Dolina Jozafata Drukuj Poleć znajomemu

Opuszczając Dominus Flevit, miejsce gdzie Jezus zapłakał nad Jerozolimą, powracamy na wąską ulicę, stromo biegnącą ze szczytu Góry Oliwnej ku Dolinie Cedronu. Przed nami cmentarz żydowski, poniżej chrześcijański, a za nim muzułmański. To Dolina Jozafata.

Tak właśnie tradycja nazywa tę część Doliny Cedronu. Powołując się na starotestamentalą Księgę Joela, („bo tam zasiędę i będę sądził narody okoliczne” Jl 4,2.12) wielu utrzymuje, że to właśnie tu zbierze się ludzkość na Sądzie Ostatecznym. Zamurowana od wieków Złota Brama, znajdująca się nieopodal, ma na ów dzień zostać otwarta.

Tak będzie kiedyś. A dziś, w oczekiwaniu tego czasu, spokojnie leżą obok siebie, choć na odrębnych cmentarzach, żydzi, chrześcijanie i muzułmanie. Wreszcie zaznali spokoju, którego za życia tak często im brakowało. Poznali Prawdę. Spotkali się z Tym, który jest Bramą i Drogą, i Życiem. Czy bardzo się zdziwili? Czy tak właśnie wyobrażali sobie Tego, na spotkanie z Którym przez całe ziemskie życie się przygotowy-wali?

W takim miejscu nie można ...

...nie zatrzymać się na dłuższą chwilę. Zwłaszcza wtedy, gdy trafia się tu wieczorną porą.

Zachodzące słońce tym bardziej skłania do zadania sobie pytań dotyczących spraw ostatecznych. To moment, w którym kończy się wiedza, a zaczyna wiara. Teraz pozostaje tylko wiara. Nawet wyobraźnia nie zda się na wiele. Leżący obok mnie w grobach – i w tych biednych i w tych bogatych (zobacz grobowiec Absaloma bądź Zachariasza) – uporczywie milczą. Jak gdyby nie chcieli podzielić się ze mną swym doświadczeniem, nieczuli na moje poszukiwanie odpowiedzi na tak wiele pytań dotyczących spraw ostatecznych.

 Nie mogąc uzyskać odpowiedzi na moje pytania, nie mogąc posiąść wiedzy, skazany jestem na to, by wierzyć, by ufać. Muszę przecież na czymś to moje życie oprzeć.
I właśnie wtedy na nowo odkrywam Chrystusa. To On jest moją Odpowiedzią. Przypominam sobie, że tylko On przez swoje Zmartwychwstanie pokonał śmierć.

W moim rozumowaniu świadomie wybieram właśnie Jego, Zmartwychwstałego Chrystusa. To Jemu ufam. Całkowicie, świadomie i dobrowolnie przyjmuję Go jako Drogę, Prawdę i Życie. Dopiero teraz w pełni czuję harmonię wieczoru. Opierając się o Górę Oliwną, spoglądam na zachodzące nad Jerozolimą słońce i czuję jedność z mymi braćmi, niezależnie od wiary wyznawanej za życia, których kości leżą tuż obok mnie, często już od wielu stuleci.
Już się nie boję tego dnia, gdy wszyscy wspólnie powstaniemy z grobów. I choć wciąż do końca nie rozumiem, to jednak coraz bardziej zaczynam tęsknić. To taka dziwna tęsknota, taka piękna.

Ks. Piotr Nowicki SAC