Strona główna arrow Rok 2009 arrow Nr 48 (3/2009) arrow Mińsk - nowe horyzonty. Rozczarowania czy perspektywy?
Mińsk - nowe horyzonty. Rozczarowania czy perspektywy? Drukuj Poleć znajomemu

Minął rok obecności Księży Pallotynów na nowej placówce w stolicy Białorusi. Mińsk to około dwumilionowe miasto – jego mieszkańcy stanowią jedną piątą wszystkich Białorusinów. Stolica ma głębokie korzenie chrześcijańskie. Obok siebie współistnieją różne religie.

Ważną rolę społeczną i religijną pełni Kościół katolicki, obecny na tych terenach już od X wieku. Jednak powszechne znaczenie Kościoła katolickiego nierozerwalnie związane jest z dziejami Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Przyjęcie chrztu przez Jagiełłę w 1386 roku spowodowało m.in., że w miejscowości Hajna koło Radoszkowic została wybudowana pierwsza świątynia katolicka na tych ziemiach. W kolejnych stuleciach rozszerzania się kultury łacińskiej, a w związku z tym Kościoła katolickiego, większość tutejszych rodów przeszła z prawosławia na katolicyzm, z kultury ruskiej na kulturę polską, ale zaznaczyć przy tym należy, iż ogromna większość ludności ...

... pozostała przy wierze ortodoksyjnej.

Proporcje te zmieniła dopiero unia brzeska w 1596 roku; pod koniec XVIII wieku na terytoriach wchodzących w skład Rzeczypospolitej Obojga Narodów na jednego prawosławnego przypadało pięciu katolików obu obrządków. Wraz z podziałem Rzeczpospolitej ludność na terytoriach, które znalazły się pod władzą imperium carskiego, zaznała wielu ucisków i prześladowań.

Najdotkliwszym ciosem dla Kościoła katolickiego było z pewnością oficjalne zlikwidowanie unii w 1839 roku, w wyniku czego pod koniec XIX wieku na jednego katolika przypadało czterech prawosławnych. Wówczas doszło do dzielenia się społeczeństwa według wiary, na Polaków (katolików) i na Białorusinów (prawosławnych).
Był to oczywiście podział umowny, narzucony przez samych ludzi, bo znane jest pochodzenie większości ojców odrodzenia narodowego Białorusinów z rodzin katolickich.

W 1919 roku została utworzona BSSR, która weszła w skład Związku Radzieckiego, a tym samym znalazła się pod działaniem panującego na jego terytorium wojującego ateizmu. Jeszcze przed II wojną światową w Mińsku pracowało około 20 różnych zgromadzeń zakonnych męskich i żeńskich, było kilka parafii prowadzonych przez miejscowy kler diecezjalny. Istniały szkoły katolickie, przy klasztorach dominikańskim, franciszkańskim i jezuickim, co pozwalało na kształtowanie młodzieży wrażliwej na wartości chrześcijańskie i ogólnoludzkie. Wichry wojenne niosące spustoszenie zarówno materialne (świątynie), jak i duchowe, a później wojujący ateizm, pustoszący ludzkie dusze, pozostawiły swój czarny, ciężki ślad w historii Kościoła i niewątpliwie całego narodu białoruskiego.

Wreszcie „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał Światłość wielką”. W latach 90. zaczął się długotrwały i niełatwy proces odrodzenia wiary na terenach obecnej Białorusi. Każdy region ma niewątpliwie swoją specyfikę, zależną od kultury i wiary przechowanej w sercach ludzi. Na zachodzie Białorusi przeważa katolicyzm, na wschodzie prawosławie lub religijna obojętność.

Brak osób duchownych i struktur kościelnych na początku stwarzały niemałe trudności. Na pomoc przyszli misjonarze, przeważnie z Polski. Zaczęła się odbudowa świątyń, tworzenie parafii, odrodzenie życia sakramentalnego. Fala odrodzenia sięga na całą Białoruś, rodząc nowe wezwania i potrzeby.

Pragnę jeszcze powiedzieć kilka zdań na temat odrodzenia stolicy. Miasto ogromne, w roku akademickim powiększa się o 400 tysięcy osób. Jest to mnóstwo ludzi, którzy pozostają z wyboru anonimowi. Wielu jednak szuka i znajduje utracony sens życia wypływający z Paschalnej Tajemnicy.
Często praca duszpasterska polega na indywidualnym prowadzeniu osób, przygotowaniu młodzieży i dorosłych do sakramentów odrodzenia i pojednania (Pokuty i Pojednania oraz Eucharystii), prowadzeniu małych grup.

Szczególnie bliska jest nam młodzież pallotyńska studiująca w Mińsku. Znaczna część uczestniczy w spotkaniach biblijnych, które odbywają się w ciągu roku akademickiego. Cieszy odpowiedzialność i wdzięczność, jaką młodzież pallotyńska przejawia w spotkaniach.
Pragnę przytoczyć kilka świadectw:

„Byłam prawosławną, wierzyłam, że Bóg jest i na tym kończyła się moja wiara. W niedzielę nie chodziłam do cerkwi i nawet nie modliłam się. A jak miałam się modlić, kiedy nawet nie znałam modlitwy Ojcze Nasz? W ciężkich chwilach nie szukałam pomocy u Boga, nie prosiłam, nie dziękowałam. Bóg na mnie czekał 22 lata, a ja potrzebowałam «iskry», która rozpali «ogień wiary» w moim sercu. Tą «iskrą» stała się dla mnie moja koleżanka Alla. Zawsze zachwycałam się jej głęboką wiarą i odczuwałam wstyd, że nic nie wiem o Bogu. To dzięki niej poszłam do kościoła, z ciekawości, aby zobaczyć i porównać.

Bóg na mnie czekał, odczułam radość, pokój, a wspólna modlitwa obudziła we mnie chęć, aby jeszcze bardziej Go poznać. W tym momencie na mojej drodze Bóg postawił ks. Witalija, który mi zaproponował przygotowanie się do sakramentu pojednania i przyjęcia Boga do swojego serca. Jak małe dziecko poznaje z zachwytem świat, tak również i ja z zachwytem poznawałam mojego Boga. Mając 23 lata pierwszy raz przystąpiłam do spowiedzi i przyjęłam Boga do swojego serca. Wstyd, że tyle lat żyłam z grzechami w sercu, ale teraz płyną łzy radości – Bóg mi wszystko przebaczył. Tego szczęścia, radości, uczucia, nie da się wyrazić słowami.

Dzięki «Godzinie Biblijnej», którą prowadzą nasi księża, dalej poznaję mojego Boga. Raz w tygodniu spotykamy się na wspólnej modlitwie i rozważaniu słowa Bożego. Dzięki temu spotkaniu, my – studenci z różnych uniwersytetów, nie tylko poznajemy Boga, ale i stajemy się jedną rodziną. Rodzi się w nas odpowiedzialność. Dzięki tym spotkaniom ciągle odkrywamy coś nowego, znajdujemy odpowiedzi na trudne pytania, a co najważniejsze, uczymy się kochać swojego bliźniego”. Zalesia, 23 lata

„W każdy czwartek przychodzę na «Godzinę Biblijną» – moje osobiste spotkanie z Bogiem. Pamiętam pierwsze nasze spotkania – były one «spięte», sztywne. Jeden drugiego się wstydził, zwłaszcza, kiedy trzeba było dzielić się własnym doświadczeniem, życiem, wiarą. Z czasem wszystko się zmieniło, poznaliśmy się, przestaliśmy się wstydzić i zaczęliśmy się otwierać na Boga i na drugiego człowieka.
Dzięki tym spotkaniom, które prowadzi ks. Włodzimierz, odczułam, że jestem bliżej Boga. Trudne momenty w Piśmie św. stały się zrozumiałe. Po każdym spotkaniu moja wiara wzrasta, otrzymuję nowy impuls do rozmyślania nad tym, co robię, mówię i jak żyję. Te spotkania z Bogiem sprawiły, że między nami, studentami, zapanowała jedność, odpowiedzialność i braterska miłość”. Antonina, 21 lat

„Pismo Święte to «księga», która daje odpowiedź na wszystkie życiowe pytania. Dlatego chodzę na «Godzinę Biblijną», którą prowadzi ks. Włodzimierz – mogę jeszcze lepiej poznać Boga i z Jego pomocą znaleźć odpowiedź na trudne pytania. Jasne, że Pismo św. można i trzeba czytać samemu, ale jest to bardzo trudne. Natomiast, kiedy razem czytamy i rozważamy, wtedy jest o wiele łatwiej. Każdy odkrywa coś nowego i tym doświadczeniem dzieli się ze wszystkimi. Na tych spotkaniach otrzymuję «ładunek energii», która pomaga mi żyć na co dzień tak, jak tego pragnie ode mnie Chrystus.

Moja koleżanka, prawosławna, przyszła ze mną jeden raz z ciekawości na nasze spotkanie – od tego momentu stara się regularnie być na «Godzinie Biblijnej». Od kiedy zaczęłam uczestniczyć w naszych spotkaniach, poczułam odpowiedzialność za rozwój duchowy, nie tylko własny, ale też moich kolegów i rodziny”. Anastasija, 23 lata

„Bóg jest Miłością. Kiedy w życiu ciężko, łatwo, radośnie lub smutno, zawsze staram się być z Nim. Bo całe moje życie bez Niego nie miałoby sensu. Bóg dał mi wszystko, kochanych rodziców, siostrę i miłość. Dlaczego chodzę na biblijne spotkania? Odpowiem tak: Bóg jest moim życiem i w mym życiu i pragnę, żeby tak było zawsze. Dlatego staram się być tam, gdzie On jest (kościół, spotkania ZAK, «Godzina Biblijna»).
Życie nie jest łatwe. Jest krótkie i jak je dobrze przeżyję, to czeka mnie życie wieczne”. Natalia, 28 lat

Nasze pallotyńskie serca wypełnia pragnienie zadomowienia się w stolicy na stałe. Napotykamy na różne problemy, którym trzeba by było poświecić osobny artykuł, by je przedstawić.
Jednak muszę wspomnieć o najważniejszym problemie, może raczej potrzebie, jaką jest brak miejsca na modlitwę. Nie mamy swojego kościoła.

W tak dużym mieście, jak Mińsk, są tylko 4 świątynie katolickie. Naszym pragnieniem jest wybudowanie własnej świątyni w parafii pw. św. Ap. Bartłomieja i św. Andrzeja Boboli, która została oficjalnie zarejestrowana przez władze państwowe 16 stycznia 2009 roku. Kolejnym krokiem jest zakup ziemi pod budowę świątyni.
Jednak nie uda się tego zrealizować bez wzajemnej solidarności i Waszej, drodzy Czytelnicy, pomocy tak modlitewnej, jak i materialnej.

Jestem przekonany, że mimo trudności obecnego czasu, wobec takich próśb i potrzeb człowiek nie może pozostać obojętnym. Bóg zapłać za każdą pomoc.

Ks. Witold Jankiewicz SAC, Białoruś
Zdjęcia: ks. Witold, archiwum