Strona główna
Postulat Sióstr Pallotynek w Rwandzie Drukuj Poleć znajomemu

Po powrocie do Rwandy w 2001 r. zostałam „mianowana” wychowawczynią postulantek (w Polsce i wcześniej w Rwandzie byłam mistrzynią nowicjatu).

Obserwując przez wiele lat młode dziewczyny w Polsce i Rwandzie, zastanawiałam się, jakie są między nimi różnice i podobieństwa w osobowości i charakterach – i takie pytanie zadała mi jedna z polskich nowicjuszek w Gnieźnie. Z moich obserwacji wynika, że człowiek w istocie ludzkiej i naturze jest wszędzie taki sam. Nie widzę różnic – dla każdego z nas wielką wartością jest szacunek dla drugiego człowieka, godność ludzka. Każdy z nas kocha, każdy chce być kochany. To zauważałam w Polsce i to zauważam wśród dziewcząt rwandyjskich – takie same poszukiwania, pragnienia, odniesienia. Wydaje mi się, że z natury ludzkiej każdy z nas ma w sobie coś, takiego...

...pięknego, dobrego, że jest obdarzony różnymi talentami. Każdy kryje w sobie słabości, coś co wynika ze skażonej natury ludzkiej. Życie każdego z nas po części jest jakimś poszukiwaniem i walką. Przeplata się w nim radość, trud i smutek. Wszyscy pragniemy dobra, szczęścia, samorealizacji, odnalezienia sensu życia. Szukamy też wartości nieprzemijających. To jest charakterystyczne dla każdego człowieka.

Różny jest sposób reagowania na niektóre sytuacje czy rytm: pracy, poruszania się, organizowania. I na pewno ten rytm rwandyjski jest powolniejszy, co po części wynika z klimatu, z upałów, które ludzie tu znoszą na co dzień. Nas też cywilizacja czymś naznaczyła. W oczach Afrykańczyków człowiek biały jest człowiekiem bogatym, zawsze gdzieś się spieszącym. Stale goni za czymś, czegoś poszukuje i często mu brakuje czasu. Z kolei Rwandyjczyk ma zawsze czas dla drugiego człowieka i nigdy mu tego czasu nie żałuje. Rwandyjczycy lubią się spotykać i prowadzić długie dialogi.

Rwandyjska wspólnota Sióstr Pallotynek może się poszczycić 18 siostrami miejscowymi. Misjonarek polskich jest 8. Zdecydowałyśmy się na podjęcie dzieła formacji przyszłych sióstr, mając na względzie przygotowanie ich do ewangelizacji, do różnych posług ubogim. Wiedziałyśmy, że one, znając język i kulturę dużo lepiej niż my, mają większe szanse realizacji naszego charyzmatu. Tym najstarszym dałyśmy wykształcenie, przygotowanie zawodowe i teraz bardzo dobrze sobie radzą – niektóre są odpowiedzialne za ośrodki zdrowia, jedna jest wychowawczynią nowicjatu. Wspólnie zadecydowałyśmy, że do zgromadzenia będziemy przyjmować dziewczęta „rozliczone” z rodziną, gdyż, zgodnie z tutejszą mentalnością, jeżeli rodzina wykształciła swoją córkę, to chce, by ona odpracowała poniesione koszty. Co roku zgłasza się do nas 5-6 osób; z nowicjatu wychodzą 2-3.

Obecnie przebywam we wspólnocie, gdzie jestem jedyną Europejką. Myślę, że po latach formacji i pracy z nami siostry Rwandyjki rozumieją o co chodzi w naszej pracy i że to one mają być przedłużeniem naszych rąk i pragną stopniowo przejmować pewne rzeczy. Nie czują się jeszcze gotowe do całkowitego przejęcia, ale przecież chodzi o zaszczepienie charyzmatu, zaszczepienie samej wiary i pozostawienie misji w ich rękach. Przecież to sam Bóg powołuje, sam Bóg kieruje!

Większość z tych dziewcząt jest otwarta na znaki czasu, na aktualne problemy społeczeństwa czy Kościoła, wykazuje zainteresowanie apostolskie. Niektóre pragną pojechać do innego kraju i być misjonarkami, np. wyrażają chęć podjęcia pracy w Kamerunie, gdzie też mamy swoją wspólnotę.

Na pierwszym etapie formacji, jakim jest postulat, mamy dużo różnego rodzaju zajęć, ale szczególnie ważna jest dla nas modlitwa i wykłady, np. podstawy katechizmu, podstawy wiary, podstawy modlitwy, teologia modlitwy, charakterystyka życia naszego Założyciela, jego dzieło, ale też kładziemy akcent na formację ludzką. Są też zajęcia typu charakterologia – to wszystko, co pozwala człowiekowi w poznaniu siebie i odkryciu powołania.

Postulat znajduje się w oddzielnym miejscu, a więc dziewczęta same są odpowiedzialne za „gospodarstwo”: przygotowują posiłki, sprzątają, a przy okazji uczą się tego. Mają również wiele innych zajęć praktycznych, jak np. szycie. Uczestniczą też w dodatkowych zajęciach, a mianowicie włączają się w akcję MAITRI, tzw. duchowej adopcji dziecka – odwiedzają ludzi, pomagają w tłumaczeniu listów.
Czas pokazał nam, że musimy bardziej uszanować ich kulturę i zwyczaje, bo to my jesteśmy u nich. W domach formacyjnych rezygnujemy z typowo polskiej Wigilii, by uszanować ich obyczaj – a w rwandyjskiej tradycji nie ma Wigilii; świętuje się samo Boże Narodzenie.

Mentalności Rwandyjczyków bliższe jest świętowanie Nowego Roku. A świętowanie, które tu odbywa się rodzinnie, to przede wszystkim tańce. Tradycyjnym napojem jest piwo.

Myślę, że kiedyś będziemy mogły spokojnie pozostawić nasze placówki pod opieką sióstr Rwandyjek, służąc im jedynie radą w potrzebie.

S. Anna Kot SAC, misjonarka w Rwandzie
Zdjęcia z archiwum Sióstr Pallotynek