W jednej z wiosek parafii Boiken, która w ubiegłym roku świętowała jubileusz 100-lecia przybycia pierwszych misjonarzy, zaczęła się wojna.
Na tym terenie planowano otworzyć kopalnię wapnia. Takie sytuacje zawsze budzą spore emocje. Tak było i tym razem. Decyzję miał podjąć człowiek, który mienił się być „pierwszym” w klanie.
Jego przeciwnicy, z tego samego klanu, przygotowali pogańskie rytuały wojenne i zabili go w Wielką Sobotę. Poćwiartowali go i rzucili, aż się wykrwawi.
Ludzie pochowali się w dżungli. Wielu rozproszyło się po całej prowincji, by się ukryć i uniknąć odwetu.
W ich posiadaniu jest broń palna: CKM-y, RKM-y, pistolety. Zaczęli więc strzelać. Parę osób zostało...
...śmiertelnie rannych. Wiele domów zrównano z ziemią. Spalono kilka samochodów. Konflikt przeniósł się także na wantoków żyjących w pobliskich wioskach.
Wykorzystują to też raskalę (rozbójnicy). Zaczęły się napady, rozboje. Często można słyszeć terkotanie karabinów. Ich odgłos dociera do stacji misyjnej w Boiken
W powietrzu wisi groza i potęguje się. Przy papuaskiej mentalności ta sytuacja może przerodzić się w poważną wojnę.
W sobotę mają się odbyć pogrzeby ofiar. Oby to nie stało się przyczyną kolejnych konfliktów.
Ks. Krzysztof Morka SAC |