Camino de Santiago Drukuj Poleć znajomemu
Do Meksyku jest 9375 km, do Jerozolimy 5000 km, a do Machu-Pichu 9453 km - taki „rozkład kilometrażu” można spotkać w opuszczonej wiosce Manjarin w górach Leonu. Stamtąd już tylko 222 km do Santiago de Compostela.

Dziś, przemierzając dawną drogę pielgrzymów, zwaną francuską, można spotkać wiele drewnianych krzyży i kamiennych kościołów oraz wiele, powstałych ostatnimi czasy, pomników pątników i przydrożnych grobów. Można tu odkryć wspaniałe dziedzictwo kultury, jeszcze z czasów romańskich. Najwięcej tych budowlanych perełek pochodzi z okresu średniowiecza. To wtedy droga do Santiago de Compostela zdobyła sobie wielkie uznanie jako najważniejsze miejsce pielgrzymkowe do grobu
św. Jakuba Apostoła.

Wracając do dnia dzisiejszego, warto napomknąć, że po latach zapomnienia Camino de Santiago przeżywa swój renesans. Wiele nakładów z Unii Europejskiej umożliwiło zbudowanie lub restaurację schronisk oraz zabezpieczenie infrastruktury potrzebnej do łatwiejszego pielgrzymowania, jak choćby przydrożnych... ... kranów z wodą pitną. W sklepach można kupić przewodniki po Santiago w różnych językach, nawet w japońskim.
Dużym powodzeniem w księgarniach cieszy się także książka Paulo Cohelo pt.: „Pielgrzym”, która ma spory wkład w rozbudzeniu pragnień obecnego tutejszego wędrowania.

I właściwie można stwierdzić, że jest to wspaniała przygoda dla każdego, w której można zgubić odpowiedni cel. „Pielgrzym” Cohelo jest tu dobrym przykładem, jak skutecznie ominąć to, co najważniejsze - bardziej niż wiara jako taka liczy się tu odkrycie, że człowiek jest panem samego siebie, który bardziej niż w Boga potrzebuje wierzyć w siebie.
Zgodnie z tą linią można na drodze spotkać schroniska, gdzie zamiast Krzyża stoi Budda. Nie można powiedzieć, że przez to gubi się gościnność i otwartość tych miejsc, ale prawdopodobnie można zapomnieć o Bogu Apostoła Jakuba. A dodatkowo pomagają w tym pozamykane przydrożne kościoły i kaplice.

Mimo wszystko Camino de Santiago prowadzi wszystkich właśnie do Santiago de Compostela. Do grobu Apostoła Jakuba.

Wielu ludzi pamięta tu przybycie Jana Pawła II na spotkanie z młodymi, ale także Jego odwiedziny w schronisku w Calvor. Ten Papież dla wielu osób jest jasnym znakiem wiary w Boga, dla innych duchowym autorytetem, który przez swoje piękne świadectwo życia pośrednio wskazuje na Jezusa. Także i to sprawia, że droga do Santiago jest drogą niezwykłą, związaną z wielkim dziedzictwem chrześcijaństwa. Nie tylko bezpośrednio wskazuje na cel pątniczy, ale też może pomóc w odkryciu właściwego sensu życia każdemu pielgrzymowi.

Faktycznie, kiedy w 2003 r., przed wyjazdem do Meksyku, pierwszy raz mogłem udać się do San Juan Pied de Port, by rozpocząć pielgrzymkę przez camino frances, chyba bardziej niż grób św. Jakuba Większego interesował mnie poziom mojego hiszpańskiego. O zgrozo, po jednym odcinku drogi z pewnym Hiszpanem stwierdziłem, że jest gorzej niż źle. Innym motywem było również ofiarowanie tej drogi i różańców za przyszłą misję, którą okazała się parafia w Nezahualcoyotl z proboszczem ks. Zbyszkiem Ziębą. Pierwszy odcinek pielgrzymki, trwający dwa tygodnie, miałem szczęście zakończyć w Astorga...

Po ponad trzech latach, kończąc Camino de Santiago przy grobie św. Apostoła, stwierdziłem, że hiszpański poprawił się, ale misja w Mexico zmniejszyła się o Nezahualcoyotl i bardziej niż zwykle potrzebuję modlitwy.

9375 km do misji w Mexico - może wydawać się, że to daleko, ale droga duchowa, jakby chciała św. Tereska od Dzieciątka Jezus jest tylko „rzut beretem”.

Ks. Bartłomiej Pałys SAC, misjonarz w Meksyku
Zdj. ks. Bartłomiej Pałys SAC, ks. Artur Karbowy SAC