|
Korzystając z czasu wolnego wybraliśmy się – jakby to na język ojczysty przełożyć – do województwa Oaxaca. Tam, na wysokości kilkuset metrów n.p.m., leży miejscowość zwana Juquila.
Jeszcze rok temu zastanawiałem się, dlaczego na ulicach naszej parafii odprawia się Mszę św. w dniu 8 grudnia z okazji Matki Bożej z Juquila. W liturgii Kościoła katolickiego jest to dzień świętowania Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Jednak ludzi, którzy przybyli tu w znacznej liczbie z całego Oaxaca ten dzień prowadzi do ich Ukochanej Matki z Juquila.
Miejsce, które sobie obrała na siedzibę ma swą historię – niedużą figurkę Maryi, za okazaną pomoc, ofiarował pewnemu Indianinowi braciszek zakonny, zapewne franciszkanin. Historia milczy na temat ich imion. Ale na pewno wiemy, że Indianin pochodził z małej osady zwanej Amialtepec, toteż zaniósł ową figurę do miejscowego kościółka.
Pewnego dnia nieznany sprawca podpalił okoliczny las i pola. Ogień zajął również domostwa i kościół w Amialtepec. Wszystko się spaliło doszczętnie z wyjątkiemcudownej figury Matki Bożej. Wobec takiego cudu proboszcz chciał ją przenieść do kościoła parafialnego w Juquila, mimo protestu wiernych. Jednak Matka Boża wsłuchała się dobrze w płacz ludzi z Amialtepec i sama wróciła na dawne miejsce. Jak wieść niesie ...
...proboszcz był zawzięty i ponownie zabrał figurkę do siebie, a ona powróciła do swoich ziomków.
Jednak ostatecznie Maryja zgodziła się zostać w kościele parafialnym w Juquila i jest tam aż do dzisiaj. Mówi się o Niej Matka Boża Cudowna. I rzeczywiście wiele cudów miejscowi i pielgrzymi doznają za Jej wstawiennictwem. W sanktuarium zwraca uwagę mnóstwo kwiatów: bukiety, wianki, wiązanki. Tak ludzie dziękują za łaski wyproszone lub proszą o nie. Pielgrzymi przybywają tu w znacznej liczbie z samej Oaxaca, ale też sanktuarium to znane jest w całym Meksyku.
Sama miejscowość Juquila mogłaby być pięknym uzdrowiskiem: rzeka, las, góry. Niestety, nie dba się tu o ekologię. Miejscowi ludzie nie mogą narzekać na brak pracy – hotele, bary, sklepy prawie w każdym domu. I zawsze dużo pielgrzymów albo turystów.
Jadąc do Juquila z Nezahualcoyotl, czyli z naszej parafii pallotyńskiej, trzeba pokonać autostradę i drogę szybkiego ruchu aż do miasta Oaxaca, co zajmuje ok. 4 godzin. Tutaj zwiedziliśmy stare miasto Tolteków – Monte Alban, gdzie spotkaliśmy dwie Polki. Polak, brat werbista, żyje w samej stolicy województwa. Potem z Oaxaca do Juquila trzeba pokonać jeszcze mały odcinek drogi – tak to wygląda na mapie. Jednak rzeczywistość jest zaskakująca, bo to droga górska. Nie będę mówił jak się nazywają zakręty po hiszpańsku, ale jest ich ogromna ilość, aż do samego sanktuarium. Miejscami droga robi się wyboista, z piachem i kamieniami. Na ten krótki odcinek trzeba przeznaczyć 5 godzin.
Po drodze można zobaczyć samochody ciężarowe z paką wypchaną ludźmi, przystrojone kwiatami i wizerunkiem Matki Bożej. Delikatnie mówiąc – duży korek. Po drodze matki z dziećmi sprzedają torby uplecione z palmy, dzieci sprzedają bukiety kwiatów.
Tuż przed Juquila, koło drogi, znajdują się szałasy pielgrzymie, z drewna i palm. Nie każdy może mieć szczęście znaleźć jakiś kąt do spania w samej miejscowości, zresztą nocleg nie jest tani.
Jadąc do Juquili widzieliśmy też rowerzystów, biegaczy, i pielgrzymów piechurów oraz sporo samochodów osobowych – częściej turystów, takich jak my... chociaż Juquila była miejscem centralnym naszej wycieczki. Tam spędziliśmy noc, a rano poszliśmy na Mszę Świętą o godz. 7.00. W sanktuarium, porównywalnym wielkością z naszym Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej z Krzeptówek, nie było wolnego miejsca, choć jest bez ławek. Ciekawym miejscem jest też mały plac z kapliczką Matki Bożej z Juquila, przy której ludzie modląc się na klęczkach, zapalają świeczki i przypinają do sukni Madonny swe wota dziękczynne.
Naokoło Sanktuarium znajdują się sklepy, bary. Tam zaopatrzyliśmy się w niezbędne rzeczy i przy wtórze pieśni maryjnych z tutejszej ziemi pojechaliśmy dalej, dziękując Matce Bożej różańcem za piękny pobyt.
Ks. Bartłomiej Pałys SAC |