Strona główna
Kościół św. Józefa w Nazarecie Drukuj Poleć znajomemu

Na tym samym placu, co wspaniała Bazylika Zwiastowania, odnaleźć możemy w Nazarecie o wiele skromniejszy kościół pod wezwaniem św. Józefa.

Według tradycji, ta, zbudowana w 1914 roku, świątynia wznosi się na miejscu, gdzie znajdował się dom i warsztat św. Józefa, męża Maryi, opiekuna Jezusa. Jest to zatem sanktuarium związane z czasem lat dziecięcych i młodzieńczych naszego Zbawiciela. To tu przez ponad 20 lat Jezus wzrastał „w latach oraz mądrości i łasce”. Wzrastał w rodzinie. Pewnie dlatego podchodząc dziś do tej świątyni możemy zauważyć na jej zewnętrznej ścianie skromną płaskorzeźbę przedstawiającą Świętą Rodzinę z Nazaretu.

Niewiele o życiu tej Rodziny mówią nam Ewangeliści. A tak ciekawi jesteśmy, jak wyglądało jej życie codzienne. To życie, w którym tak wiele jest mniejszych i większych...

...radości czy smutków. Jak sobie z nimi radzili? Czy zdarzały się im kłótnie rodzinne, „ciche dni”? Przecież często, niezależnie od nas samych, przychodzą trudne sytuacje, zaskakują nas problemy.

Śmiem twierdzić, że był to dla Maryi, Józefa i Jezusa czas szczęśliwego życia rodzinnego. Skąd to moje przekonanie? Oparte jest na lekturze Pisma św. To prawda – Ewangeliści nie rozpieszczają nas nadmiarem opisów tego ponad 20-letniego etapu życia naszego Zbawiciela. Ale przecież wystarczy lepiej przyjrzeć się temu jedynemu tekstowi, który odnaleźć możemy u św. Łukasza, aby odkryć to, co najważniejsze. Ta jedna sytuacja – związana z pielgrzymką 12-letniego Jezusa i Jego rodziców do Jerozolimy – mówi nam tak wiele o sposobie życia Świętej Rodziny. To sytuacja kryzysowa, a właśnie w trudnych chwilach najlepiej możemy poznać prawdę o danym człowieku i jego rodzinie.

Nieporozumienie. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, Jezus został w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego rodzice. Zorientowali się dopiero po wielu godzinach. Józef pewnie myślał, że 12-letni chłopiec to jeszcze dziecko i idzie w towarzystwie Maryi i kobiet. Maryja mogła uważać, że Jezus woli wracać z mężczyznami. I nagłe odkrycie: nie ma naszego dziecka! Straszna chwila, moment bardzo krytyczny. Mogli zacząć się wzajemnie oskarżać: „co z ciebie za matka?”, „a jaki z ciebie ojciec!”. Nadarzała się wyborna okazja do kłótni, do wzajemnych wyrzutów, oskarżeń, przeklinania. Ewangelista nie przekazuje nam opisu takiego zachowania. Wręcz przeciwnie. Wydaje się, że nieszczęście i strach o dziecko jeszcze bardziej po-łączyło Józefa i Maryję. Bezzwłocznie wyruszyli z powrotem. „Synu, oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie” powie później Maryja. Szukali razem, w pokorze i milczeniu bijąc się we własne piersi i odkrywając zaniedbanie. Nie znali przecież boskich zamiarów swego dziecka.

Oto mamy już to, co najważniejsze. Sposób w jaki Maryja i Józef radzili sobie w trudnych sytuacjach. To wydaje się być kluczem do szczęścia rodzinnego. Zamiast wzajemnych wyrzutów, oskarżeń, przeklinania, wspólne pokonywanie trudności, które niesie życie.

Tak wiele możemy się od nich nauczyć.
Na ile dla mnie wzorem jest Święta Rodzina z Nazaretu?

Ks. Piotr Nowicki SAC