Strona główna arrow Nauczanie arrow Jak św. Wincenty Pallotti - bądźmy uczniami Chrystusa
Jak św. Wincenty Pallotti - bądźmy uczniami Chrystusa Drukuj Poleć znajomemu

1. Nazywali go apostołem Wiecznego Miasta, drugim Filipem Nereuszem. Nazywali go też mistrzem, i tak do dziś nazywają go jego duchowi synowie i córki, członkowie Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego. Ale zanim Wincenty został apostołem i mistrzem, był najpierw uczniem. Więcej – stał się apostołem Rzymu dlatego, że był wiernym uczniem Chrystusa.

Taka jest reguła, obowiązująca w szkole Mistrza z Nazaretu: aby być apostołem, czyli posłanym, trzeba być najpierw uczniem. Św. Łukasz tak to opisał: W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić i całą noc spędził na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami (Łk 6,12-13).
Uważna lektura ewangelicznych tekstów ukazuje profil ucznia Jezusa Chrystusa, w którym bez trudu odnaleźć się może zarówno kapłan jak i wierny świecki.

A więc najpierw osobowość ucznia, czyli jego „być”:
– nie jest ponad Mistrza (Mt 10,24)
– wystarczy, jeśli będzie jak jego Mistrz (Mt 10,25)
– otrzymuje wskazania od Mistrza (Mt 11,1)
– stanowi część rodziny Jezusa (Mt 12,49)
– jest łowcą ludzi (Mt 4,19) ...

... – zasiada za stołem razem z Jezusem (Mt 26,20)
– jest cichy i pokornego serca (Mt 11,29)
– jest ubogi w duchu (Mt 5,1-3)
– jest tym, który wprowadza pokój i ma czyste serce (Mt 5,4-8)
– jest prześladowany (Mt 5,11).

A oto czynności, które winien wykonywać uczeń, czyli jego „działać”:
– zbliża się do Mistrza (Mt 10,36)
– idzie za Mistrzem (Mt 8,23)
– czyni, co mu Mistrz każe (J 15,14)
– czyni innych uczniami (Mt 28,19)
– bierze krzyż i idzie za Jezusem (Łk 14,27)
– przedkłada Jezusa ponad swoją rodzinę (Łk 14-16)
– wyzbywa się swoich dóbr (Łk 14,33)
– wierzy w Jezusa i Jego słowa (J 2,11.22)
– wierzy Pismu (J 2,22)
– trwa wiernie w Słowie (J 8,31)
– czyni to, co Jezus przykazuje (Mt 21,6)
– miłuje pozostałych uczniów (J 13,34n)
– stoi u stóp krzyża i przyjmuje Maryję jako swoją Matkę (J 19,25-27).

Już tylko z tego zestawienia widać, że celem ucznia jest dojść do tego, by być jak jego mistrz, to znaczy stać się mistrzem, który uczy innych żyć. Najpierw jednak, zanim zostanie posłany, czyli stanie się apostołem, musi być uczniem, czyli wezwanym.
A wezwany został po to, aby być zawsze z Mistrzem: I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki... (Mk 3,13-14).

A zatem podstawowym powołaniem ucznia jest „bycie razem z Jezusem”. Gdy ten warunek nie jest spełniony, nie może on należeć do Jego uczniów. Jeśli jest posłany, aby wypełnić swoją misję, to właśnie dzięki temu, że znajduje się u boku Mistrza. W książce „Jezus z Nazaretu” Ojciec św. Benedykt XVI pisze, że uczniowie muszą być razem z Jezusem po to, by Go poznali, żeby zdobyli o Nim wiedzę, jakiej nie mogli posiąść ludzie, którzy widzieli Go tylko z zewnątrz i uważali za jednego z proroków, za wybitnego przedstawiciela historii religii, nie mogli jednak poznać Jego niepowtarzalnej tożsamości.

Muszą być przy Nim, by móc poznać Jezusa w Jego jedności z Ojcem, a tym samym stać się świadkami jego tajemnicy. Można by powiedzieć: od zewnętrznego przebywania z Nim muszą przejść do wewnętrznej jedności z Jezusem. Muszą się nauczyć takiego z Nim przebywania, żeby pozostali z Nim także wtedy, gdy pójdą na krańce ziemi.

2. Warto w tym miejscu zauważyć kilka nieodzownych wymagań, jakie Jezus już na wstępie stawia każdemu, kto pragnie należeć do grupy Jego uczniów. Przy tym trzeba od razu wyjaśnić, że nie chodzi tu o jakiś stały zbiór wymagań, któremu raz zadośćuczyniwszy, moglibyśmy być zadowoleni, że spełniliśmy już wszystkie warunki. Chodzi o pewien ideał, do którego mamy ciągle dążyć, o nigdy nie kończący się proces, o pewną praktykę, która nie zamyka się osiągnięciem jakiegoś stopnia, ponieważ celem jej jest stawanie się tak doskonałym, jak doskonały jest Ojciec Niebieski (por. Mt 5,48).

Te wstępne warunki możemy sprowadzić do czterech:

A. Mieć tylko jednego Mistrza. Pierwszym warunkiem stawianym tym, którzy idą za Jezusem, jest odwrócenie się od każdego, kto usiłuje uczyć innego sposobu życia niż On. W Jego szkole On sam musi być Mistrzem we wszystkich dziedzinach. Z nikim nie dzieli swojej katedry, a Jego uczniowie nie traktują Go jako jednego mistrza więcej, ale jako Mistrza jedynego. On sam wyjaśnił to następująco: Jeden jest wasz Mistrz i jeden wasz Nauczyciel: Chrystus (por. Mt 23,8.10).
Zatem uczeń Chrystusa nie akceptuje nauczania propagandy tego świata ani nie przyjmuje kryteriów według ciała. Jego hierarchia wartości jest ustanawiana przez Chrystusa. Wymaga On, by był jedynym, u którego pobiera się naukę. Nie można kroczyć u Jego boku, a zarazem usiłować przypodobać się kryteriom światowym, kokietować bożki albo ulegać przemijającej modzie.

B. Definitywnie i bez ociągania się pójść za Jezusem Pójście za Jezusem, w odróżnieniu od wyboru innego mistrza, stanowi decyzję wykluczającą wahanie czy zwlekanie. Czyni się to, gdy tylko usłyszy się Jego wołanie. Gdy prorok Eliasz zarzucił płaszcz na Elizeusza, co oznaczało, że jest wezwany, by zostać jego uczniem, Elizeusz poprosił o pozwolenie na powrót do domu w celu pożegnania ojca. I prorok się zgodził. Jezus, Mistrz zupełnie wyjątkowy, wymaga jednak bezzwłocznej odpowiedzi. Nie potrzeba składać żadnych ofiar, zanim się za Nim pójdzie, ponieważ tym, co jest najmilsze samemu Bogu, jest ofiara pójścia bez ociągania się za Posłanym przez Niego.
Mistrz wymaga natychmiastowego podążania za Nim z tej prostej przyczyny, że jeśli ktoś nie potrafi iść w ten właśnie sposób znaczy, że nie ocenił należycie Jego wartości.

Wielkim wrogiem człowieka jest wahanie. Pan nie godzi się pozostawać na drugim miejscu. W tym punkcie Jezus jest nieugięty. Jeśli nie wystartuje się dobrze, to już nie można polepszyć swojej pozycji.

Z drugiej strony chodzi o wybór obejmujący całe życie. Jeśli się za Nim już poszło, to od początku do końca, bez zatrzymywania się i oglądania wstecz. Do szkoły Jezusa nie wstępuje się po to tylko, by przebyć jakiś etap albo przeżyć jakąś liczbę dni. Uczniem jest się całe życie.

Jezus nie przyjmuje niedzielnych uczniów ani takich, którzy zgłaszają się na kilka lat. Jemu chodzi o to, byśmy szli za Nim nie tylko na Górę Tabor, ale także w gorzką samotność Getsemani, czyniąc nie tylko to, co nam się wydaje łatwe i z czym się zgadzamy, ale aby czynić również rzeczy, które nam nie odpowiadają.

C. Odrzucić przeszkody. Aby pójść w ten sposób za Mistrzem, trzeba koniecznie odrzucić wszystko, co stanowi przeszkodę w drodze lub ją opóźnia. Z całą pewnością nie porzuca się tych rzeczy dlatego, że są złe, ale dlatego, że stanowią przeszkodę w całkowitym oddaniu się Mistrzowi.

On sam domaga się od swoich uczniów czterech wyrzeczeń:

a. wyrzeczenia się rodzinnych więzów Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem (Łk 14,26).
To oznacza, że jeżeli ktoś stawia wyżej jakąkolwiek inną osobę, nie może być uczniem. Chodzi o wyrzeczenie się tych więzi, które stanowią przeszkodę w służeniu w sposób wolny Królestwu Bożemu. Ono ma pierwszeństwo przed wszystkimi więzami ciała. Związek z Mistrzem winien być stawiany wyżej, niż jakikolwiek inny związek albo uczucie na tym świecie.

b. wyrzeczenia się własnej działalności Jezus domaga się całkowitej przemiany życia tych, którzy za Nim idą. Uczeń nie ma już swoich planów, nie dysponuje swoim czasem ani owocami swojej pracy na swój własny użytek, ale przyłączywszy się do Jezusa staje się częścią Jego zbawczego dzieła i od tej pory służy innym. Tak było m.in. z Piotrem i Andrzejem. Od chwili powołania przez Jezusa ich łódź już służy wspólnocie apostołów, nie jest zaś do wyłącznego użytku rybaków z Betsaidy. Również dom Piotra staje się miejscem odpoczynku oraz pracy Mistrza.
Pewne jest to, że uczeń nie pracuje wyłącznie dla siebie i nie dysponuje według swoich kaprysów swoimi zarobkami. Został bowiem zaproszony do współpracy w Winnicy Pańskiej, do łowienia na innych morzach i zarządzania dobrami, które do niego nie należą.

c. wyrzeczenia się dóbr materialnych Z pewnością do przeszkód najbardziej utrudniających całkowite opowiedzenie się za Jezusem należy pragnienie posiadania dóbr tego świata. Jezus ostrzega wyraźnie swoich uczniów, że nie można służyć dwóm panom, gdyż nie jest możliwe być posłusznym jednocześnie Bogu i mamonie. Zawsze będzie się nieuczciwym wobec Pana.
Pragnienie światowych bogactw tłumi ziarno Słowa i nie pozwala mu owocować. Wymownym przykładem jest ewangeliczny bogaty młodzieniec, który z tego właśnie powodu nie mógł zostać uczniem Pana.
Mistrz wymaga od swoich uczniów, aby nie gromadzili bogactw tam, gdzie mól i rdza je niszczą i gdzie złodzieje kradną. Chciwość bowiem ubiega się o to, by zająć stanowisko wyższe od Mistrza.
On sam jest tutaj najlepszym wzorem: będąc bogaty stał się ubogi. Dlatego i Jego uczniowie powinni przemierzać ziemię bez ograniczającego wolność ekwipunku oraz pieniędzy, w których mogliby pokładać nadzieję. Jezus wymagał od każdego ze swych uczniów zgody na Jego stan życia i specyficzne powołanie. Od każdego wymagał bezinteresowności i bycia nieuzależnionym od bogactw.

d. wyrzeczenia się zaszczytów światowych i kościelnych. Wraz z wyrzeczeniem się tego, aby „mieć” uczeń Jezusa wyrzeka się próżnej chwały, jaką ofiaruje świat w postaci atrybutów mocy czy też oznak ważności. Mając świadomość, że jest obdarzony najbardziej zaszczytnym tytułem, nie żebrze o przemijającą sławę czy zbyteczne znaczenie. Tylko ten, kto nie zna swego tytułu dziecka Bożego, a zarazem ucznia Jezusa Chrystusa, ubiega się o tytuły mniejszej wartości.
Kto nie wyrzeka się próżnej sławy światowej, nie może iść śladami Jezusa z Nazaretu. A jedną z najbardziej niebezpiecznych postaci próżnych zaszczytów są te, które ukrywają się pod płaszczykiem przywilejów kościelnych, honorowych tytułów oraz władzy wykonywanej z pozycji wyższości, zamiast w postawie służby.
Ostrzeżeniem niech będzie ewangeliczny przykład Jana i Jakuba oraz ich matki, którzy ulegli pokusie skorzystania ze swej kościelnej funkcji, by stanąć ponad wszystkimi innymi.
Być uczniem Chrystusa to wyrzec się wszelkiego tytułu do wyższości. Tytuły zdecydowanie nie dadzą się pogodzić z byciem uczniem Jezusa.

D. Nieść krzyż Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem (Łk 14,27). Oto następny warunek nieodzowny do tego, by zostać przyjętym do szkoły Jezusa. W starożytności „nieść krzyż” oznaczało tyle, co być skazanym na śmierć. Jednak w rozumieniu Jezusa implikowało to również gotowość oddania swojego życia. Trzeba koniecznie umrzeć dla siebie samego, zaprzeć się samego siebie, by móc być uczniem Jezusa. Inaczej uważanie siebie za Jego ucznia jest czystą iluzją. Iść za Nim po to, aby dodać blasku swemu prestiżowi osobistemu, poprawić swoją reputację, uzyskać większe korzyści materialne, osiągnąć wyższe szczeble drabiny społecznej lub hierarchii kościelnej jest czymś, co w najwyższym stopniu na tym świecie sprzeciwia się Ewangelii.

Mistrz wymaga wyrzeczenia się wszystkiego, aby wstąpić na drogę uczniów. Tak jak nie można służyć jednocześnie Bogu i mamonie, podobnie też nie można służyć jednocześnie Bogu i samemu sobie. Dlatego też jest absolutnie konieczne, by zrezygnować z bycia „centrum świata”. Dźwigać swój krzyż, umrzeć dla siebie oznacza nie żyć już dla siebie ani nie szukać żadnej osobistej korzyści, ale żyć dla Pana Jezusa, Jego korzyści i Jego Królestwa.

3. Gdy w świetle tych rozważań spojrzymy jeszcze raz na św. Wincentego Pallottiego, rozpoznamy w nim doskonałego ucznia Jezusa Chrystusa. On był dla niego jedynym Mistrzem, za którym postanowił iść bez wahania i aż po kres swojego życia. Dla Niego wyrzekł się wszystkiego, co mogłoby opóźnić lub utrudnić tę drogę. Z miłości do Mistrza każdego dnia podejmował swój krzyż, starając się naśladować Chrystusa. Nade wszystko jednak starał się być zawsze z Jezusem.

Modlitwa stała się jego żywiołem i największą potrzebą. Nie zważając na okoliczności zewnętrzne potrafił całkowicie zanurzyć się w Bożej obecności, jak choćby wtedy, gdy czekając wraz z innymi na audiencję u Ojca Świętego wszedł za okienną zasłonę, ukląkł i cicho się modlił. Jako uczeń posłuszny do końca swemu Nauczycielowi, przejął się Jego misyjnym mandatem: Idąc, czyńcie uczniów spośród wszystkich narodów, nauczając.... Dostrzegł ogromne możliwości, jakie tkwią w wiernych świeckich i zwrócił się do nich z zaproszeniem do wspólnego dzieła uświęcania świata.

Świętość jest dla wszystkich, a świeccy na równi z kapłanami i osobami konsekrowanymi, zaproszeni są do szkoły Mistrza z Nazaretu. Wyprzedzając myśl Soboru Watykańskiego II postawił na apostolstwo świeckich i pokazał, jak wspaniałe owoce może ono przynosić.

Prośmy go dziś gorąco, by nam pomagał każdego dnia stawać się prawdziwymi uczniami Chrystusa i innych czynić Jego uczniami.

Ks. bp Jan Wątroba

Homilia wygłoszona w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Częstochowie 22 stycznia 2008 r.