Teologia Misjii Drukuj Poleć znajomemu

Spojrzenie retrospektywne
W dwutysiącletniej historii Kościoła działalność misyjna poprzedzała na ogół refleksję nad nią. Teologia misji rozwijała się w odniesieniu do misyjnych faktów, jak i motywacji oraz perspektyw misjonarzy.

Była konieczna dla podtrzymywania wysiłku przekraczania granic geograficznych i kulturowych, jak i oceny dokonań.

Pierwsze trzy wieki upłynęły pod znakiem oddziaływania wybitnych jednostek, począwszy od apostołów, którzy zakładali kościoły w znanym im ówczesnym świecie. Udział świeckich i kościoła domowego był jednak decydujący, a pierwszymi komentatorami wykonania misyjnego mandatu Jezusa Chrystusa okazali się pierwsi ojcowie Kościoła.

Po ustaniu prześladowań chrześcijan w cesarstwie Rzymskim doszło do utworzenia silnej administracji kościelnej z metropoliami i sufraganami, a rola diecezji stała się podstawowa. Sobory ekumeniczne, zwoływane już bez przeszkód, wytyczały drogę Kościoła, strzegły...

...jego jedności, chroniły od wypaczeń. Jednocześnie doszło do bujnego rozkwitu życia monastycznego na Bliskim Wschodzie i w Europie. Powstali bazylianie i benedyktyni, mnisi św. Marcina i św. Colombana. To oni, mnisi, wyruszyli na podbój Europy wczesnośredniowiecznej. Coraz większą rolę odgrywało też papiestwo.

Powstawanie zakonów żebraczych w XIII w., połączone później z odkryciami geograficznymi, ogromnie poszerzyło obszary misyjne na obie Ameryki i Azję. Do tego wysiłku dołączyło później niezwykle zasłużone Towarzystwo Jezusowe w XVI w., z którego wywodzi się patron misji św. Franciszek Ksawery. Refleksja teologiczna była jednocześnie ówczesną misjologią. Warto przypomnieć, że św. Tomasz z Akwinu pisał przecież podręczniki dla misjonarzy (Summa contra gentiles).

Ważnym momentem historii misji jest utworzenie w 1622 r. przez Stolicę Apostolską Kongregacji Rozkrzewiania Wiary, słynnej „Propagandy”, na której czele stał prefekt, nazywany „czerwonym papieżem”. Jej wskazania dotyczące tzw. akomodacji były szansą ewangelizacji misyjnej Chin i Azji, szansą zaprzepaszczoną w czasach Benedykta XIV, kiedy to w 1744 r. akomodacja została zakazana.
Wiek XIX zaobfitował powstaniem bardzo wielu instytutów misyjnych (werbiści, ojcowie biali itd.). Te, wraz z istniejącymi i nowymi (jak pallotyni czy salezjanie) kongregacjami i stowarzyszeniami, tak męskimi, jak i żeńskimi, rozwinęły heroiczną działalność misyjną w dobie kolonialnej (o. Beyzym, misje pallotyńskie w Kamerunie).

Sobór Watykański II przypadł na czas dekolonizacji, czas, który zmienił oblicze świata. Ojcowie soborowi w sposób świadomy i w oparciu o dorobek ośrodków misjologicznych zredagowali misyjną kartę w postaci dekretu o misjach ad gentes. Opisuje on działalność misyjną Kościoła i formułuje jej cele. Misjologię Vaticanum II można streścić w następujących etapach:
– Pierwszy etap prowadzi od głoszenia, poprzez katechumenat do inicjacji chrześcijańskiej: nawrócenia, wiary i chrztu.
– Drugi etap to wrastanie w życie Kościoła poprzez towarzyszącą katechezę, życie liturgiczne i autentyczną duchowość.
– Trzeci etap to autonomia Kościoła lokalnego, który sam staje się podmiotem działalności misyjnej.
Jest to ujęcie bardzo skrótowe dochodzenia do „celów” misji: głoszenie Chrystusa niewierzącym (kerygma) i zakładanie miejscowych Kościołów.

Misyjny kryzys
Wkrótce po soborze doszło w Kościele do kryzysu idei misyjnej, zataczającego coraz szersze kręgi i nadal trwającego. Przypomnijmy jego przyczyny.

Pierwszą był kompleks kolonialny, dla nas Polaków mniej zrozumiały. Jest prawdą, że mocarstwa kolonialne posługiwały się misjonarzami, by utrwalić swoje panowanie w podbitych krajach. Przedwojenna polska „Liga Morska i Kolonialna” też liczyła na rolę polskich misjonarzy w „przywracaniu sprawiedliwości dziejowej”. Jest też prawdą, że w epoce kolonialnej misjonarze wyruszali ad gentes z przekonaniem o ich misji cywilizacyjnej, przy czym cywilizacja europejska, jako chrześcijańska, była uważana za wyższą niż inne, nawet starsze cywilizacje. Po dekolonizacji cnota wychowania „dzikiego człowieka” przybrała cechy wady i grzechu.

Drugą przyczyną, w jakiś sposób z pierwszą związaną, jest przekonanie o nadrzędności pracy dla rozwoju, z pominięciem lub pomniejszeniem znaczenia ewangelizacji. Walka o sprawiedliwość społeczną – to hasło było bardzo nośne w środowiskach uniwersyteckich po 1968 roku, gdy zaangażowanie w politykę i życie syndykalne uważano za szczyt postawy profetycznej. Dla polskich misjonarzy pachniało to marksizmem, i tak też w istocie było. Pojęcie miłości i miłosierdzia wydawało się blade i słabe wobec twardego słowa „walka o sprawiedliwość”.

Kolejną przyczyną kryzysu misyjnej postawy było zatracenie poczucia przynaglenia. Misjonarze, aż do Soboru Watykańskiego II podzielali przekonanie, że dla człowieka, który nie przyjął chrztu, zbawienie jest prawie niedostępne. Wyrażenie św. Cypriana: extra Ecclesiam nulla salus brano dosłownie i ściśle. Tymczasem Sobór w konstytucji Lumen gentium przyznał, że ci, którzy nie znając Ewangelii Chrystusowej i Kościoła Chrystusowego, szczerym sercem jednak szukają Boga i wolę Jego przez nakaz sumienia poznaną, starają się pod wpływem łaski pełnić czynem, mogą osiągnąć wieczne zbawienie (KK 16). Powierzchowna interpretacja soborowej doktryny wydawała się opowiedzeniem za krytyką działalności misyjnej jako procesu alienacji w stosunku do rodzimej kultury i swego rodzaju duchowego imperializmu. Dopiero dokument Magisterium Dominus Jesus przypomniał prawidłowe rozłożenie akcentów.

Po upadku komunizmu w Polsce kryzys świadomości misyjnej rozszerzył się, sięgając także środowisk pallotyńskich. Pierwsze przejawy motywacyjnego osłabienia dały się zauważyć jeszcze w latach osiemdziesiątych. Młodzi misjonarze przejawiali tendencje do braku stałości, coraz gorsze przygotowanie, chęć „samorealizacji” kosztem obiektywnych, misyjnych zadań i potrzeb. Konieczność inkulturacji wydawała się mniej oczywista, znajomość międzynarodowych i miejscowych języków pozostawiała wiele do życzenia, aczkolwiek z chwalebnymi wyjątkami. Wymienione wyżej zastrzeżenia do misji padały na podatny grunt. Coraz silniejsza pokusa „małej stabilizacji” w sytuacji komfortu i materialnych możliwości na użytek własny. Nie tylko postawa misyjna ulega osłabieniu, ale i apostolstwo w ogóle poczęło przypomina "usługi dla ludności", oczywiście płatne i opłacalne.

Jednocześnie w tzw. karajach misyjnych narastały procesy dezintegracyjne, wojny, rzezie, wręcz ludobójstwo. Biali misjonarze nie byli już przyjmowani tak entuzjastycznie jak poprzednio i zachodziła też konieczność bytowania ze współbraćmi tubylczego pochodzenia. Większe stawało się ryzyko, a poczucie ważności i heroizmu kończyło się wraz z ceremonią "pożegnania misjonarza". Stąd i chętnych brakowało.

Warto w końcu podkreślić, że powołanie misyjne jest wyrazem łaski, ale i głębokiej wiary. Wszystkie inne motywy mają znaczenie tylko pomocnicze. Tymczasem pewne kierunki misyjne podlegały zmiennej koniunkturze mody, mającej to do siebie, że szybko mija. Trzeba nam wrócić do istoty: oto jestem, Panie, poślij mnie.


Misje w spojrzeniu prospektywnym
W dotychczasowej misjologii, do Redemptoris Missio włącznie, utrzymywało się geograficzne ujęcie misji. Odpowiada temu zakres kompetencji Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów. Wszystko jednak wskazuje, że to kiedyś adekwatne kryterium jest już przebrzmiałe. Sytuacje wymienione w 33. punkcie wspomnianej encykliki nie mają już wyłączności terytorialnej i właściwie współistnieją we wszystkich krajach.

Tymczasem nadal obowiązuje ciągle aktualny nakaz misyjny Jezusa, wysyłąjący nas na cały świat (Mk 16,15) i zobowiązujący do nauczania wszystkich narodów (Mt 28,19). W dobie mondializacji i globalizacji "światowej wioski" krańce świata, to nie jest już step czy puszcza, lecz granice ludzkiej świadomości, tej realnej, jak i wirtualnej. I dlatego kryterium geograficzne należałoby zastąpć innymi pojęciami, które już pojawiły się w nauczanie pontyfikalnym.

Rok Jubileuszowy przypomniał nam w nauczaniu Jana Pawła II dwa podstawowe wymiary egzystencji: istnienie w czasie i przestrzeni. Potrzeba nam na nowo określić granice przestrzeni już nie liczonej w kilometrach kwadratowych, lecz wyznaczonej świadomością człowieka. Misja dokonuje się w tych dwóch kategoriach, uświęcającej czas i przestrzeń, nie tylko tę zewnętrzną, fizyczną, ale zwłaszcza wewnętrzną, świadomościową.

W adhortacji apostolskiej Vita Consecrata jest mowa o "aeropagach misji" - czy nie są to współczesne "kraje misyjne"? Tymi aeropagami jest świat edukacji, ewangelizacji kultury, świat środków społecznego przekazu, świat finansów i polityki, ale przede wszystkim wewnętrzyny świat osoby ludzkiej, wszędzie tam, gdzie jest, żyje i działa. A misjonarzem jest ten, kto dociera do krańców ludzkiej świadomości, by ją w sposób transcendentny przekroczyć, poszerzyć i zapełnić Bogiem.

Ks. bp Henryk Hoser SAC