Strona główna arrow Aktualności arrow Prałatura Borba
Prałatura Borba Drukuj Poleć znajomemu

Jaka jest różnica między prałaturą a diecezją?
Eloi Roggia
: Prałatura jest kościołem w fazie powstawania, tworzenia się. Generalnie prałatury obejmują duże obszary z małym zaludnieniem, w których brakuje podstawowych struktur kościelnych, np. brakuje księży, zakonnic, liderów świeckich. Charakteryzuje się również ciężką sytuacją ekonomiczną. Z reguły są to tereny powierzone jakiejś kongregacji zakonnej, aby na tym terenie pracowała i przygotowała ją, by pewnego dnia stała się niezależna jako diecezja.

Czym charakteryzuje się prałatura Borba?
Eloi Roggia
: Prałatura Borba znajduje się nad brzegami rzeki Madera, w jednym z najbiedniejszych rejonów w Brazylii. Ziemie są tu bardzo kwaśne, toteż ciężko zobaczyć tam jakieś uprawy czy hodowlę zwierząt. Zresztą większa część mieszkańców wywodzi się od Indian, a oni nie mają tradycji...


...rolniczych - są przyzwyczajeni do polowania, łowienia, wykorzystywania dobrodziejstwa lasów. Z tego względu jest to rejon potrzebujący pomocy.

Jak duża jest prałatura?
Eloi Roggia
: Jest to teren o wielkości 110 tysięcy kilometrów kwadratowych, zamieszkały przez około 180 tysięcy osób, czyli 1,5 osoby na kilometr kwadratowy. Na tym terenie pracuje 11 księży w siedmiu parafiach, mamy również trzy zgromadzenia sióstr. I w takim składzie walczymy o Królestwo Boże na tych ziemiach. 

W jaki sposób utrzymują się mieszkańcy prałatury?
Eloi Roggia
: Utrzymują się z małej ilości tego, co mają. Jedzą ryby, mąkę z mandioki, trochę upolują. Ludzie, którzy mieszkają w miastach – mamy cztery gminy, miejscowości, w których mieszka po około 18 tysięcy osób – pracują, handlują, pracują w szkole, w urzędzie gminy, w urzędach publicznych. Innym źródłem utrzymania są emerytury. Praktycznie każda rodzina ma jedną czy dwie osoby, które otrzymują emeryturę. Realizowane są różne rządowe programy pomocy biednym. Jako że oni do życia potrzebują mało, więc emerytura i rządowe programy są znaczną pomocą dla nich, aby przeżyć.

Całe życie odbywa się nad rzeką. Jak prowadzona jest praca duszpasterska?
Eloi Roggia
: Generalnie planujemy wypłynięcia do wspólnot położnych poza siedzibą parafii. Podróż trwa około tygodnia, dziesięciu dni. Często wykorzystujemy regularne barki spełniające rolę autobusów w tym rejonie. Obecnie mamy też do dyspozycji szybkie barki, przez co czas podróży się skraca i łatwiejsze jest przemieszczanie się. 
Zwykle ksiądz udaje się w jednym kierunku, np. w górę rzeki i po drodze ma osiem, dziesięć wspólnot, które odwiedza, następnie wraca do centralnej wspólnoty i udaje się w innym kierunku, by odwiedzić kolejne pięć, sześć wspólnot. Przeważnie jest to tydzień w jedną stronę, następnie powrót do domu i nowy kierunek przez kolejny tydzień. I w ten sposób następują odwiedziny wszystkich wspólnot.

Czy wobec braku księży jest możliwe prowadzenie dobrej pracy przez świeckich liderów?
Eloi Roggia
: Oczywiście, osoby świeckie muszą przejąć odpowiedzialność za całą wspólnotę. Ja przejąłem prałaturę Borba rok i siedem miesięcy temu i myślę, że trzeba pracować ze świeckimi, jednak potrzeba czasu na ich formacje. Wielką trudnością jest formacja świeckich. Wielu z nich chodzi wieczorem do szkoły, idą na polowanie i brakuje im czasu, który mogą poświęcić formacji.

Innym problemem jest fakt, że ja jestem pallotynem, ale inni księża nimi nie są. Mam księdza Włocha, Niemca, Hiszpana, Brazylijczyków z różnych miejsc, w większości starszych. Trudno zjednoczyć księży w idei pallotyńskiej. W połowie ubiegłego roku przybył do prałatury ksiądz pallotyn, który pracował ze mną, ale ostatnio musiał objąć jedną z parafii. Od miesiąca pracuje z nami drugi pallotyn. Jest nas teraz trzech pallotynów, więc jest trochę lepiej.

Prałaturę zamieszkuje głównie ludność indiańska. Jaka jest praca wśród niej?
Eloi Roggia
: Dotychczas odwiedziłem dwie wspólnoty indiańskie, trwało to jednak krótko. Teraz już się zdeklarowałem, że jeśli któryś z księży pojedzie wizytować ten teren, pojadę razem z nim. Nie miałem jeszcze zbyt wielu możliwości pracy z Indianami, gdyż dużo czasu zajmuje mi organizacja kurii, rozwiązywanie problemów prałatury. Nie zostaje mi dużo czasu na pracę duszpasterską, gdyż przeważnie jestem sam. Nie jest to proste.
Oczywiście, że potrzeba przygotowania do pracy wśród Indian, ale tę wizytę chciałbym odbyć, żeby zobaczyć jak żyją.
Są to Indianie, ale mają wiele wspólnego z rybakami nad brzegami rzeki Madera. Można powiedzieć, że są już prawie rybakami. Stracili też wielką część swoich tradycji.
Większość Indian jest ochrzczona, więc praca z nim to pogłębianie ich wiary, ewangelizacja i towarzyszenie ich życiu. W prałaturze Indianie nie mieszkają w wioskach, lecz w osadach, które nie różnią się od osad caboclos (potomków Indian i białych) czy rybaków.

Obszar ogromny, mało księży - czy w związku z tym nie istnieje niebezpieczeństwo, że różne sekty próbują wykorzystać nieobecność duchownych?
Eloi Roggia
: Sekty działają przede wszystkim w miastach - są różne, mają małe grupy zwolenników. W miastach powstaje wiele kościołów. Poza miastami nie ma ich dużo ze względu na problemy z przemieszczaniem się. No i są to małe osady, a koszty dotarcia do nich są duże. Zresztą mieszkańcy osad nie mają zbyt wiele, aby dać sektom, a te nie są zainteresowane biedakami. Mimo tego oczywiście wpływ sekt na ten lud jest też duży.

Jak dotrzeć do ludzi mieszkających w prałaturze, aby pogłębić ich wiarę?
Eloi Roggia
: W rejonie, w którym ja mieszkam natura praktycznie jest w stanie takim, jak Bóg ją stworzył. Nie ma tam problemów z niekontrolowanym wyrębem lasów, zanieczyszczeniem środowiska, natomiast są problemy z przenoszonymi przez owady chorobami, takimi jak malaria. Wpływ człowieka na ten region jest jeszcze bardzo mały.

Ewangelizacja zawsze była tu niepełna, zawsze brakowało pogłębienia wiary. Dla przykładu: ksiądz przybywa do wspólnoty, do której płynie się powiedzmy jeden dzień, jest wśród nich przez krotki czas, odprawi Mszę św., ochrzci dzieci, udzieli sakramentu małżeństwa, namaści chorych i nie ma zbyt dużo czasu, aby zorganizować pogłębioną ewangelizację.
Nieraz jest tak, że ksiądz przybędzie do wspólnoty, z której jest obecna zaledwie połowa wiernych, gdyż jeden z mieszkańców łowi ryby, inny poluje, kolejny jest jeszcze w innym miejscu i są to rzeczywiste problemy. Natomiast lud zachowuje swoja wiarę poprzez tradycje, nowenny, procesje, obchody dni świętych patronów. Jest to prosta wiara.

Wśród takich trudności jak formować liderów świeckich?
Eloi Roggia
: Potrzeba ludzi uformowanych, potrzeba liderów i właśnie tego tam brakuje. Dla przykładu: mam księdza, który miał wędrować po parafiach, aby formować świeckich liderów, ale musiał objąć jedną z parafii, gdyż nie miał kto w niej pracować.

Naszym celem było formowanie w każdej parafii grup Kręgów Biblijnych, katechetycznej, liturgicznej, ale nie udało się do dziś. Potrzeba też środków materialnych: żeby przemieszczać się, na materiał dydaktyczny. Aby wykorzystywać istniejące już centra formacyjne np. w Manaus jest zbyt daleko. Już na obszarze prałatury ludzie narzekają, że koszty podroży są duże.
Gdybyśmy chcieli formować tylko dziesięć osób, koszt podróży w jedną stronę każdej z nich wynosi około 30 reali czyli 60 razy dziesięć daje to sześćset reali (około 350 dolarów), a do tego trzeba jeszcze doliczyć zakwaterowanie, jedzenie i inne wydatki – tak więc nie da się zorganizować wielu spotkań. Dlatego wysyłamy nieraz jedną czy dwie osoby na kursy do Manaus, ale jest to bardzo trudne.
Problemem jest też czas, np. aby uczestniczyć w spotkaniu formacyjnym potrzeba minimum tygodnia, a jeśli ktoś pracuje lub uczy się, nie jest łatwo na tydzień opuścić pracę czy szkołę.

Wspaniałym narzędziem ewangelizacyjnym (tanim i chętnie słuchanym) byłoby w takiej sytuacji radio, ale i to nie jest proste. Nie wszystkie wspólnoty mają radia. W niektórych wprawdzie radia są, ale mają za mały zasięg.
Trzy razy w tygodniu przygotowuję program radiowy, dwa razy w tygodniu w telewizji. Korzystamy też z ogólnobrazylijskiej sieci telewizji katolickiej Rede Vida. Niestety jest to ograniczone, gdyż program dociera tylko w określone dni tygodnia w określonych godzinach.

Ksiądz Biskup pracował również w innych regionach Brazylii. Jaka jest najistotniejsza różnica między pracą w prałaturze Borba a w innych miejscach kraju?
Eloi Roggia
: Jest to praca całkowicie różna: inni ludzie, inna sytuacja geograficzna, klimat, temperatura, rzeki, odległości. Wszystko jest trudne do zaplanowania, nigdy się nie wie czy dojdzie do skutku czy nie. Czas płynie inaczej, na wszystko zawsze jest dużo czasu; nie ma konkretnej godziny rozpoczęcia czegokolwiek. Człowiek jest bardzo uzależniony od natury.

Na południu Brazylii, gdzie pracowałem, jest wiele osób pochodzenia włoskiego i niemieckiego, toteż ich katolicyzm jest bardzo tradycyjny, różniący się od katolicyzm w Amazonii, który opiera się na obietnicach, odpustach, nowennach, kulcie świętych, Maryi itd.
Ludzie Amazonii nie przywiązują dużej wartości do Mszy Świętej, sakramentu małżeństwa - w ciągu roku w całej prałaturze były tylko 54 śluby, ludzie zaczynają mieszkać razem, potem rozchodzą się...
Aby ludzie zapamiętali jakąś ideę trzeba ja powtórzyć wielokrotnie.

Rozmawiał ks. Artur Karbowy SAC

 
Tego autora
Z tego kraju
Nowości
Chętnie czytane
SMS misje