Strona główna arrow Rok 2009 arrow Nr 47 (2/2009) arrow Pismo Święte w języku pidżin
Pismo Święte w języku pidżin Drukuj Poleć znajomemu

Obecnie głównym językiem w Papui Nowej Gwinei – oprócz urzędowego języka angielskiego – jest język pidżin. W prowincji Wewak (wschodni Sepik) prawie wszyscy ludzie mówią językiem pidżin. Język ten rozwijał się przez ostatnie 80 lat i ciągle się jeszcze rozwija. W przyszłości powinien być to język narodowy PNG, jeżeli językoznawcy popracują nad nim i będzie promowany przez szkolnictwo.

Nowe słownictwo do języka pidżin wchodzi z języka angielskiego i tu zaczyna się problem z jego prawidłowym i ujednoliconym zapisaniem. Tak na marginesie, dla nas Polaków jest łatwiej zapisać takie słowo niż dla samych Anglików. Albowiem w języku polskim (podobnie jak w języku pidżin) zapisujemy słowo, jak słyszymy, natomiast w języku angielskim często inaczej się mówi, a inaczej zapisuje wiele wyrazów.

Wracając jednak do tematu, Papuaskie Towarzystwo Biblijne pierwszy raz przetłumaczyło Nowy Testament na język pidżin w 1969 roku, a w roku 1978 dokonało korekty tego tłumaczenia. Natomiast całe Pismo Święte Nowego i Starego Testamentu przetłumaczono i wydano w 1989 roku. Od tego czasu Papuasi mogą czytać słowo Boże...

... w ich „ogólnym” języku.

Tłumaczenie Pisma św. na język pidżin jest dziełem ekumenicznym, czyli wspólną pracą kilku Kościołów. Katolicki Instytut Liturgiczno-Katechetyczny dzięki temu tłumaczeniu wydał pierwsze pełne lekcjonarze mszalne na czytania niedzielne roku A, B, C w 1992 roku, a na czytania w dni powszednie roku 1 i 2 w 1998 roku. Przy okazji warto wspomnieć, że Katolicki Instytut Lit.-Kat. jest również wydawcą katolickich książek, corocznego liturgicznego kalendarza i innych publikacji w językach angielskim i pidżin.

W tłumaczeniu słowa Bożego na język pidżin tłumacze dostosowali pewne pojęcia do papuaskiej rzeczywistości. Przetłumaczyli np. pieniądze – zamiast biblijnych drachm na papuaskie kiny, czy np. miary odległości – zamiast biblijnych stadiów użyli metrów i kilometrów. Te „niegroźne zmiany” pomagają lepiej tym prostym ludziom zrozumieć słowo Boże.

Jednak czasami zmiana może wprowadzić pewne zamieszanie, jak np. przy użyciu słowa masali. W ich wierze i kulturze jest to określenie złego ducha lub ducha danego klanu. Słowa masali użyto w tłumaczeniu na określenie ducha czy zjawy, którego apostołowie widzieli, kiedy nie rozpoznali Jezusa chodzącego po wodzie. Dla pewnych określeń, szczególnie gdy dotyczą one tajemnic kulturowych czy duchowych, trzeba dobrej znajomości papuaskich wierzeń i pojęć, które wyrażają. W tym wypadku lepiej użyć pojęcia bardziej ogólnego, aby nie wprowadzać zamieszania między wiarą przodków a wiarą chrześcijańską.

Tutaj uwidacznia się ważna sprawa dla tłumaczy – aby oprócz znajomości słownictwa, znali głębsze znaczenie słów, wiary oraz rozumienia tego przez tubylców.

Tak przy okazji tłumaczenia Pisma św., tekstów liturgicznych czy różnych modlitw (np. Koronki do Miłosierdzia Bożego) zawsze są dwie szkoły. Jedna szkoła to szkoła tłumaczenia dosłownego, czyli litery, a druga szkoła to szkoła tłumaczenia duchowego, czyli istoty.
Przy tłumaczeniu Pisma św. czy czegokolwiek na inny język, zawsze będzie problemem, jaką szkołę wybrać, a wybór będzie zależał od duchowości tłumacza czy jest skrupulantem litery, czy fascynatem ducha.

Ks. Piotr Czerwonka SAC