Strona główna arrow Misjonarz w potrzebie arrow Święto parafialne w Romie
Święto parafialne w Romie Drukuj Poleć znajomemu

Parafia Roma, jako że ma nazwę kojarząca się z Rzymem, ma za patronów świętych Piotra i Pawła. Jak co roku, w dniu ich wspomnienia było obchodzone święto parafialne. W tym roku miało ono jednak specyficzny wymiar.

Mianowicie parafianie z Romy postanowili wybudować nowy dom parafialny. Obecna plebania, wybudowana w latach 70., jest w tak opłakanym stanie, że nie nadaje się do remontu. Warunki klimatyczne, a przede wszystkim termity sprawiły, że dom jest zbyt niebezpieczny, aby w nim mieszkać.
W czasie ubiegłorocznego bierzmowania parafianie poprosili biskupa o wyrażenie zgody na budowę. Zgodę otrzymali, ale całe zadanie spoczywa na ich barkach.

Wierni w Romie wiedzą doskonale, że jeżeli plebania się zawali, staną się filią jednej z sąsiednich parafii. Pogłębiający się problem braku księży w diecezji sprawia, że wiele parafii jest łączonych bądź jeden ksiądz obsługuje kilka parafii.
Roma doświadczyła w swojej historii kilkunastu lat bez proboszcza i ludzie nie chcieliby, aby to się powtórzyło.

Taka idea budowy plebanii przez parafian jest chyba pierwsza...

...w całej Papui, bo dotychczas ludzie byli przyzwyczajeni, że wszystko dostawali i wszystko budowała diecezja.

Od początku roku rozpoczęła się zbiórka pieniędzy i trzeba przyznać, że rezultaty są pocieszające. Ludzie, którzy żyją z tego, co wyrośnie na ich poletkach i zazwyczaj ich budżet miesięczny nie przekracza kilkudziesięciu kina (kina w tej chwili to tyle, co złoty), byli w stanie uzbierać do dnia święta parafialnego 15000 kina. Święto parafialne miało być okazją do dalszej zbiórki funduszy.

Już wiele dni przed świętem trwały przygotowania. Z okolicznych wiosek dochodziły odgłosy grup przygotowujących procesje na liturgię Mszy Świętej. Katolickie Matki znosiły na stację misyjną warzywa ze swoich ogrodów, które miały być ugotowane na święto. Mężczyźni sprzątali teren wokół kościoła, przygotowywali stragany, gdzie miało być sprzedawane jedzenie oraz przygotowywali miejsce, w którym miało być robione tradycyjne mumu, czyli warzywa gotowane w rozgrzanych kamieniach.

Całą noc przed świętem kilkadziesiąt kobiet gotowało jedzenie. Oprócz tradycyjnych papuaskich warzyw, przygotowały coś, co ludzie w buszu rzadziej jedzą, a więc bułki i ryż. Posiłek był gotowy już przed Mszą Świętą. Kobiety podzieliły wszystko na porcje, owinęły w liście bananowca i tak przygotowane czekało na uczestników.

Mszy Świętej, głównemu punktowi uroczystości, przewodniczył były proboszcz z Romy ks. Krzysztof. Przypomniał parafianom wspólną pracę przed laty i to wszystko, co udało im się wtedy zrobić: między innymi wybudować parafialny hal – miejsce na parafialne spotkania. Ks. Krzysztof pochwalił ideę budowy plebanii i zachęcił ludzi, aby tę inicjatywę zrealizowali.

Na zakończenie uroczystej liturgii z tradycyjnymi procesjami i pięknymi śpiewami, przygotowanymi przez miejscową szkołę, zostały poświęcone obrazy świętych Piotra i Pawła, przesłane z Rzymu. Po liturgii obrazy zawisły w prezbiterium nowo odnowionego kościoła parafialnego.

Po Mszy Świętej zgłodniali ludzie rzucili się najpierw do straganów i w kilkanaście minut całe jedzenie zostało wykupione, toteż, niestety, niektórzy musieli się obejść smakiem.

Następnie miała miejsce część artystyczna. Dzieci i młodzież przygotowały tańce i tzw. dramy. Nauczyciele ze szkoły poprowadzili loterię, na której za kilka groszy można było wygrać różaniec, medalik bądź Pismo Święte.

Dopiero późnym popołudniem parafianie porozchodzili się do domów i chociaż udało się uzbierać tylko 350 kina na cel budowy, to wierzymy, że, z Bożym błogosławieństwem, uda się zrealizować plan budowy plebanii, gdyż ludzie z Romy są chyba jedyną parafią w tej części diecezji Wewak, która zasługuje na to, aby mieć księdza na stałe.

Ks. Jacek Bilik SAC, misjonarz w Papui Nowej Gwinei
Zdjęcie: br. Janusz Namyślak SAC, misjonarz w Papui Nowej Gwinei