Strona główna
Jak Matka Boża dzielnicę odmieniła Drukuj Poleć znajomemu

W 1999 r. zostałem mianowany proboszczem w parafii Matki Bożej Chwalebnej w Manaus i przejąłem ją z rąk współbrata, ks. Zbyszka Dobka, który przeszedł do Novo Airao (obecnie pracuje w Mozambiku).

Po tych kilku latach wiem, że tu jest moje miejsce na ziemi. Nie jest łatwo; parafia jest biedna, ale z doświadczenia wiem, że jak ksiądz pracuje, stara się, to nigdzie w parafii nie będzie aż tak tragicznie, bo ludzie się podzielą. Jak widać efekty, to ci, co mają, podzielą się. W ten sposób uczą się współodpowiedzialności.

Nasza dzielnica do lat 50. miała nazwę „Matador”, co oznacza zabijanie bydła, rzeźnię – tu mieściła się rzeźnia miejska. Starsi ludzie mówią, że nawet ludzie tutaj byli bardziej zadziorni, twardzi. Mieli złą opinię. Rzeźnię zlikwidowano pod koniec lat 50.

Na początku lat 50. zaczęła się znacznie zwiększać liczba mieszkańców. W dzielnicy była drewniana kapliczka, a mieszkańców w miarę możliwości opieką duszpasterską otaczali księża z parafii św. Rajmunda. Jacyś państwo z tej dzielnicy podarowali do niej 30-centymetrową figurkę Matki Bożej Chwalebnej – Nossa Senhora da Gloria. Figurka ta zaczęła...

... nawiedzać domy. Zbierała się przy niej grupa ludzi i wspólnie odmawiali różaniec. Popularność figurki, a właściwie wędrującej od domu do domu Maryi, sprawiła, iż dzielnicę zaczęto nazywać „Gloria”. Ta nazwa została oficjalnie uznana w 1954 r. Kiedy zaczęto budowę kaplicy z prawdziwego zdarzenia, nadano nazwę Nossa Senhora da Gloria. Można mówić o przypadku, ale zawsze 15 sierpnia odbywała się tu jakaś uroczystość: poświęcenia kaplicy, a w 1958 r. kamienia węgielnego pod kościół. Od tej chwili w tym dniu też odbywa się odpust parafialny. Co roku jest organizowana festa. Kościół, tak naprawdę, został ukończony dopiero w 1999 r.

Powstała ulica, szkoła i kościół p.w. Matki Bożej Chwalebnej. Powiedzieć można, iż figurka zmieniła dzielnicę, a nawet religijność jej mieszkańców.

Figurka ma już ponad 50 lat. Została odrestaurowana i jest przechowywana w naszej zakrystii, ale zawsze jest procesyjnie wynoszona na nowennę przed festą.

Wartość materialna tej figurki jest niewielka, ok. 40 reałów, ale dla nas jest bezcenna. Stąd, za sugestią tutejszych mieszkańców, kupiłem kopię figurki i ona kontynuuje pielgrzymowanie po domach, tak jak 50 lat temu, gromadząc ludzi na modlitwie. Odwiedza przede wszystkim najuboższych z Igapó (część dzielnicy zalewana przez wodę, gdzie ludzie mieszkają w domach na palach). Czuwa nad tym grupa tamtejszej młodzieży. Kiedy w pierwszą rocznicę ponownej peregrynacji odbyło się nabożeństwo, przyszło ok. 70 osób – to, jak na tę część, z której zaledwie 10% chodzi do kościoła, bardzo dużo. Coraz więcej ludzi zaprasza Matkę Bożą w tej postaci do swoich domów – czują się podniesieni na duchu, czują łaskę. „Proszę księdza, po tym nawiedzeniu jest lepiej; wreszcie rozmawiamy”.

Ksiądz to jest chyba ostatni, który w cuda wierzy, bo te cuda przez jego ręce dokonują się codziennie podczas Mszy św., ale ja sam doświadczam przemiany tych ludzi. Widać wyraźnie, jak ich wiara się ubogaca. A ja, który przyjechałem z maryjnego kraju, wręcz „dostaję wiatru w żagle”, widząc maryjną pobożność tych ludzi.

Ks. Stanisław Krajewski SAC, misjonarz w Amazonii
Zdjęcia z archiwum ks. Stanisława, ks. Adama Golca SAC