Strona główna arrow Warto przemyśleć arrow Betania - gest serca wobec Jezusa
Betania - gest serca wobec Jezusa Drukuj Poleć znajomemu

Jesteśmy w Betanii. Na dłużej zatrzymują nas mozaiki na wewnętrznych ścianach świątyni, wzniesionej tu w 1953 roku na gruzach poprzednich kościołów z IV i XII wieku. Ponad drzwiami wejściowymi widzimy scenę uczty.

Obok siedzącego Jezusa rozpoznajemy Łazarza. U stołu usługuje Marta. A my szczególną uwagę zwracamy na Marię. Właśnie rozbiła flakonik wspaniałego olejku nardowego i namaszcza Jezusa. Jej gest zauważają wszyscy.

Ten niezwykły gest Marii wobec Jezusa wyzwala emocje u pozostałych biesiadników. Może najpierw jej zazdroszczą. Przecież wszyscy są pod wrażeniem słów i czynów Mistrza, a jedynie ona wpadła na taki pomysł.
Nie umieją cieszyć się jej gestem, nie myślą o wspaniałości Pana, o tym, że wart jest wszystkiego, co mamy najcenniejsze.

Myślą o sobie. Chcą się usprawiedliwić. Nawet kosztem Marii. „Niepotrzebnie to uczyniła”. Już im lepiej. Już nie czują dyskomfortu. Nawzajem poprawiają sobie samopoczucie: „Lepiej by było rozdać te pieniądze ubogim”. Nie rozumieją, że dla Jezusa warto stracić głowę.

Dla Marii Jezus jest bardziej wartościowy, aniżeli wszystko, co posiada. I nie wstydzi się...

...tego wyrazić swym gestem.
Jezus bierze ją w obronę: „Zostawcie ją”.

Jakże musi Mu być przykro. Wśród biesiadników są też Jego Apostołowie. To ostatnie dni przed Męką, a oni wciąż tak niewiele rozumieją.

Maria swoim gestem przerosła ich o głowę. Gest Marii nie jest marnotrawstwem. To impuls serca. To gest miłości. Nie mogła tego nie uczynić.

Jakże bardzo ten gest zdenerwował Judasza. On tak nie umiał. On także tego nie czuł, nie rozumiał. Nie miał pojęcia o miłości wyrażanej w gestach. W jego ustach słowa o biednych są jedynie kłamstwem. Przecież wcale mu nie chodzi o żadnych biednych. On nie kocha biednych. On nie kocha Jezusa. Nie wiemy nawet, czy potrafi kochać sam siebie. Na pewno lubi pieniądze. Nie wiemy, do czego są mu potrzebne.
Z Ewangelii dowiadujemy się jedynie, że podkradał wspólne pieniądze. Na nie był wrażliwy.

Ty zakłamany złodzieju. Nie zasłaniaj się biednymi. Wcale ci o nich nie chodzi. Twoje słowa wprowadzają w błąd. Sugerują, że jesteś taki wrażliwy na potrzeby innych. A to są tylko słowa.
Zakłamanie Judasza nie tylko nie pozwoliło odkryć Tajemnicy Jezusa jako Syna Bożego, jako Zbawiciela, ale też sprawia, że Judasz nie może zrozumieć tajemnicy ludzkiego serca Marii.
Nie odgadnie początku, który zaowocował gestem namaszczenia Jezusa drogocennym nardowym olejkiem.

Słowa Judasza bardzo ranią Marię. Ale on tego nie czuje. On nic nie rozumie. Nie ma pojęcia o miłości wyrażającej się w gestach. Na tle Marii dostrzegamy całą szpetotę Judasza, która najpełniej ujawni się podczas pocałunku w Ogrójcu.

Proces dokonujący się w głębi serca zasłuchanej i zakochanej Marii jest tak różny od tego, co dzieje się w sercu Judasza, użalającego się nad rozlanym olejkiem. Dwa serca i dwa światy.

Maria w swoim osobistym dialogu z Jezusem potrafiła oddać Mu cały swój skarb. Kto umie dzielić się z Jezusem, ten będzie umiał dzielić się z ludźmi.

Niech Cię nie denerwuje to, że twój sąsiad złożył większą ofiarę na budowę kościoła albo na potrzeby kultu w świątyni. To mógł być gest serca wobec Jezusa. A jeśli potrafił to uczynić, to jestem spokojny, że będzie umiał dołożyć do budowy szpitala czy też podzielić się z potrzebującymi.

Nie bądź jak Ci, którym ciągle mało, którzy nie umieją podzielić się swym skarbem ani z Bogiem, ani z ludźmi.

Jeśli będziesz umiał kupić kwiatek do przybrania ołtarza w twoim kościele, to będziesz także umiał kupić kwiatek komuś, kogo kochasz. Nawet, jeśli wiesz, że za kilka dni ten kwiatek zwiędnie.
W życiu potrzebne są takie gesty.

Ks. Piotr Nowicki SAC