.

Dla człowieka wierzącego tylko SŁOWA Ewangelii są KOMPETENTNE, by „dawać dobre rady”, bo tylko ONE mają MOC i nie kryją w sobie żadnych innych „otoczek” czy podtekstów, jak to może być często ze strony innych, którzy doradzają.

Umacnianie Wiary i Nadziei – swojej i innych – jest jednym z najważniejszych aspektów naszego posługiwania, ale po tylu latach pracy tutaj i po tylu własnych doświadczeniach – przekonałem się, że abym mógł dawać dobre rady wątpiącym, nie wystarczy, bym tylko przytaczał, cytował czy interpretował Słowa Ewangelii...

Jeśli ja doświadczyłem czegoś osobiście i doświadczam w dalszym ciągu, to z przekonaniem mogę umacniać ufność innych, udzielając im jakichś rad.

ŻYCIE WIECZNE jest SKARBEM UKRYTYM, o którym każdy – choćby raz usłyszawszy – przypomina sobie czasami i pragnie go posiąść.
Skarby świata przemijają, a TEN nie.

I choć Dzisiejszy Człowiek jest bardzo pochłonięty gonieniem za ziemskimi skarbami, to jednak często powraca do tego, który nie przemija. Ale trudno mu się „przebić” przez zasłonę tego wszystkiego, co ziemskie, stąd niemalże każdy z nas potrzebuje „dopingu” i pomocy, by nadzieja zdobycia TEGO skarbu nie pozostawała tylko w sferze ułudy czy mrzonki.

Jako ludzie wierzący – choć niekiedy i my mamy wątpliwości – powinniśmy się wspierać i wzajemnie dopingować. Dlaczego? Bo SKARBU WIARY nie możemy zachowywać tylko i wyłącznie dla siebie jako EGOISCI. Egoizm nie mieści się w naszej Religii.

„... miłuj bliźniego swego, jak siebie samego...”

Jeżeli więc my – z miłości do siebie – pragniemy TEGO skarbu, to kontynuując to Przykazanie powinniśmy zachęcać innych i umacniać ich – jeśli naprawdę ich miłujemy – by i ci, których miłujemy, też mieli w tym udział.

By takim wątpiącym dobrze radzić, każdy z nas powinien znaleźć „drogę” czynienia tego. Ale nie może to być droga „mądrzenia się” i pokazywania swojej wyższości, lecz droga wypływająca z prawdziwej troski o drugiego człowieka, o jego szczęście wieczne.

Często bardzo pomocnym jest już trwanie przy takiej wątpiącej osobie, czasem przemycony gest życzliwości, który pozwoli wątpiącemu odczuć naszą prawdziwą troskę o niego.
... pisać, mówić o tym można wiele, to temat „rzeka”...

Jedyna słuszna rada na chwile zwątpień, wątpliwości... jest taka:
NIE DECYDOWAĆ OD RAZU!
I TRWAĆ mimo wszystko!
Bóg nie wkłada na człowieka ciężarów, których on nie mógłby udźwignąć.

Ks. Krzysztof