Strona główna
Adhortacja Vita Consecrata Drukuj Poleć znajomemu

Wprowadzenie
„Obyś żył w ciekawych czasach” – życzono adwersarzom bodajże w starożytnych Chinach. Spełnienia owego życzenia uznawanego przez niektórych za przekleństwo mamy możliwość doświadczać jako ludzie żyjący na przełomie wieków. Weszliśmy w trzecie tysiąclecie, które na swoim progu zdaje się uginać pod ciężarem doświadczeń ubiegłego stulecia, a jednocześnie emanować wspaniałymi perspektywami i nadzieją, jakie przed nim stoją. Została nam dana niepowtarzalna możliwość życia w czasach zarówno zmierzchu, jak i jutrzenki. Nie tylko obserwujemy, ale aktywnie uczestniczymy w dramatycznych niejednokrotnie przemianach zachodzących we współczesnym świecie. Nie o nich jednak będzie mowa, gdyż zostały już wielokrotnie i w sposób kompetentny opisane przez innych. Naszym zadaniem jest ukazanie ...

... aktualności wyzwań misyjnych w świetle posynodalnej adhortacji Jana Pawła II Vita Consecrata. Na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że refleksja winna dotyczyć tylko jednej z form życia w Kościele, a mianowicie życia konsekrowanego. Jednakże otwierając wspomniany dokument, już na pierwszej stronie zauważymy, iż jego treść kierowana jest nie tylko do osób podejmujących określoną w tytule formę życia, lecz do wszystkich wiernych.

Adhortacja Vita Consecrata jest obszernym traktatem dotyczącym życia konsekrowanego. Po wstępie opisującym różne formy i kategorie życia konsekrowanego, pierwszy rozdział przywołuje chrystologiczne i trynitarne fundamenty wspomnianego życia. Drugi przedstawia życie konsekrowane jako znak komunii w świecie, podkreślając w sposób szczególny wartość życia braterskiego. Trzeci natomiast bezpośrednio odnosi się do wymiaru misyjnego życia konsekrowanego i głównie tutaj znajdziemy zaproszenie skierowane do osób konsekrowanych, aby zaangażowały się jak najpełniej w pierwszą ewangelizację, czyli misję ad gentes (por. VC 77-78) i nową ewangelizację tych, którzy już nie znają Chrystusa (zob. VC 81). W tym samym miejscu Ojciec Święty podkreśla, że pierwszym i zasadniczym zadaniem całego Kościoła jest przepowiadanie Chrystusa (zob. VC 79). Do wypełnienia tego zadania niezbędne są zaangażowanie i twórcza wierność (zob. VC 37,73), które pomagają w odczytywaniu znaków czasu, a przede wszystkim pozwalają adekwatnie odpowiadać na nowe wyzwania (zob. VC 73,81).

Uważna lektura adhortacji pozwala na konstatację, że misja i życie konsekrowane to dwie rzeczywistości ściśle od siebie uzależnione. Jeśli bowiem wymiar misyjny należy do samej natury Kościoła, z pewnością musi zobowiązywać zakonników i zakonnice, którzy „od chwili, gdy na mocy samej konsekracji poświęcają się na służbę Kościołowi, powinni w sposób właściwy ich Instytutowi mieć szczególny udział w działalności misyjnej” (RMis 69; KPK, kan. 783). Można zatem powiedzieć, że misyjność jest „wpisana w samo serce każdej formy życia konsekrowanego” (VC 25).

Wyzwania
W liście apostolskim Novo millennio ineunte na zakończenie Roku Jubileuszowego Ojciec Święty stwierdził: „Idźmy naprzód z nadzieją! Nowe tysiąclecie otwiera się przed Kościołem niczym rozległy ocean, na który mamy wypłynąć licząc na pomoc Chrystusa. Syn Boży, który z miłości do człowieka przyszedł na świat dwa tysiące lat temu, także dzisiaj prowadzi swoje dzieło: musimy mieć przenikliwy wzrok, aby je dostrzec, a nade wszystko wielkie serce, abyśmy sami stawali się jego narzędziami. Dzisiaj Chrystus, którego kontemplujemy i miłuje-my, znów wzywa nas, byśmy wyruszyli w drogę: «Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego»” (Mt 28, 19) (NMI 58).

Pragnę tu zwrócić uwagę na stwierdzenia – przenikliwy wzrok, który ma pomóc w odczytywaniu aktualnych wyzwań misyjnych oraz wielkie serce pozwalające bez lęku podejmować wysiłek twórczej odpowiedzi na te wyzwania.

1. Wyzwanie globalizacji
Słowo kojarzone przez nas najczęściej z procesami ekonomicznymi. Redukując globalizację tylko do dziedziny ekonomii, popełnilibyśmy zasadniczy błąd metodyczny. Globalizacja bowiem dotyka nie tylko ekonomii, lecz jest również widoczna w kulturze, języku, etyce czy szeroko pojętym świecie komunikacji, gdzie przy aspektach pozytywnych przyczynia się jednocześnie do zagrożenia i dyskryminacji zarówno pojedynczych osób, jak i całych narodów.

Bo czymże innym jeśli nie zagrożeniem jest twierdzenie koryfeuszy ekonomicznej unifikacji świata, iż w niektórych państwach prawo do życia ma tylko 40 lub 50 % populacji, jeśli do pozostałych nie chcemy dokładać finansowo. Mamy zatem do czynienia z „globalizacją bogactwa” produkującą „globalną biedę”, gdzie ponad półtora miliarda ludzi musi przeżyć, mając do dyspozycji jednego dolara dziennie. Rodzi się też pytanie, kto jest tą osobą, która podejmie decyzję, iż 40% populacji może żyć, a kolejne 40% winno umrzeć?

Mając przed oczyma tak katastroficzną wizję, nie pozostaje nic innego, jak tworzyć społeczeństwo alternatywne do aktualnie powstającego. Społeczeństwo, w którym centralne miejsce zajmie nie pieniądz i efektywność ekonomiczna, lecz człowiek będący obrazem Boga. Do podjęcia wysiłku w kierunku budowy takiej społeczności wzywa Jan Pa-weł II w Vita Consecrata, cytując fragment wypowiedzi biskupów z Ameryki łacińskiej: „Poszukiwanie Bożego piękna każe osobom konsekrowanym zatroszczyć się o wizerunek Boga zniekształcony w obliczach braci i sióstr, w ich twarzach oszpeconych przez głód, w twarzach rozczarowanych przez puste obietnice polityków, w upokorzonych twarzach tych, których kultura jest poniżana, w twarzach przelęknionych zaślepioną przemocą, w niespokojnych twarzach dzieci, w twarzach kobiet znieważanych i poniżanych, w zmęczonych twarzach migrantów, którzy nie spotkali się z godziwym przyjęciem, w twarzach starców, którym brak najbardziej podstawowych warunków godnego życia” (Dokument Nowa ewangelizacja, postęp człowieka i kultura chrześcijańska, 178, CELAM 1992). Zadanie to wydaje się prawie niemożliwe do realizacji. Tym bardziej, podejmując je, warto skorzystać z doświadczeń, jakie niesie ze sobą historia.

Kościołowi pierwszych wieków przyszło rozwijać się w niezbyt sprzyjających warunkach imperium rzymskiego. Ofiarując temu ostatniemu nowy zaczyn Królestwa, potrafił doprowadzić do istotnej przemiany modelu życia społecznego, w którym zminimalizowane zostały obszary wykorzystujących i wykorzystywanych, panów i niewolników, a w to miejsce wszedł model solidarności, braterstwa i komunii – „patrzcie jak oni się miłują”. Taka też ma być nasza odpowiedź na wyzwanie globalizacji, odpowiedź dawana wspólnie albowiem „wyzwania misyjne są tak wielkie, że nie można ich skutecznie podjąć bez współpracy wszystkich członków Kościoła, zarówno w sferze rozeznania, jak i działania” (VC 74).

2. Wyzwanie narastającej biedy
Opcja na rzecz ubogich jest niepodważalnym i nieodwracalnym elementem życia dzisiejszego Kościoła. Opcja ta jest wpisana w dynamikę miłości przeżywanej zgodnie z zamysłem Chrystusa. Są do niej zatem zobowiązani wszyscy uczniowie Chrystusa, a osoby konsekrowane muszą czuć się w nią zaangażowane w sposób wyjątkowy (zob. VC 82). Ten element ewangeliczny, obecny od zawsze w życiu Kościoła, przedstawia jednak pewne nowe rzeczy, które stają się dla dzisiejszego życia nowymi wyzwaniami.

Aktualna sytuacja ubogich uległa zmianie. Nie stali się oni mniej ubodzy, co więcej, doświadczają bardziej nasilającego się, wciąż rosnącego ubóstwa. Jeżeli uprzednio ubóstwo miało twarz opresji, to dzisiaj ma ono twarz osoby wykluczonej, odstawionej na margines; jeżeli poprzednio było ono konsekwencją wyzysku pracy, to dzisiaj jest ono wynikiem braku jakiegokolwiek zatrudnienia. Jeżeli uprzednio mówiono o kapitalizmie zależności, to dzisiaj mówimy o kapitalizmie wykluczenia.

Uległa też zmianie sytuacja samej opcji na rzecz ubogich. Jeszcze kilkanaście lat temu była ona czymś nowym, jawiła się jako rodzaj profetycznej alternatywy w stosunku do życia jako takiego oraz potężnym sposobem życia własną wiarą. Nie ustrzegła się błędów w postaci skrajnie głoszonej i praktykowanej teologii wyzwolenia.

Kościół jako uniwersalny sakrament zbawienia przyciąga albo oddala od siebie potencjalnych wiernych na podstawie tego, co oni widzą. Nie chodzi tu tylko o sferę zjawiskową, lecz o prawdę i życie wyrażone w widzialnych faktach. Stąd konieczne jest, abyśmy nieustannie zadawali sobie pytania:
Jesteśmy po stronie uciskanych czy uciskających? żyjemy ubogo czy tylko potrafimy recytować ewangeliczne wersety dotyczące ubóstwa? Jako członkowie Kościoła wiele i mądrze mówimy o ubogich, ale czy czynimy to z pozycji ubogich?

Nigdy nie będziemy wiarygodni i niemożliwe będzie ukazanie naszej solidarności z uciśnionymi, zepchniętymi na margines, starcami, chorymi, dziećmi i wszystkimi, których społeczeństwo postrzega i traktuje jak „ostatnich” (VC 82), jeżeli nie podejmiemy ryzyka życia w prostocie i ukryciu, rezygnując z tryumfalizmu i samozadowolenia. Ewangeliczne ubóstwo jest nie tylko służbą ubogim, ale przede wszystkim wartością samą w sobie. „Od osób konsekrowanych oczekuje się zatem odnowionego i zdecydowanego świadectwa ewangelicznego wyrzeczenia i umiarkowania, wyrażające-go się w braterskim stylu życia inspirowanym zasadami prostoty i gościnności, tak aby mógł być on również przykładem dla tych, którzy są obojętni na potrzeby bliźnich. To świadectwo winno oczywiście łączyć się ze szczególnym umiłowaniem ubogich i wyrażać się zwłaszcza przez dzielenie z najbiedniejszymi ich warunków życia” (VC 90). Naturalną konsekwencją opcji na rzecz ubogich jest z „pewnością gorliwe głoszenie Jezusa Chrystusa ludziom, którzy jeszcze Go nie znają lub o Nim zapomnieli” (VC 75).

3. Wyzwanie wolności i autonomii
Przełom wieków przyniósł ze sobą nowe idee dotyczące podmiotowości człowieka, dowartościowania jego osoby, powszechnej równości, wolności wypowiadania się, dialogu, współuczestnictwa we wszystkim. Bardzo mocno wieją wiatry wolności i autonomii. Nikt nie chce być bierny i zajmować pozycji poddanego.

Każdy pragnie współuczestniczyć w procesach decyzyjnych i nie toleruje, gdy ktoś waży się traktować go jak niepełnoletniego. Również na gruncie eklezjalnym da się zauważyć wzrastającą świadomość poczucia własnej godności, bardzo cennej zresztą, bo poczucia godności dziecka Bożego. Warto sobie uświadomić, że w Kościele nie ma zaszczytów i stanowisk, tylko posługi i funkcje wykonywane w Kościele i dla Kościoła pojmowanego jako communio. Od osób konsekrowanych oczekuje się, by były prawdziwymi mistrzami komunii. Życie w komunii staje się bowiem „znakiem dla świata i przyciągającą siłą, która prowadzi do wiary w Chrystusa. (...) W ten sposób owa komunia otwiera się na dzieło misyjne, więcej, sama staje się misją”.

Można wręcz powiedzieć, że „komunia rodzi komunię i w samej swej istocie przyjmuje kształt komunii misyjnej” (VC 46). Życie konsekrowane wzrasta w Kościele i ma wpływ na jego życie oraz misję poprzez twórczą wierność charyzmatowi otrzymanemu od Ducha Świętego (por. VC 29-30, 35-39). „U założycieli i założycielek dostrzegamy zawsze żywy zmysł Kościoła, którego przejawem jest ich pełny udział we wszystkich wy-miarach życia kościelnego oraz gorliwe posłuszeństwo Pasterzom, zwłaszcza Biskupowi Rzymu” (VC 42).

Nie ma więc mowy o jakiejś fałszywej demokracji czy zachwianiu posłuszeństwa. „Środowiska, w których silne są wpływy indywidualizmu, niełatwo jest skłonić do uznania i akceptacji funkcji, jaką władza spełnia dla dobra wszystkich. Należy zatem potwierdzić znaczenie tego zadania, które jest konieczne po to właśnie, aby umocnić braterską komunię i nie udaremnić ślubu posłuszeństwa. Choć władza winna mieć charakter przede wszystkim braterski i duchowy, a tym samym ci, którzy ją sprawują, winni nawiązywać dialog ze współbraćmi i współsiostrami w procesie podejmowania decyzji, wypada jednocześnie przypomnieć, że do władzy należy ostatnie słowo i że to ona ma zadbać o wy-konanie podjętych decyzji” (VC 43).

Ciąg dalszy nastąpi Ks. Adam Golec SAC
Sesja misjologiczna, Jasna Góra, 04.12.2004