Strona główna
Los Cajones Drukuj Poleć znajomemu
Zgodnie z tradycją naszej diecezji wyruszyliśmy na 5-dniowy wypoczynek, od poniedziałku do piątku po niedzieli Chrztu Pańskiego.

Pewna miła rodzina z naszej parafii zaprosiła nas do Arceli, małej i spokojnej mieściny, leżącej między górami w stanie Gerrero. Od nas jedzie się tam samochodem ok. 5 godz. (tyle co do Acapulco).
Pani Franciszka i jej mąż Antoni zaplanowali, że drugiego dnia pojedziemy w góry, do miejscowości ich urodzenia. No i zaczęło się!

Jakiś kuzyn załatwił rano jeppa. Trzy osoby wsiadły do szoferki, a reszta (ze mną włącznie) jechała na odkrytej pace. Do pokonania mieliśmy 40 km serpentynami w kurzu, bo to teraz pora sucha. Na pace mama pani Franciszki, choć wcale nie umie pisać i czytać, to jednak pamięcią... ...mogłaby się podzielić z wieloma osobami. Śpiewała, recytowała litanię do Matki Bożej. I tak w miłej atmosferze, po dwóch godzinach dojechaliśmy na miejsce.

Los Cajones ma 120 mieszkańców, kaplicę, szkołę podstawową i mnóstwo osłów do poruszania się po stromym terenie. To miejsce urodzenia pani Franciszki.

Powyżej, 20 min. jazdy osłem, mułem lub koniem jest Buenos Aires. My też tak jechaliśmy: ks. Zbyszek na koniu, ja na mule, a pan Antoni na ośle. „Dziś mieszka tam jedna rodzina, kiedyś było 5 chałup” – wspomina pan Antoni. Widoki przepyszne, choć życie tu jest twarde, bez prądu, czasem bez wody i przeważnie bez księdza.

Choć ksiądz zjawia się w Los Cajones raz na miesiąc, to wszyscy są katolikami. Nawet jedna dziewczyna została zakonnicą, o czym świadczą wiszące na ścianach obrazki z jej podobizną w habicie i z papieżem. Mieszkańcy Los Cajones są z tego dumni.

Właśnie w tej wiosce o godz. 20.00 odprawiliśmy Mszę świętą z kazaniem ks. Zbyszka Zięby. Wcześniej była niemała kolejka do spowiedzi, a na zakończenie obopólne podziękowania. Następnie wspólne zdjęcie i zaproszenie na następną wizytę lub raczej Eucharystię. Wracaliśmy już nocą wśród jaskrawych gwiazd, mijając po drodze rozespane stada krów.

...Zdaje się, że nie będzie to ostatni wyjazd do Gerrero.

Ks. Bartłomiej Pałys SAC
Zdjęcia z archiwum autora