Strona główna arrow Rok 2005 arrow Nr 30 (1/2005) arrow Meksykańskie Mentiras
Meksykańskie Mentiras Drukuj Poleć znajomemu

...Bardzo jestem ciekawa, jak sobie radzisz w nowej rzeczywistości. Inny klimat, inne jedzenie, inny sposób bycia i życia. Na pewno już trochę się oswoiłeś z tym, ale pewnie każdy dzień to inne odczucia... – oto fragment listu przysłanego przez Chrzestną.

Nową rzeczywistość w kraju Azteków odczułem dosyć szybko. Zanim przyleciałem na lotnisko la Ciudad de Mexico, miałem znaczne spóźnienie w Londynie. Samolot linii British Airways wystartował dwie godziny później. Już na miejscu ks. Piotr Gabryś mówił, że nikt na lotnisku nie potrafił mu udzielić informacji, skąd takie opóźnienie. Potem pojechaliśmy do parafii ks. Zbyszka Zięby (czyli miejsca mego przeznaczenia). Po drodze dowiedziałem się, co to jest „mordida” – policjant chyba dostrzegł o zmroku twarz bielszą niż zwykle i zatrzymał nas. I sto pesos bez kwitka trzeba było zapłacić. Na przywitanie w parafii p.w. Nuestra Senora de la Candelaria czekała grupa parafian na czele z ks. proboszczem... i z sutą kolacją. Następnie był film w wersji hiszpańskojęzycznej pt. „Misja”. Klasyka na...

...dobry początek. Niestety, ale za wiele nie rozumiałem (dobrze, że wcześniej oglądałem wersję z polskim tekstem).

W tym miejscu trzeba dotknąć sprawy języka. Mija drugi miesiąc przebywania w Mexico i nie jest łatwo. Choć już czasem mi się przyśni „Buenas Noches” albo uda mi się zrozumieć żart meksykański, to jednak wciąż doskwiera brak słówek. A to połączone z gramatyką źle użytą wywołuje całkiem niezłe kaskady śmiechu. Może nie wypada wszystkiego opisywać w takiej misyjnej gazecie, ale jedno zdarzenie – czemu nie...

W październiku ks. Zbyszek miał urodziny. Parafianie urządzili mu ładne przyjęcie i zaprosili mariachi, czyli klasyczny zespół meksykański. Jeden z nich ładnie „pogrywał” na skrzypcach. Na drugi dzień chciałem
o tym opowiedzieć pani Irmie. I powiedziałem – o mariachi, który „toca el violar fabuloso”. Skrzypce po hiszpańsku to: „el violin”, a „violar” to znaczy gwałcić. Zatem ów mariachi fantastycznie...

Są różne przypadki związane także ze sposobem bycia Meksykanów. Byłem kiedyś u sióstr misjonarek, aby celebrować Eucharystię z okazji urodzin i wyjazdu do nowicjatu jednej z nich. Wtedy usłyszałem o trzech „mentiras” (kłamstwach) meksykańskich w formie żartu. Po pierwsze, kiedy ktoś mówi, że zrobi coś „ahorita” (teraz), czyli za kilka godzin albo jutro lub nigdy. Po drugie, kiedy ktoś mówi, że coś jest „cerquita” (bliziutko), czyli daleko. I ostatnia „mentira” związana jest z „salsa” (sos pikantny), kiedy ktoś mówi, że „salsa no pica”, to normalnie pali dziąsła. Tylko że ta forma żartobliwa przybiera czasami formę realną. Jest to mentalność, którą staram się zrozumieć.

W sposobie bycia Meksykanów jest też mnóstwo życzliwości i pobożności. W parafii prężnie działają grupy ewangelizacyjne. Organizują wiele akcji duszpasterskich. W czasie Mszy św. zawsze jest nadzwyczajny szafarz do pomocy przy rozdawaniu komunii świętej. Ludzie angażują się w prowadzenie różnych kursów, począwszy od kursów przedmałżeńskich po różnego typu katechezy dla dzieci przed Pierwszą Komunią oraz kursów biblijnych. Warto zauważyć, że każda grupa w parafii ma swój uniform albo symbol rozpoznawczy. I kiedy jest wspomnienie świętego lub świętej, będącego patronem grupy, to musi być „fiesta” z balonami lub wstążkami w kościele i z poczęstunkiem. A moja służba, jak na razie, wiąże się głównie z sakramentami Eucharystii, spowiedzi i chrztu. Najwięcej intencji mszalnych Meksykanie zamawiają w sobotę. W tym dniu przeważnie odprawia się Msze w intencji trzylatków albo piętnastolatków.

W wypadku pierwszych jest to tradycja związana z przedstawieniem Pana Jezusa w świątyni jerozolimskiej. Natomiast 15 lat jest to granica przekroczenia wieku dziecięcego i wejścia w świat dorosłych. Zazwyczaj dziewczyny ładnie ubrane w długie suknie przychodzą z rodzicami i koniecznie z chrzestnymi, aby podziękować za 15 lat życia i prosić o błogosławieństwo na dalsze lata. Te wszelkie zwyczaje w Kościele meksykańskim powoli poznaję, a są one bardzo barwne, choć nie zawsze związane ze sferą religijną. Za wszelką pomoc, listy, maile, a szczególnie modlitwę – bardzo dziękuję. I obiecuję swoją za Was.

Ks. Bartłomiej Pałys SAC
Zdjęcia ks. Bartłomieja