Nowy Rok w Boram Drukuj Poleć znajomemu

Wszędzie, w każdym zakątku globu witany jest hucznie, z pompa, z radością. Papuaski styl witania Nowego Roku odbiega nieco od standardów ogólnie w świecie przyjętych (jak wszystko zresztą tutaj).

Mimo, iż w jedynym kanale telewizyjnym jest transmisja fajerwerków ze stolicy i słowo ojca narodu - ministra, to jednak daleko w buszu „świętowanie" Nowego Roku przepełnione jest zarówno humorystycznymi zdarzeniami, jak i tragicznymi wypadkami.

W sylwestrową noc roku 2007, dokładnie o północy ktoś (z pewnością nie byłem to ja), nieopodal naszego domu w Boram wszedł na 40-metrową palmę i rozpalił na niej ognisko. Pomysłowość zaiste godna podziwu! Ale nie naśladowania!
Dobrze, że na moment odpalenia „sztucznych" ogni na palmie wiatr ucichł. W przeciwnym razie domy ludzi, nie wspominając o kościele i domu, gdzie mieszkam, byłyby uwiecznione tylko na zdjęciach - z pewnością zostałyby tylko zgliszcza i popiół.

W tym roku Nowy Rok rozpoczął się wieloma wpisami do kartotek kryminalnych. Na terenie Boram i Wewak....

...zostało zamordowanych 7 osób, w tym 4 młodych ludzi z parafii Boram – naszej parafii.
Rok wcześniej, policja zastrzeliła jednego z mężczyzn - odciął maczetą rękę innemu policjantowi.
Tuż przed rozpoczęciem obchodów pożegnania starego roku 2006 wybuchła 200 litrowa beczka bimbru, zabijając 2 młodych chłopaków.

Przyglądając się tym przykładom, zaledwie kilku spośród wielu podobnych, można dojść do wniosku: zły początek nie napawający nadzieją na dobry rok - alkohol, narkotyki i przemoc niszcząca ludzi i pokój w wioskach. Nic dobrego nie może być, lepiej zrezygnować z tej pseudo-uroczystości.

1 stycznia, Msza Święta w Nowy Rok o godzinie 9.00 rano. Kościół pękający w szwach. A jednak jest ktoś, wielu takich, którzy chcą rozpocząć ten rok z Bogiem, podziękować za opiekę w roku ubiegłym i z Bogiem wejść w nowy rozdział swojego życia.

A jednak jest nadzieja, że nie wszystko stracone!

Ks. Paweł Kotecki SAC, misjonarz w PNG