Strona główna arrow Rok 2009 arrow Nr 48 (3/2009) arrow Rozmowa z ks. Arturem Karbowym SAC, misjonarzem w Brazylii
Rozmowa z ks. Arturem Karbowym SAC, misjonarzem w Brazylii Drukuj Poleć znajomemu

 R. – Od kilku miesięcy jest Ksiądz proboszczem parafii w amazońskim Novo Airão. Czy mógłby nam Ksiądz krótko przypomnieć jej charakterystykę? 

K.  – Minęły trzy miesiące, od kiedy objąłem parafię pod wezwaniem św. Angelo, w Novo Airão. Parafia ta jest całkiem inna niż wszystkie, w których dotychczas pracowałem. Po pierwsze znajduje się ona w sercu Amazonii – miejsca znanego jako „płuca świata”, ale też nazywanego zielonym piekłem.

Parafia Novo Airão jest największą parafią archidiecezji Manaus i ma powierzchnię 30 tysięcy kilometrów2, czyli tyle co cała Belgia. Mimo tak ogromnego obszaru jest zamieszkała przez około 15 tysięcy osób, z czego 90% mieszka w mieście Novo Airão. Parafia ta ma 54 wspólnoty, w których odprawia się Msze św. Niemożliwe, żeby do każdej ze wspólnot dojechać raz w tygodniu. Większość z nich ksiądz odwiedza 2-3 razy w ciągu roku. Dojazd tylko do dwóch wspólnot odbywa się drogą lądową, do pozostałych docieramy statkiem.

Od 36 lat pracuje w parafii ks. Józef Maślanka. Można powiedzieć, że jest nierozłącznie związany z Novo Airão. Kiedy przybył, miejscowość była zamieszkała przez 490 osób, dziś ma ona około 14 tysięcy osób. Większość przybyła...

... z osad położonych wzdłuż Rio Negro, które wcześniej odwiedzał ks. Józef, toteż zna wszystkich mieszkańców i widząc kogoś, zawsze wita go po imieniu, pamięta skąd pochodzi jego rodzina i jakie ma pokrewieństwo z innymi mieszkańcami.

Ksiądz Józef na naszym statku Santa Maria do Rio Negro odwiedza większość wspólnot, ja pracuję w mieście oraz w bliżej położonych wspólnotach.

Novo Airão obecnie przeżywa okres rozwoju. Przed paru laty został położony asfalt na drodze łączącej je z Manaus, toteż można już dotrzeć do miasta nie tylko statkiem, ale i samochodem. Mimo że jest to tylko 200 km, trasę tę pokonuje się w 5 godzin, gdyż promem trzeba przepłynąć Rio Negro. Do końca roku ma powstać most, a wtedy sytuacja ulegnie zdecydowanej poprawie. W tym miesiącu została uruchomiona telefonia komórkowa – Novo Airão coraz bardziej zbliża się do cywilizowanego świata.
Ciekawostką jest również fakt, że do najbliższego księdza-sąsiada w diecezji mamy 180 km.

R. – Czy mógłby Ksiądz porównać pracę w poprzedniej placówce i w obecnej?

K. - Myślę, że nie można porównywać dwóch parafii. Każda jest inna, każda ma inne radości, problemy. Poprzednio pracowałem w parafii św. Sebastiana w Itaipu w stanie Rio de Janeiro. Odległość między tymi parafiami to około 3500 km. Rio de Janeiro to metropolia i centrum brazylijskiego życia kulturalnego, politycznego, sportowego. Amazonia natomiast to część Brazylii zapomniana przez polityków. To tak jakby przenieść się do innego kraju.

R. – Jakie problemy dostrzega Ksiądz w swojej parafii?

K. 
– Trzy miesiące to krótki okres czasu. Ciężko powiedzieć, że znam już parafię i jej problemy. Z całą pewnością jednym z problemów są znaczne odległości, z którymi trzeba się borykać w dotarciu do parafian i często ma się świadomość zaniedbania niektórych parafian, aby dotrzeć do innych.

Novo Airão to parafia, w której praca związana jest z porami roku. Obecnie rzeka Rio Negro przybiera – jest to naturalny i normalny proces, ale w tym roku rzeka przybrała więcej niż normalnie i wiele osób ma zalane domy. Tradycyjnie budowane są one na palach, gdyż w ten sposób mieszkańcy chronią się przed powodziami oraz zapobiegają wchodzeniu do środka różnych nieproszonych zwierząt, gadów, mrówek.
Jednak w tym roku pale, na których stoją domy, w wielu przypadkach okazały się za niskie i wiele osób ma w mieszkaniu wodę po kostki.

R. – Jak Ksiądz ocenia świadomość religijną swoich parafian?

K. - Ogólnie mówiąc pobożność parafian jest bardzo uczuciowa i tradycyjna. Tradycję można zaobserwować w praktykowaniu określonych nabożeństw czy kulcie świętych.
W każdy wtorek wiele osób uczestniczy w nowennie do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, która jest odmawiana na zakończenie Mszy św. Oczywiście jest rzeczą chwalebną modlić się przez wstawiennictwo Matki Bożej, ale większość parafian z łatwością przyjmie wiadomość, że w tym dniu nie będzie Mszy św., natomiast nie wyobraża sobie, by można odwołać tradycyjną nowennę.

W Wielki Piątek odprawiana jest droga krzyżowa na ulicach miasta. W tym dniu w nabożeństwie uczestniczy naprawdę bardzo dużo osób. Serce raduje się, widząc tłumy, które nie mieszczą się w kościele i przybyły na adorację krzyża. Jednak zaraz odczuwa się głęboki smutek, gdyż celebrować radość Zmartwychwstania przyszło niewiele osób.

Tradycją jest obchodzenie święta patronalnego. Każda wspólnota ma swojego świętego patrona i w dniu jego święta bardzo dużo osób przybywa, aby uczestniczyć w procesji z figurą świętego, Mszy św., a następnie wziąć udział w zabawie.
Novo Airão, jako jedyna parafia w Brazylii, ma za patrona św. Angelo, który jest pierwszym świętym karmelitańskim. W tym roku z ogromną radością uczestniczyłem w tradycyjnej procesji ulicami miasta, poznając historię życia świętego patrona i widząc, że ziarno zasiane przed trzema wiekami przez karmelitańskich misjonarzy wydało plon w nabożeństwie do tego świętego. To właśnie karmelici w XVIII wieku ewangelizowali Amazonię i w wielu miejscach można spotkać kaplice świętych związanych z tym zakonem.

Mieszkańcy Novo Airão uczęszczają na niedzielne Msze św. o stałej godzinie. W wielu miejscach jest bardzo podobnie. W Novo Airão parokrotnie zdarzyło się, że w niedzielny poranek spadł obfity deszcz. W takiej sytuacji kościół świeci pustkami i najsmutniejsze jest to, że ci co nie przyszli na Mszę św. o „swojej godzinie” nie pojawią się w kościele w innej porze dnia.

R. – Jakie są radości i smutki pracy w nowej parafii?

K. – Niewątpliwie smutkiem jest mała wytrwałość parafian w praktykach religijnych, o których przykładach mówiłem już wcześniej. Novo Airão daje również wiele radości. Są jednak fakty w normalnej pracy, które cieszą i sprawiają, że człowiek czuje się tutaj potrzebny. Jednym z nich jest trzech starszych Indian, którzy w przed liturgią Wigilii Paschalnej przybyli, aby przystąpić do sakramentu pokuty i pojednania. Przed rozpoczęciem spowiedzi przepraszali, że dopiero w tym dniu przychodzą, ale mieszkają daleko, w osadzie nad Rio Negro, i przez trzy dni wiosłowali, aby przystąpić do spowiedzi wielkanocnej.
W takich momentach zapomina się o wszelkich smutkach, trudnościach i z radością udziela się sakramentów.

Radością jest również praca z młodzieżą. W ostatnich tygodniach zaproponowałem młodzieży zagłębienie się w duchowości św. Wincentego Pallottiego, chcąc przybliżyć im postać założyciela naszego Stowarzyszenia i w przyszłości utworzyć z nich grupę osób, która mogłaby wstąpić do Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego. Około 15 osób uczestniczy w spotkaniach, zapoznając się z ideą apostolstwa osób świeckich przedstawioną przez św. Wincentego.
Patrząc na nabożeństwo do św. Angelo, wszczepione bardzo dawno temu przez karmelitów, które przetrwało lata mimo braku ich obecności, mam nadzieję, że również postać naszego Ojca Założyciela będzie w przyszłości znana szerzej w Amazonii.

Jedną z trudności, z jakimi trzeba borykać się w każdej parafii amazońskiej położonej poza dużą metropolią, a do takich należy Novo Airão, są środki materialne. Kiedy mówi się ewangelizacji, sprawowaniu sakramentów na terenach misyjnych, nie można zapomnieć również o pomocy materialnej. W Polsce wierni utrzymują kościół i księży pracujących w parafii.

W Amazonii sytuacja wygląda inaczej. Pomału staramy się tłumaczyć wiernym, że ich obowiązkiem jest utrzymanie świątyni i pomóc w utrzymaniu księdza. Niestety bardzo często pomoc ta kończy się na dobrej woli, gdyż samym parafianom brakuje środków do życia. Często to właśnie oni przychodzą, pragnąc pomocy od kościoła.

Czarną rzeczywistością jest brak pracy, szczególnie dla mieszkających poza miastem. Ci, którzy mieszkają wzdłuż rzeki, z ogromną radością oczekują przybycia księdza. My również z radością do nich jedziemy, ale w tym momencie w grę również wchodzi ekonomia.
Po pierwsze utrzymanie statku. W kwietniu został dokonany konieczny remont naszego statku Santa Maria do Rio Negro. Na remont zostało wydane prawie dwa tysiące dolarów, a i tak to tylko połowa tego, co trzeba zrobić – na dokończenie trzeba poczekać, aż znajdą się środki na ten cel.
Osobną kwestią jest paliwo. Bez paliwa żaden silnik nie chce pracować – to wie każde dziecko, ale żeby je nabyć, trzeba mieć środki. Do najbliższej wspólnoty, do której zacząłem dojeżdżać wraz z katechistami w ostatnią sobotę każdego miesiąca, jazda zajmuje godzinę w jedną stronę – potrzeba paliwa za około 40 dolarów. Rachunek jest prosty, kiedy weźmie się pod uwagę, że do niektórych wspólnot jedzie się kilka dni.

Osobną kwestią ekonomiczną jest utrzymanie kościołów. Teraz w dwóch konieczna jest wymiana całej instalacji elektrycznej, a to też nie jest najtańszą sprawą (więcej HM 46 – dop. red.). W naszej sytuacji w Novo Airão wiemy, że zawsze możemy liczyć na pomoc od naszej Prowincji Zwiastowania Pańskiego w Poznaniu i Czytelników „Horyzontów Misyjnych”. Za wszelką otrzymaną pomoc, razem z księdzem Józefem Maślanką, serdecznie dziękujemy.

R. – Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Jolanta Fidura
Zdjęcia: ks. Artur Karbowy SAC