Strona główna arrow Rok 2009 arrow Nr 46 (1/2009) arrow Męczeństwo za wierność krzyżowi
Męczeństwo za wierność krzyżowi Drukuj Poleć znajomemu

Spalone kościoły, pomordowani księża i świeccy, gwałcone siostry zakonne, wypędzeni z domów chrześcijanie... Taki obraz wydaje się nam bardzo daleki, wręcz nierealny. A jednak są na świecie miejsca, gdzie tak dzieje się naprawdę...

Jeden z nieżyjących już „wielkich tego świata”, cynicznie kiedyś stwierdził – „śmierć jednej osoby jest wielką tragedią, lecz śmierć tysięcy to tylko fakt statystyczny”.
A zatem, gdy rocznie na świecie ginie 170 tys. wyznawców Jezusa, zaś 200-350 milionów podda- wanych jest rozmaitym represjom, ma to być tylko rubryka w statystyce?
Przecież za prostymi cyframi kryje się dramat konkretnego człowieka, o czym możemy się przekonać, czytając wstrząsające świadectwo siostry Rafały. Wydawać by się mogło, że jej opowiadanie to tylko koszmarna przeszłość, która już nigdy nie wróci, przynajmniej tam. Nic bardziej mylnego.

Pozwolę sobie przytoczyć fragment listu, jaki napisał kilka dni temu jeden z moich Współbraci, Jean de Dieu Kasareka, pochodzący z Rutshuru w Kongu Demokratycznym:

Cała moja rodzina znajduje się w rejonie objętym konfliktem. Mój ojciec razem z siostrzeńcem mieszkają sami w niewielkiej miejscowości. Mama z resztą rodzeństwa przebywa w obozie dla uchodźców siedem kilometrów od domu rodzinnego. Tato nie był w stanie znieść warunków panujących w obozie. Straciliśmy dwudziestoczteroletniego syna mojego starszego brata. Podczas ostatnich wydarzeń zaginął bez śladu. Nie wiemy nawet, czy żyje. Wielu młodych ludzi ucieka z domów, ponieważ żołnierze NKUNDA, którzy kontrolują rejon Rutshuru porywają ich i wcielają przymusem do swego wojska i zmuszają do walki…

Moja rodzina, razem z wieloma innymi doświadczana jest...

... przeróżnymi nieszczęściami:
– na płaszczyźnie psychologicznej: trauma, bezsenność, smutek, agresja, przerażenie, groźby…
– na płaszczyźnie duchowej: utrata wiary w Boga, bezcelowość modlitwy…
– w życiu codziennym: bieda, brak podstawowych produktów żywnościowych, ucieczka z domu, utrata dorobku życiowego, brak pracy, zamknięte szkoły, zniszczone domostwa, gwałty, kradzieże, masowe zabójstwa…
– na poziome życia politycznego: manipulowanie ludźmi, demagogia, zupełny brak zaufania do przywódców.
Tak w przybliżeniu wyglądają warunki, w jakich żyją moi bracia i siostry w prowincji Północne Kivu.

Podczas trzytygodniowego urlopu w domu rodzinnym, doświadczając tego wszystkiego, stałem się nerwowy, przygnębiony i nieufny. Widząc nieustanną nędzę i działania wojenne, pytam siebie i innych, co dalej? Jak długo to jeszcze potrwa?
I nie znajduję odpowiedzi.
Proszę was o modlitwę o pokój i sprawiedliwość w Kongu.

Kiedy Jan Paweł II pisał: „U kresu drugiego tysiąclecia Kościół znowu stał się Kościołem męczenników. Prześladowania ludzi wierzących – kapłanów, zakonników i świeckich – zaowocowały wielkim posiewem męczenników w różnych częściach świata”, wiele osób twierdziło, że przesadza, a już na pewno w XXI wieku nic takiego zdarzyć się nie może. Rzeczywistość przerosła owe pobożne życzenia. Mieszkańcy przynajmniej 33 krajów płacą męczeństwem za wierność krzyżowi.
Również w krajach z kręgu kultury chrześcijańskiej, o utrwalonych demokracjach, dochodzi do obrażania i wyszydzania symboli religijnych, a także do zmuszania chrześcijan do wyrzekania się wartości chrześcijańskich w imię wypaczonego pojęcia wolności – stwierdzają autorzy ostatniego raportu „Prześladowani i zapomniani”.

Jaka winna być zatem nasza reakcja na tak zatrważające fakty?
Najpierw, w obliczu zadziwiającego milczenia większości mediów, stawać się głosem tych, którym ten głos jest odbierany, mówić innym o ich cierpieniu.

Następnie, na serio wziąć do siebie słowa Benedykta XVI wypowiedziane do nas 28 maja 2006 roku na krakowskich Błoniach: "Wraz z wyborem Karola Wojtyły na Stolicę św. Piotra, by służył całemu Kościołowi, wasza ziemia stała się miejscem szczególnego świadectwa wiary w Jezusa Chrystusa. Wy sami zostaliście powołani, by to świadectwo składać wobec całego świata. To wasze powołanie jest nadal aktualne, a może jeszcze bardziej od chwili błogosławionej śmierci Sługi Bożego. Niech nie zabraknie światu waszego świadectwa!"

Przede wszystkim zaś modlitwa. Modlitwa to najważniejsze, co możemy dać dzisiaj ludziom, których antychrześcijański gwałt dopada na co dzień – w drodze do szkoły, na targu, w kościele… w komunistycznych Chinach czy coraz bardziej ateistycznej Europie, w krajach gdzie szaleją fanatyczni islamiści i hinduiści – wszędzie tam, gdzie naprawdę niełatwo jest wyznawać Chrystusa.

I nie traćmy nadziei. Ziemia nie jest dla nas tylko poczekalnią do nieba, lecz świętym miejscem, które Bóg przenika. W tym świecie jest Bóg: Ukrzyżowany w twarzach ciemiężonych i torturowanych, Zmartwychwstały w tych, którzy ufają wbrew wszelkiej nadziei i walczą o sprawiedliwość.

Ks. Adam Golec SAC