Strona główna
Rozmowa z ks. Janem Pietrusem SAC Drukuj Poleć znajomemu

R. – Polscy Księża Pallotyni prowadzą misyjną pracę duszpasterską w różnych miejscach. Gdzie
obecnie Ksiądz pracuje?
K. –
Od 22 stycznia 2003 r., jestem proboszczem w parafii Matki Bożej Różańcowej z Fatimy w Itaperu
nie. Wcześniej byłem przez kilka lat mistrzem nowicjatu, następnie, jako wikary, w różnych parafiach
w Rio de Janeiro i Cachoeiras de Macacu. Itaperuna jest miastem liczącym ponad 100 tys. mieszkańców. Są tu 4 parafie. W mojej mieszka 25 tys. osób, ale tylko część, wprawdzie spora, z nich jest katolikami. Niestety w rzeczywistości brazylijskiej obecne są przeróżne sekty. Do parafii należą, oprócz głównego kościoła (zwanego matriz – matka), 2 duże kaplice (św. Jana Chrzciciela i Matki Bożej z Aparecidy) na terenie dzielnicy i 3 w interiorze. Mamy też Dom Starców (Abrigo para velhos; asilo), gdzie 2 razy w tygodniu
odprawiam Mszę św., spotykam się z pensjonariuszami. Odwiedzam też...

...chorych w szpitalu. Wiele czasu poświęcam parafianom, których przyjmuję i rano, i po południu, a także spotkaniom z grupami.

R. – Jak wiele grup działa w Księdza parafii?
K. –
Tylko w głównym kościele jest ich 32. Część już była, kiedy przyszedłem, część powstała za mojej obecności. Utworzyliśmy także grupę teatralną, która przy brazylijskim zamiłowaniu do teatralnych środków wyrazu, także w wyrażaniu wiary, ma istotną rolę do spełnienia. Ma dynamizować parafian, m.in. poprzez przygotowanie drogi krzyżowej, misterium Męki Pańskiej, przedstawianie scen ewangelicznych na Mszy św. dla dzieci. Ale grupa teatralna to także troska o duchowość tej grupy. Oni się spotykają nie tylko po to, by przygotować przedstawienie, ale też dzielą się Słowem Bożym, modlą się wspólnie, chociaż mogłoby się wydawać, że to trudne, jeśli w jednej grupie są dzieci, młodzież i dorośli. Wręcz przeciwnie – sprawdza się znakomicie.

R. – A jak realizowane jest szerzenie kultu Miłosierdzia Bożego?
K. –
Krzewienie tego kultu jest priorytetem pallotynów. Jest realizowane we wszystkich prowadzonych przez nas parafiach. W mojej parafii codziennie o godz. 15.00 jest odmawiana Koronka do Miłosierdzia Bożego, a w piątki jest także Msza św. w tym duchu.
Święto Miłosierdzia Bożego przeżywamy wspólnie z pozostałymi parafiami w mieście i okolicy. Wszyscy spotykają się o godz. 14.00 w takim wielkim klubie – „Itapua”. Przygotowania są podzielone pomiędzy poszczególne parafie: jedna jest odpowiedzialna za udekorowanie klubu, inna za liturgię, jeszcze inna za przedstawienie, kolejna za Mszę św. itd. Po adoracji i procesji jest uroczyste błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, a na zakończenie odbywa się Msza św., koncelebrowana przez wszystkich kapłanów pracujących w Itaperunie.
Uczestniczy ogromna liczba wiernych. Bardzo wielu przystępuje do sakramentów pojednania i komunii św.
Zauważa się wyraźnie, że kult Miłosierdzia Bożego jest coraz bardziej popularny w całej Brazylii.

R. – Jakie zadania uważa Ksiądz za istotne dla Kościoła brazylijskiego?
K. –
Dla katolicyzmu Kościoła brazylijskiego charakterystyczne są przesądy, których większość wiąże się z tym, że występuje tu niesamowita wręcz mieszanka kultur i religii. Widać to niejednokrotnie nawet w jednej rodzinie. Chcąc stopniowo usuwać przesądy, trzeba starać się zrozumieć źródło ich powstawania. Kościół katolicki jest obecny w Brazylii trochę ponad 500 lat i ciągle jest dużo do zrobienia. Potrzeba dobrych katechez, a te w dużym stopniu prowadzą ludzie świeccy, gdyż brakuje księży i sióstr. Niestety, katecheci często mają ogromne braki w wykształceniu teologicznym. Przed nami jeszcze ogromna praca, by to zmienić.
System nauczania, także katechezy, jest tutaj zupełnie inny niż w Polsce. Przygotowujemy dzieci do I Komunii św. (I -II kl.), potem może być „długo nic” i niektórzy wracają, żeby przygotować się do sakramentu bierzmowania, a inni poprzestają tylko na pierwszym etapie. Stykają się z różnymi religiami, sektami i stąd te przesądy. Pan Bóg dla nich jest jak pogotowie ratunkowe – jak coś się dzieje, to „może pomoże”.
Kiedyś wyjrzałem przez okno i zobaczyłem, że coś leży na progu zamkniętego kościoła, a przed nim stoją osoby, które zawsze go otwierają; zatrzymuje się coraz więcej ludzi. Wyszedłem zobaczyć przez co takie zamieszanie – na progu kościoła leżała głowa z wosku. Nikt, nawet z ludzi, którzy codziennie przyjmują komunię św., nikt z nich tego nie odsunie, nie wyrzuci i nie otworzy drzwi. Boją się, bo to może być macumba i jak ktoś dotknie tej głowy, to coś złego mu się stanie. Musiałem sam to wyrzucić – oczywiście nic złego się nie stało.

W innej parafii miałem podobną sytuację – przyjeżdżam do kaplicy, a w drzwiach talerz z jakąś potrawą, butelka i jakieś inne rzeczy, typowa macumba, ofiara złożona jakimś bożkom i oczywiście nikt z „najporządniejszych” katolików tego nie ruszy, nie wejdzie do kaplicy. I znowu ja musiałem to wyrzucić, bo oni zbyt się bali, że ich coś przykrego w życiu spotka.

Tak silny lęk przed przesądami utrudnia pracę. Jest bardzo wiele do zrobienia od strony katechetycznej, a także, by obronić własną wiarę przed samym sobą, jak chociażby we wskazanych momentach.
Msza św. zawsze kończy się błogosławieństwem, a niejednokrotnie, zaraz po Mszy, kobieta przychodzi z dzieckiem do zakrystii i prosi: „Pobłogosław, ojcze, moje dziecko, bo płacze, nie mogło zasnąć”.
Pocieszające jest to, że w ostatnich czasach ludzie jednak garną się do Kościoła, że szukają Pana Boga.

R. – Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Jolanta Fidura
Zdjęcia z archiwum ks. Jana
Dop. red.: w czasie przygotowywania tego numeru dowiedzieliśmy się, iż ks. Jan Pietrus obecnie pełni posługę duszpasterską w parafii p.w. św. Elżbiety w Rio de Janeiro.