Strona główna
Być dobrym Drukuj Poleć znajomemu

Okres Wielkiego Postu to tradycyjnie czas, kiedy więcej uwagi poświęcamy ludziom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej. Ale oni potrzebują naszej pomocy nieustannie.

Toteż kiedy pracowałem w Rio de Janeiro, w parafii św. Rocha, założyliśmy grupę, którą nazwaliśmy Grupą Dobroci. Jej praca polegała na tym, że część osób gotowała zupę, którą druga grupa rozlewała w tekturowe pojemniki po mleku. One mają w środku taką wyściółkę aluminiową i to trzyma ciepło. Oklejano te pudełka taśmą, a przy okazji przytwierdzano łyżeczkę. Trzecia grupa jeździła wieczorem po mieście, żeby rozdawać tę zupę ludziom, którzy mieszkają na ulicach.
Na początku myśleliśmy, żeby rozdawać tę zupę przy parafii, ale doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie, jeżeli...

...my będziemy szukać tych ludzi, bo oni tam czują się u siebie – bardziej bezpiecznie, aniżeli mieliby wyjść na światło dzienne i przychodzić do kościoła.

Pewnego razu jedna z pań z tej grupy podzieliła się ze mną swoimi wrażeniami: Ja zawsze myślałam, że jestem dobra, bo pracuję w tej grupie, ale raz przekonałam się, co rzeczywiście znaczy być dobrym. Otóż pewnego dnia, kiedy rozdawałam zupę, pewien mały chłopiec – mógł mieć 9-10 lat – powiedział: „Proszę pani, niech mi pani da jeszcze jeden kartonik”. A ja, trochę żartem, trochę serio zapytałam: „Jedna zupka ci nie wystarczy? Jeszcze będziesz za gruby”. Odpowiedział: „Nie, ja nawet nie chcę pełnego kartonika, tylko pusty. Bo tu obok mnie zawsze jest taki starszy pan, taki dziadek. Dzisiaj jeszcze nie przyszedł, ale ja bym się z nim podzielił tą zupą, jak przyjdzie”. Wówczas prawie się rozpłakałam. Bo ja myślałam, że jestem taka dobra, ale ja tylko dałam z tego, co mam, a ten mały chłopiec dał z tego, czego nie miał. To był prawdopodobnie jego pierwszy i jedyny posiłek.

Tak, ludzie uczą, jak prawdziwie być dobrym.

Ks. Jarosław Chmielecki SAC, misjonarz w Brazylii
Zdjęcia ks. Artur Karbowy SAC, Andrzej Kowalski, archiwum

 
SMS misje