Strona główna arrow Warto przemyśleć arrow Betania - wskrzeszenie Łazarza
Betania - wskrzeszenie Łazarza Drukuj Poleć znajomemu

Pozostajemy w Betanii. W kościele panuje półmrok. Nie ma tu okien. Jedynie z samej góry dostaje się odrobina światła dziennego. Czuję się trochę jak w grobie. Tak zaplanował architekt. To ma mi pomóc lepiej spotkać się z tajemnicą wskrzeszenia Łazarza.

Tak jak mozaika na ścianie, przedstawiająca go wychodzącego z grobu. Po raz kolejny czytam w Piśmie Świętym opis tego wydarzenia (J11,1-44). I po raz kolejny łapię się na tym, że wciąż nie rozumiem, dlaczego Jezus zapłakał.
Czyżby zapomniał słów, które nie tak dawno temu powiedział do swoich uczniów, że choroba ta nie zmierza do śmierci, ale ku chwale Bożej?
Czyżby zapomniał, że tym razem przyszedł do Betanii przede wszystkim po to, aby „obudzić” Łazarza?
Czyżby Jezus nie pamiętał o zmartwychwstaniu, o którym dopiero co rozmawiał z Martą?

Pojawia się tyle pytań. Pochylam głowę jeszcze niżej, w pokorze wyruszając na poszukiwanie odpowiedzi.
Oczywiste jest, że Jezus staje wobec tajemnicy śmierci przyjaciela tak, jak staje każdy człowiek. Jego płacz jest tak bardzo ludzki. Tu Jezusa rozumiemy. ...Odszedł przyjaciel. Wraz z nim odchodzą wspomnienia wspaniałych wspólnie przeżytych chwil. Więcej ich nie będzie. Nasz smutek potęguje widok płaczącej rodziny. Śmierć powoduje cierpienie tylu osób. Może i ty wciąż jeszcze płaczesz po śmierci brata, matki, dziecka lub męża. Rozumiesz więc dobrze płacz Jezusa nad grobem przyjaciela. „Patrzcie jak go kochał”- mówią widząc płacz Jezusa obecni.

Tylko, że Jezus nie jest jedynie człowiekiem. Jest także Synem Bożym. Będąc w pełni człowiekiem, nie przestaje być Bogiem. Zatem płacz Jezusa nie jest zwykłym płaczem nad grobem przyjaciela. Nie jest jedynie wyrazem bezsilności wobec śmierci.
Jezus nie płacze z niemocy. Tak, to wydaje się coraz bardziej oczywiste. W poszukiwaniu odpowiedzi zmyliły nas trochę słowa otaczających Jezusa: „Patrzcie, jak go miłował”. Słowa prawdziwe, ale zbyt mocno przytrzymujące nas przy jedynie ludzkim spojrzeniu na to wydarzenie.

Powodem płaczu Jezusa nie może być jedynie śmierć Łazarza. To nie jest tylko płacz z żalu, bezsilności i bólu. Prawdę tę pomaga nam odkryć długi opis poprzedzający wskrzeszenie Łazarza. Jego słowa skierowane do apostołów, Jego dialog z Martą.

Jezus płacze jako Bóg-Człowiek. Płacze nad śmiercią, ale nie tylko Łazarza. Płacze nad śmiercią, której Bóg Stwórca nie zaplanował powołując świat do istnienia.
Śmierć jest skutkiem nieposłuszeństwa człowieka. Zaistniała na świecie dopiero po grzechu pierworodnym.
A wraz z nią ból i cierpienie. Gdy człowiek poprzez swój wybór odrzucił ojcowską miłość Boga. Stąd płacz Jezusa.

Stojąc przed grobem Łazarza Jezus widzi o wiele więcej. Całe dzieje ludzkości. Oto dzieci umierające w ramionach matek. Oto małżonkowie rozrywani przez śmierć. Oto wojny, głód, zarazy i wszystkie inne nieszczęścia zaistniałe na ziemi po grzechu pierworodnym.

Jezus Chrystus, Bóg-Człowiek zapłakał w Betanii nad losem człowieka tak często wybierającego grzech i śmierć zamiast życia. Zapłakał z troski i miłości jako Stwórca nad swymi stworzeniami, jako Ojciec nad dziećmi. To płacz spowodowany bólem całych dziejów ludzkości.

Stojący obok Jezusa nie mogli słyszeć Jego myśli. Jezus tłumaczy Marcie: „Ja jestem Zmartwychwstaniem i Życiem”. Bo Jezus jest Panem Śmierci. Pokazuje to wskrzeszając Łazarza. To zapowiedź całkowitego zwycięstwa nad śmiercią. „Kto we mnie wierzy, nie umrze na wieki”.

Jezus jest naszą Nadzieją. Już mogę podnieść głowę. Znalazłem odpowiedź. Wiem też, że i ja stając nad grobem przyjaciela mam prawo zapłakać. I wcale to nie będzie świadczyło o moim braku wiary w zmartwychwstanie.

Ks. Piotr Nowicki SAC

...Odszedł przyjaciel. Wraz z nim odchodzą wspomnienia wspaniałych wspólnie przeżytych chwil. Więcej ich nie będzie. Nasz smutek potęguje widok płaczącej rodziny. Śmierć powoduje cierpienie tylu osób. Może i ty wciąż jeszcze płaczesz po śmierci brata, matki, dziecka lub męża. Rozumiesz więc dobrze płacz Jezusa nad grobem przyjaciela. „Patrzcie jak go kochał”- mówią widząc płacz Jezusa obecni.

Tylko, że Jezus nie jest jedynie człowiekiem. Jest także Synem Bożym. Będąc w pełni człowiekiem, nie przestaje być Bogiem. Zatem płacz Jezusa nie jest zwykłym płaczem nad grobem przyjaciela. Nie jest jedynie wyrazem bezsilności wobec śmierci.
Jezus nie płacze z niemocy. Tak, to wydaje się coraz bardziej oczywiste. W poszukiwaniu odpowiedzi zmyliły nas trochę słowa otaczających Jezusa: „Patrzcie, jak go miłował”. Słowa prawdziwe, ale zbyt mocno przytrzymujące nas przy jedynie ludzkim spojrzeniu na to wydarzenie.

Powodem płaczu Jezusa nie może być jedynie śmierć Łazarza. To nie jest tylko płacz z żalu, bezsilności i bólu. Prawdę tę pomaga nam odkryć długi opis poprzedzający wskrzeszenie Łazarza. Jego słowa skierowane do apostołów, Jego dialog z Martą.

Jezus płacze jako Bóg-Człowiek. Płacze nad śmiercią, ale nie tylko Łazarza. Płacze nad śmiercią, której Bóg Stwórca nie zaplanował powołując świat do istnienia.
Śmierć jest skutkiem nieposłuszeństwa człowieka. Zaistniała na świecie dopiero po grzechu pierworodnym.
A wraz z nią ból i cierpienie. Gdy człowiek poprzez swój wybór odrzucił ojcowską miłość Boga. Stąd płacz Jezusa.

Stojąc przed grobem Łazarza Jezus widzi o wiele więcej. Całe dzieje ludzkości. Oto dzieci umierające w ramionach matek. Oto małżonkowie rozrywani przez śmierć. Oto wojny, głód, zarazy i wszystkie inne nieszczęścia zaistniałe na ziemi po grzechu pierworodnym.

Jezus Chrystus, Bóg-Człowiek zapłakał w Betanii nad losem człowieka tak często wybierającego grzech i śmierć zamiast życia. Zapłakał z troski i miłości jako Stwórca nad swymi stworzeniami, jako Ojciec nad dziećmi. To płacz spowodowany bólem całych dziejów ludzkości.

Stojący obok Jezusa nie mogli słyszeć Jego myśli. Jezus tłumaczy Marcie: „Ja jestem Zmartwychwstaniem i Życiem”. Bo Jezus jest Panem Śmierci. Pokazuje to wskrzeszając Łazarza. To zapowiedź całkowitego zwycięstwa nad śmiercią. „Kto we mnie wierzy, nie umrze na wieki”.

Jezus jest naszą Nadzieją. Już mogę podnieść głowę. Znalazłem odpowiedź. Wiem też, że i ja stając nad grobem przyjaciela mam prawo zapłakać. I wcale to nie będzie świadczyło o moim braku wiary w zmartwychwstanie.

Ks. Piotr Nowicki SAC