|
Od ka¿dego cz³owieka mo¿emy siê czego¶ nauczyæ. Czasami wydaje siê nam, ¿e ju¿ wszystko wiemy i mo¿emy pouczaæ innych, tymczasem wcale tak nie jest.
Lubiê rozmawiaæ z Indianami z naszych wspólnot w interiorze. Ich ¿ycie jest zdecydowanie inne od naszego. Obserwuj±c je mo¿emy zauwa¿yæ pewn± beztroskê w tylu ró¿nych sprawach, które nam wydaj± siê niezbêdne. Maj± czas na to, by bawiæ siê wspólnie ze swoimi dzieæmi. Okazuj± wiele rado¶ci. Podczas rozmowy czêsto siê ¶miej±, s± pogodni.
Z drugiej strony mo¿na zauwa¿yæ, jak bardzo s± zjednoczeni. Nie ma miêdzy nimi bogatych i biednych. Nie martwi± siê, aby gromadziæ dobra materialne. Ich wódz ¿yje tak samo jak inni. Je¿eli stwierdz±, ¿e co¶ jest potrzebne dla dobra wspólnoty, wówczas gromadz± siê i pracuj± razem. Nocami wspólnie wyp³ywaj± na po³ów ryb. To, co z³owi±, dziel± pomiêdzy wszystkich. Nikt nie mo¿e byæ pominiêty. Podobnie jest, kiedy id± na polowanie. To, co upoluj±, nale¿y do wszystkich, a nie tylko do tej osoby, która upolowa³a. Nie sprzedaj± innym tego, co upolowali czy z³owili.
Przyjemne s± wieczory w ich towarzystwie – zw³aszcza, gdy siê decyduj± przygotowaæ jaki¶ program artystyczny. Wówczas wszyscy razem siê gromadz± i w wiosce odbywa siê wspólna uroczysto¶æ.
Jak¿e inaczej wygl±da nasze ¿ycie codzienne! Tyle wysi³ku wk³adamy w to, aby zdobyæ rzeczy niezbêdne do ¿ycia oraz te, które nie s± konieczne, ale chcemy je posiadaæ ze wzglêdu na innych. Chcemy mieæ to, co maj± inni. Nie mo¿emy pozostaæ w tyle. Jak¿e czêsto jeste¶my tak zagonieni, ¿e nie starcza nam czasu na nic wiêcej, nie starcza go dla rodziny. Gdy zauwa¿ymy, ¿e kto¶ ze znajomych ma co¶ nowego, nie umiemy siê tym cieszyæ, ale budzi siê w nas zazdro¶æ. My te¿ ....
...chcieliby¶my to mieæ. Zaczyna siê nowa gonitwa za pieniêdzmi, bo my musimy to zdobyæ! Ile¿ niepokoju budzi tego rodzaju chêæ posiadania. Ile¿ zatargów i nieporozumieñ powstaje z tego powodu.
W naszej gonitwie za tym, by mieæ wiêcej, by jak najwiêcej dokonaæ, nie mamy czasu, by siê zachwyciæ piêknem przyrody w¶ród której ¿yjemy.
Kiedy¶ ponad osiemdziesiêcioletni ksi±dz pochodzenia niemieckiego, który przez ca³e ¿ycie pracowa³ w Paranie, od czasów, gdy by³y tam niewielkie wspólnoty rozsiane w d¿ungli, przez któr± siê przedziera³ codziennie, powiedzia³ mi co¶, co mnie kompletnie zaskoczy³o: „Proszê ksiêdza, proszê spojrzeæ na ten li¶æ, albo na ten kwiat – jakie one s± piêkne. Ja przez tyle lat przedziera³em siê przez lasy, ale nigdy nie mia³em czasu, ¿eby siê zatrzymaæ i popatrzeæ na ich piêkno. Niech ksi±dz zobaczy, jakie piêkne rzeczy Pan Bóg stworzy³”. Podobnie Indianie, którzy ¿yj± w¶ród przyrody, potrafi± siê z ni± integrowaæ. Nie niszcz± niepotrzebnie lasów, bo przecie¿ z nich ¿yj±. Nie zanieczyszczaj± wody, bo w niej s± ryby, które ³owi± codziennie. Dziêki temu mog± prze¿yæ w harmonijnym wspó³¿yciu z natur±.
Jak¿e inaczej wówczas wygl±da codzienne ¿ycie! Nie ma tylu niepotrzebnych napiêæ, a ludzie naturalnie ¿yj± we wzajemnym poszanowaniu. Kiedy¶ jeden z wodzów plemienia Kambeba, obserwuj±c nasz styl ¿ycia, powiedzia³ mi: „Bia³y cz³owiek nie rozumie wielu spraw. Musi siê jeszcze wiele nauczyæ”.
Faktycznie, jak inaczej wygl±daj± w takiej rzeczywisto¶ci zasady spo³ecznej krucjaty mi³o¶ci. Nie potrzeba o nich za wiele mówiæ. Trzeba nimi po prostu ¿yæ – jak Indianie w swoich wioskach, w poszanowaniu drugiego cz³owieka i w harmonii z przyrod±, która jest wspania³ym dzie³em Boga.
£±czê serdeczne pozdrowienia i ¿yczê Bo¿ego b³ogos³awieñstwa Ks. Jan Sopicki SAC z Amazonii Zdjêcia autora |