|
Na S³owacjê przyby³em 23.06.04 r., najpierw do naszego domu w Hronskym Benadiku. To by³y pierwsze kroki, niezbyt ciê¿kie, chocia¿ w tym domu jest wiele pracy.
Ka¿dego dnia ja i mój kolega kursowy Peter Klubert, S³owak ze Smi¿an, odprawiali¶my Mszê w naszym ko¶ciele tzw. farskim, a tak¿e je¼dzili¶my do ko¶cio³ów dojazdowych. Jest ich 4, ka¿dy oddalony od Hronskego Benadika oko³o 5-10 km. Jest to trochê inne duszpasterstwo ni¿ w Polsce. Co wiêcej – przydaj± siê tu ró¿ne umiejêtno¶ci z dziedziny budowlanej, jak: murowanie, tynkowanie, malowanie itp., a to dlatego, ¿e klasztor, w którym mieszkamy, by³ strasznie zaniedbany. Wynajêcie brygady remontowej, to by³yby strasznie du¿e koszty i dlatego, co mo¿emy, robimy...
...w³asnymi si³ami. Tu ka¿dy pieni±dz zanim siê wyda, trzy, jak nie wiêcej, razy siê liczy. Chocia¿ praca czasami by³a bardzo ciê¿ka, czu³em siê w tym miejscu dobrze, gdy¿ mia³em przy sobie wspó³braci, na których zawsze mog³em liczyæ, ¿e mi pomog±, poradz±, podadz± pomocn± d³oñ. Tu jednak by³em tylko trzy tygodnie, a to co najtrudniejsze by³o przede mn± – na razie pozna³em tylko wierzcho³ek góry lodowej.
W naszej Delegaturze przyjêty jest zwyczaj, ¿e ka¿dy neoprezbiter pracuje przez rok w diecezji, aby lepiej poznaæ duszpasterstwo i podszkoliæ siê w jêzyku i sprawach kancelaryjnych – bardzo siê ba³em tego, bo nie wiedzia³em, jak mnie przyjmie miejscowy proboszcz – by³em Polakiem, s³abo zna³em jêzyk, kulturê miejscow± i w ogóle. Ale trudno – trzeba.
5.07.2004 r. rozpocz±³em pracê w Banskey Stiavnicy, jako wikary. By³em z dala od moich wspó³braci – do Hronskego Benadika mia³em oko³o 47 km, ale po³±czenie autobusowe jest kiepskie, bo to po drugiej stronie gór – dlatego nie zawsze mog³em pojechaæ. By³em z dala od rodziny, od ludzi, których kocham. Przez pierwsze cztery dni by³o mi ciê¿ko odnale¼æ siê; najchêtniej bym siê spakowa³ i wyjecha³ do Polski.
Zacz±³em zadawaæ pytania: Po co? Dlaczego S³owacja? Co ja tu robiê? Ale im wiêcej takich „g³upich” pytañ zadawa³em, tym wiêcej Bóg dawa³ mi m±drych odpowiedzi i ludzi, którzy byli mi w stanie na nie odpowiedzieæ. Dzi¶, kiedy jestem ju¿ prawie dwa miesi±ce w Banskey Stiavnicy, cieszê siê, ¿e decyzj± moich Prze³o¿onych w³a¶nie tu trafi³em, a co wiêcej – moi wspó³bracia nie przestali mnie odwiedzaæ i pomagaæ mi. Ca³y czas, gdy jest mi ciê¿ko, mogê na nich liczyæ i za to im jestem wdziêczny. Proboszcz okaza³ siê bardzo sympatycznym cz³owiekiem, od którego wiele siê uczê, który mi du¿o pomaga i troszczy siê o mnie. Teraz te¿ lepiej rozumiem s³owa, które Jezus powiedzia³ Piotrowi: „Ka¿dy kto dla mego imienia opu¶ci dom, braci, siostry, ojca, matkê, dzieci lub pole stokroæ tyle otrzyma i ¿ycie wieczne posi±dzie na w³asno¶æ”. I JEST TO PRAWDA, TYLKO MUSIMY W TO UWIERZY¡.
Ks. Jan Robert Adamowicz SAC, B. STIAVNICA, S³owacja Zdjêcia z archiwum autora |