Strona główna arrow Rok 2009 arrow Nr 47 (2/2009) arrow Drodzy Czytelnicy! Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!
Drodzy Czytelnicy! Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! Drukuj Poleć znajomemu

Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! (1 Kor 9,16) Zastanawiamy się nieustannie, również na łamach „Horyzontów”, jak dziś mówić o Bogu, o Jezusie, o zbawieniu.

Na pierwszy rzut oka słowa wypowiedziane na wstępie przez św. Pawła wydają się oczywiste, jasne i jednoznaczne. Nie ma chyba na świecie chrześcijanina, który miałby wątpliwości co do faktu, że ciąży na nim odpowiedzialność głoszenia Ewangelii zarówno życiem, jak i słowem.

Głoszenie Ewangelii nie jest głoszeniem idei, ale przekazywaniem życia, które narodziło się na krzyżu. Nie chodzi zatem tylko o wręczanie innym darmowych egzemplarzy Nowego Testamentu, chociaż jest to jakaś forma propagowania ewangelicznego orędzia. Ewangelia bowiem to nie tyle zapis znaków na papierze układających się we wspomnienie o niejakim Jezusie z Nazaretu, lecz pomysł, styl, sposób bycia i życia. Jednakże, żeby mówić innym o Jezusie, trzeba samemu o Nim usłyszeć. Nie można przekazać czegoś, czego samemu się nie posiada.
Nieuchronnie więc pojawiają się pytania: czy sam przyjąłem Go jako prawdę dla mojego życia? Czy Jezus stał się moim osobistym wyborem, czy pozostaje odległym bohaterem z pobożnych opowieści z dzieciństwa? Czy kiedykolwiek byłem w sytuacji, która zmusiła mnie...

... do jednoznacznego opowiedzenia się za Jezusem? Czy jestem zwiastunem chrześcijańskiej nadziei dla współczesnych ubogich? Czy rozsiewam wokół siebie radość i pokój? Czy jestem przedłużeniem Chrystusowych dłoni? Czy pomagam przejrzeć niewidomym? Czy raduję się w każdym czasie i w każdej sytuacji życia? Czy jestem wdzięczny Bogu za wszystko, co mnie spotyka?

Zaledwie kilka dni po przybyciu św. Pawła do Tesalonik wzburzony tłum wołał: Ludzie, którzy podburzają cały świat, przyszli też tutaj. Podburzyć świat... czy nie jest to wskazówka i dla mnie? Czy moja wiara ma wartość zaczynu? Czy czuję się odpowiedzialny za stan wiary w moim świecie?

Nikt z nas nie żyje w próżni. Dzięki rozwojowi komunikacji i technologii ziemia stała się światową wioską. Widok głodujących dzieci w Afryce czy wieści o prześladowaniu chrześcijan w innych częściach świata, dotyka każdego z nas. Chrystus nie powołał nas do tego, byśmy byli jego świadkami tylko z nazwy. Benedykt XVI mocno podkreśla: Działalność Kościoła jest wiarygodna i skuteczna tylko na tyle, na ile ci, którzy doń należą, gotowi są osobiście zapłacić za wierność Chrystusowi w każdej sytuacji. Tam, gdzie brak tej gotowości, brakuje decydującego argumentu prawdy, od której wszystko zależy.

Każdy z was wie
– mówi św. Augustyn – jak powinien zachowywać się we własnym domu, jak odnosić się do przyjaciela, lokatora, klienta, przełożonego czy podwładnego; znacie konkretne życiowe okazje, jakie Bóg wam daje, jak posługuje się wami, aby pomóc innym otworzyć drzwi na Jego słowo; a więc, nie przestawajcie trudzić się w zdobywaniu dusz dla Chrystusa, albowiem wy sami zostaliście zdobyci przez Chrystusa. Nasza rodzina, przyjaciele, osoby, z którymi regularnie się spotykamy, powinni jako pierwsi odnieść korzyść z naszego pragnienia głoszenia Ewangelii. Za pośrednictwem przykładu i modlitwy możemy dotrzeć także do tych, z którymi nie mamy okazji rozmawiać. Nasza radość przybliży do Chrystusa wielu, którzy dotychczas stali z daleka lub byli obojętni. Biorąc sobie do serca Pawłowe: Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii, winniśmy ciągle pamiętać, że Bóg ma swoje drogi i sposoby, aby dotrzeć do człowieka.

Niezwykłość tych dróg doskonale obrazuje jeden z wierszy ks. Twardowskiego:
Chrystus przez wierzących jeszcze nie poznany
zbawia znowu
przez robotników dźwigających ciężkie kosze
przez odmrożone nogi
przez bóle głowy
przez okropne mieszkania
przez nowenny nie wysłuchane
przez korkiem wykładaną ścianę co wariatom zdrowie ochrania…
przez śmieszne życie złamane przez chorób niewyleczenie…
przez heretyków bezradne szukanie
przez dziobatą twarz nieforemną
przez płacz dziecka zgubionego w pociągu
co upadło nosem w ciemną noc
przez twoje własne cierpienie t
o ostatnie co tak bolało
przez twoją krew i ciało
przedłuża się ramię krzyża…

I na koniec. Wszelkie rozważania dotyczące obowiązku i sposobów głoszenia Ewangelii mają sens, jeśli czynione są z jasną świadomością treści, którą chcemy przekazać. Św. Paweł ujmuje ją krótko:,,Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara” (Kor 15, 14). Prawda o zmartwychwstaniu Jezusa jest kamieniem węgielnym i fundamentem naszej wiary, nadziei i miłości. Zmartwychwstanie stanowi potwierdzenie tego wszystkiego, co sam Chrystus czynił i czego nauczał.

Fakt zmartwychwstania to powód do niekłamanej radości i dzielenia się nią z innymi. W nim bowiem upatrujemy sensu naszego życia i wiary. W nim widzimy otwartą drogę do nowego życia, które Jezus przygotował dla tych, którzy podążą Jego śladem. I na radosne Święta Zmartwychwstania Pańskiego, które za kilka dni będziemy przeżywać, wraz z całą Redakcją, życzę wszystkim Czytelnikom Horyzontów – siły płynącej wprost od Tego, który jest Panem życia i śmierci, abyśmy razem z Nim potrafili przezwyciężać smutek i zwątpienie, jakie nieraz przynosi nam codzienność. By Odkupiciel błogosławił i wspierał swymi łaskami. Byśmy umieli swoim życiem dawać świadectwo o Jezusie Chrystusie, który za nas umarł i zmartwychwstał.
Niech światło Zmartwychwstałego prowadzi nas przez życie do wieczności. Niech radość Zmartwychwstania napełni nasze serca światłem wiary i miłości, umocni w wierze zwycięstwa dobra nad złem, życia nad śmiercią.

Zdrowych i radosnych Świąt Wielkanocnych. Wesołego Alleluja.

Ks. Adam Golec SAC