Strona główna arrow Rok 2007 arrow Nr 40 (3/2007) arrow Brazylijczycy i Benedykt XVI
Brazylijczycy i Benedykt XVI Drukuj Poleć znajomemu

Tegoroczny maj był szczególnym czasem dla Kościoła w Brazylii z powodu pielgrzymki Benedykta XVI, która odbyła się w dniach 9-13. Był to też szczególny czas dla mnie, gdyż miałem okazję towarzyszyć tej pielgrzymce z innej perspektywy.

Pomagałem w zrobieniu kobertury (obsługi) prasowej dla KAI. Było to nowe doświadczenie – bardzo bogate i dające odmienne spojrzenie na przybycie Ojca Świętego.
Dla mnie pielgrzymka ta zaczęła się tydzień wcześniej, kiedy przyjechał redaktor z KAI (Paweł Bieliński), wspólnie z którym przeprowadzałem wywiady z hierarchami Kościoła brazylijskiego oraz odwiedzałem miejsca związane z papieską pielgrzymką.

Pierwszą miejscowością, do której zajechaliśmy była Guaratienguetá, miejscowość i gmina położone około 190 km od São Paulo, do której zawita Benedykt XVI, gdyż tu urodził się pierwszy brazylijski święty Frei Galvão. Papieska pielgrzymka rozsławiła miejscowość na cały kraj i trzeba przyznać, że zmieniła wygląd miasta.
Zaraz przy wjeździe (tydzień przed pielgrzymką Papieża) powitał nas duży 6-metrowy pomnik Frei Galvão, stojący na 2-metrowym postumencie. Robotnicy kończyli prace przy stawianiu figury.

W drodze do katedry św. Antoniego, w której został ochrzczony, przyjął Pierwszą Komunię Świętą i odprawił Mszę prymicyjną Frei Galvão, wszystko przypomina, że jest to jego miasto. Sklepy, zakłady naprawcze i fryzjerskie, bary, wypożyczalnie filmów noszą imię Frei Galvão. Nie widać jednak jakichś szczególnych przygotowań do przyjęcia Ojca Świętego.

Rozmawiamy z proboszczem katedry i zadajemy standartowe pytanie: w jaki sposób miejscowość przygotowuje się do przyjęcia Papieża? W odpowiedzi pierwsza niespodzianka i zarazem bardzo rozsądne podejście do tematu. Proboszcz ...

...stwierdza, że Benedykt XVI przejedzie tylko przez parę ulic miasta w drodze do Farmy Nadziei, jednak dla miasta, dla parafii najważniejszy jest fakt kanonizacji Frei Galvão, pierwszego świętego brazylijskiego, który narodził się właśnie w tej parafii, gdzie jego krewni żyją do dnia dzisiejszego. Z wielką dojrzałością proboszcz stwierdza, że Farma Nadziei potrzebuje o wiele bardziej wizyty Papieża niż miasto.

W mieście czynione są pewne przygotowania zewnętrzne, ale proboszcz zapewnia też o przygotowaniach duchowych: triduum przed i po kanonizacji, które jest odprawiane w kościele. Proboszcz pragnie, aby nie tylko zewnętrznie, ale także poprzez przygotowanie duchowe wierni, okazywali cześć dla Frei Galvão. Poprzez nadawanie jego imienia różnym miejscom, ale przede wszystkim przez naśladowanie jego sposobu życia, aby któregoś dnia samemu stać się świętym.

Z katedry udaliśmy się do domu, w którym narodził się Frei Galvão. Mały biały domek z niebieskimi odrzwiami położony w sąsiedztwie katedry – obecnie muzeum poświęcone Świętemu. Obrazy ważnych miejsc, które noszą jego imię: szpital, szkoła, ulica, seminarium, kościół pod jego wezwaniem... Różnej wielkości figurki, w tym jedna z dwoma relikwiami Świętego, zdjęcia z Mszy św. beatyfikacyjnej oraz osób, które zostały uzdrowione przez jego wstawiennictwo (cud ten został oficjalnie zatwierdzony przez Stolicę Apostolską).

Przy ścianie znajduje się gablotka z relikwiami Świętego oraz bielizną kielichową z Mszy św. beatyfikacyjnej. Wśród relikwii rzeczy, które należały do Świętego: sznur od habitu, fragment kości, talerz, z którego jadał, brewiarz oraz pigułki Frei Galvão – małe skrawki papieru z modlitwą do Matki Bożej: Post partum, Virgo, inviolata permansisti, Dei Genitrix intercede pro nobil (Po porodzie, dziewico, pozostałaś nienaruszona, Matko Boża wstawiaj się za nami). Pigułki te Frei Galvão rozdawał zamiast prawdziwych leków, aby pomóc chorym. Często po zażyciu takiego lekarstwa chory powracał do zdrowia.

Guaratienguetá szczyci się też pierwszym na świecie kościołem wzniesionym ku czci Frei Galvão. Oczywiście udaliśmy się tam, żeby zobaczyć, w jaki sposób miejscowa wspólnota przygotowuje się do kanonizacji. Droga jest dosyć długa, lecz na jej końcu widzimy mały, skromny kościół, na którego fasadzie umieszczono napis: „Wspólnota św. Józefa – kościół błogosławionego Frei Galvão”. Wchodzimy do środka. Dwie osoby sprzątają świątynię, ale widząc nas podchodzą i z życzliwością witają się, zdziwione i ucieszone, że w Polsce ludzie chcą dowiedzieć się czegoś o życiu i kulcie „ich Świętego”.

Na ścianach prezbiterium obrazy ukazujące sceny z życia Frei Galvão. Dowiadujemy się, że kościół powstał na terenie podarowanym przez rodzinę „ich Świętego” i że jest to jedno z centrów jego kultu. Na potwierdzenie swych słów ukazują tablice ze zdjęciami osób, które dziękują za łaski otrzymane przez jego wstawiennictwo. Transparent ze słowami: Bem-vindo Benvenuto Willkommen Papa Bento XVI Parrocchia Madonna di Fatima Chiesa di Frate Galvão przypomina o zbliżającej się wizycie Ojca Świętego.

Kolejnym punktem naszego programu było odwiedzenie Farmy Nadziei, kościelnego ośrodka dla osób chcących wyjść z uzależnienia od narkotyków lub alkoholu.

Zgodnie z kierunkowskazami zaczęliśmy oddalać się od centrum miasta. Po 25 km jazdy wśród iście wiejskich krajobrazów dotarliśmy do Fazenda da Esperanća, Farmy Nadziei. Po prawej stronie widać piękny, jeszcze w budowie, kościół. Ma on trochę dziwną konstrukcję, ale zachwyca swoją prostotą i lekkością.
Później poruszający się na wózku inwalidzkim, odpowiedzialny za duchowość Farmy, ks. Cesar Alberto dos Santos, który 15 ze swoich 34 lat życia spędził na Farmie, objaśnił nam, że idea tego kościoła to powrót do Starego Testamentu.

Bóg mieszkał w namiocie i tutaj, wśród gór, oni również chcą postawić namiot dla Boga – namiot wznoszący się z ziemi do nieba i jednocześnie zstępujący z nieba do ziemi. Dlatego tylko metalowa konstrukcja dotyka ziemi, natomiast ściany zawieszone są w powietrzu. Cały Kościół wybudowany został z materiałów związanych z tym miejscem: z kamienia i wody.

Teren wokół Farmy ma takie właściwości, że gdziekolwiek zacznie się kopać dół od razu gromadzi się w nim woda, dlatego też spod kościoła wypływa woda. Kamień został użyty do wybudowania ołtarza i tabernakulum. Ołtarz to jednolita bryła, połączona z ambonką. W ten sposób ołtarz Słowa Bożego jest stale złączony z ołtarzem Eucharystii.
Interesujące jest tabernakulum: ogromny kamień z wyciętymi kamiennymi drzwiczkami. Symbole otaczających farmę gór królują w kościele.

Pozostał tydzień do przyjazdu Papieża, a my zastajemy plac budowy. Pracownik budowy zapewnia jednak, że wszystko będzie gotowe na czas. Trzy ekipy po 10 osób pracują bez przerwy, żeby wszystko było „zapięte na ostatni guzik”, kiedy przyjedzie Benedykt XVI.

Farma Nadziei to jednak nie tylko kościół. Farma Nadziei to przede wszystkim ludzie, którzy mają nadzieję na wyjście z nałogu. Spotykamy wielu młodych ludzi, zajętych różnymi obowiązkami – każdy uśmiechnięty, zaangażowany w swoją pracę, życzliwie kierujący nas do miejsca, w którym znajduje się ks. Cesar, mający chwilkę czasu, żeby z nami porozmawiać.
Jednak tutaj nie ma nic za darmo. Żeby uzyskać wywiad musimy... zjeść wspólnie z nimi obiad. Jedzenie bardzo skromne, ale wystarczające do funkcjonowania: ryż, tradycyjna fasola i poszatkowana kapusta.

Podczas obiadu ks. Cesar opowiada nam historię Farmy. Mówi o ks. Hansie Stapel, niemieckim misjonarzu, którzy będąc w 1979 roku proboszczem w Guaratienguetá mówił, że trzeba żyć Ewangelią.

Któregoś dnia po kazaniu młody człowiek imieniem Nelson wyszedł z kościoła i zobaczył na rogu narkomanów – zapragnął przybliżyć się do nich, aby właśnie między nimi żyć Ewangelią. Po pewnym czasie wspólnego przebywania, ktoś poprosił go, żeby pomógł mu wyjść z nałogu. Nelson przebywał 24 godziny w ciągu dnia z tą osobą, później dołączyło do nich kolejnych kilka osób.

W 1983 roku powstała Farma Nadziei – nie jako dobrze zaplanowany i realizowany projekt, ale jako owoc pragnienia życia Ewangelią. Obecnie ma 43 filie w 9 krajach (Brazylia, Niemcy, Meksyk, Filipiny, Paragwaj, Gwatemala, Rosja, Mozambik, Argentyna) w sumie obejmuje około dwóch tysięcy osób, które wychodzą z uzależnienia.
Żeby zostać przyjętym do wspólnoty trzeba przyjąć styl życia Farmy i chcieć wyjść z nałogu. Styl życia jest bardzo prosty i surowy: pobudka o 6.30, lektura Ewangelii i wybranie z niej zdania przewodniego na dany dzień. Po modlitwie różańcowej każdy udaje się do swojej pracy: ogród, porządki, hodowla bydła...

Jest to metoda bardzo prosta, ale skuteczna – w ciągu 25 lat istnienia Farmy ponad 10 tysięcy osób wyrwało się z nałogu.

Na każdej Farmie obok osób uzależnionych żyją i mieszkają, na takich samych warunkach, osoby pragnące im pomóc – wolontariusze. Patrząc na uśmiechnięte i szczęśliwe twarze tych ludzi widać, że naprawdę przeżywają to, co mówią. Na pytanie, co myślą o tym, że Papież przyjedzie właśnie do nich, nie kryją radości i ze łzami w oczach odpowiadają, że to dla nich wielkie wyróżnienie. Ojciec Święty, głowa państwa, przyjeżdża do nich, którzy byli wykluczeni ze społeczeństwa.
Joao Paulo Martins Silva, jeden z tych który powraca do normalnego świata na Farmie, mówi, że to niesamowite, bo przecież Papież na pewno miał wiele zaproszeń, żeby przyjechać do wielu ludzi, którzy są ważniejsi od nich, jednak wybrał ich, narkomanów, których świat nie chciał znać. Dla Joao Paulo radość jest jeszcze większa, gdyż w niedzielę poprzedzającą papieską wizytę przyjmie chrzest święty.

Jesteśmy w drodze do Aparecida – narodowego sanktuarium maryjnego Brazylii; miejsca, gdzie 13 maja ma się rozpocząć V Konferencja Episkopatu Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Benedykt XVI będzie tu przebywał 2 dni.

Po drodze przejeżdżamy przez małą miejscowość Potim. To właśnie ona znalazła się w ostatniej chwili na trasie papieskiej wizyty. Wprawdzie Benedykt XVI tylko przez nią przejedzie zamkniętym samochodem, jednak dla mieszkańców to tylko szczegół. Czują się zaszczyceni, że również do nich zawita Ojciec Święty.

Pani Maria da Silva wspomina, że była na Mszy św. celebrowanej przez Jana Pawła II, i do dziś dnia w jej domu na honorowym miejscu znajduje się chustka, z wizerunkiem Ojca Świętego, którą wtedy miała na Mszy św. i która została pobłogosławiona przez papieża. Teraz jest dumna, że Benedykt XVI przejedzie obok jej domu...

Przy sanktuarium w Aparecida widać, że prace przygotowawcze do V Konferencji Episkopatu idą całą parą. Naszą uwagę przykuwa gigantyczny zegar, który został umieszczony na wieży. Jak twierdzą miejscowi, to największy na świecie zegar zwrócony w cztery strony świata.
Sanktuarium od ponad roku przygotowuje się do przyjęcia Papieża. W środku bazyliki ozdobnymi cegiełkami wyłożono jedną ze ścian, jednak największe przygotowania widać, kiedy popatrzy się na budowę papieskiego ołtarza na zewnątrz świątyni. Na tym placu organizatorzy chcą przyjąć 500 tysięcy pielgrzymów. Przybyliśmy do São Paulo.

Na parę dni przed przyjazdem Ojca Świętego bardzo trudno zauważyć jakieś zmiany w dekoracji miasta. Kwestia odmienna od tej, do której jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce: żadnych plakatów, chorągiewek, obrazów...
W klasztorze św. Benedykta, gdzie będzie mieszkał Ojciec Święty, widać tylko robotników mocujących na balkonie kuloodporną kabinę, z której Papież będzie przemawiał do wiernych i ekipy telewizyjne przygotowujące miejsce, z którego będą prowadzić transmisje.
Przed klasztorem są jeszcze bezdomni, którzy to miejsce wybrali na mieszkanie, jednak na dwa dni przed przyjazdem Papieża zostaną wywiezieni przez policję...

Niedziela przed przyjazdem Ojca Świętego. Udajemy się, aby przeprowadzić wywiad z księdzem Marcelo Rossi, fenomenem brazylijskiego Kościoła. Ten ksiądz pracuje z rzeszami wiernych. Na jednej z jego Mszy św. było ponad 2 miliony wiernych. Wyprodukował 2 filmy: o Matce Bożej, o św. Pawle. Płyty CD z jego muzyką biją rekordy popularności, w ubiegłym roku jego płyta była najpopularniejszą płytą w Brazylii.

Przyjmuje nas o umówionej godzinie. Z radością opowiada, jak doszedł do wniosku, że pracując jako ksiądz na normalnej parafii, nie miał możliwości, żeby dotrzeć do wszystkich parafian. Kościół był malutki, parafia ogromna – 100 tysięcy wiernych. Nawet przy najlepszych chęciach maksymalnie 10% mogło uczestniczyć w Eucharystii. Postanowił skorzystać z masmediów. Rozpoczął programy radiowe – każdego dnia prowadzi program w ogólnokrajowej rozgłośni. Kupił starą halę fabryczną, którą zamienił w kościół – co niedziela gromadzi się tu parę tysięcy wiernych na Mszy św.

Miejscem, w którym wprawdzie Benedykt XVI nie pojawi się w trakcie pobytu w Sao Paulo, jednak bardzo ważnym dla całej pielgrzymki jest Klasztor Światła. Kompleks kościelny wzniesiony przez Frei Galvão, gdzie znajdują się jego doczesne szczątki – od wielu lat miejsce pielgrzymek czcicieli pierwszego brazylijskiego Świętego. Klasztor to klasyczny XVIII-wieczny budynek, przed którym zawsze można spotkać wielu wiernych.

Przy grobie Frei Galvão przez cały czas ludzie modlą się z ufnością, że otrzymają potrzebną łaskę. Kolo furty klasztornej widać długą kolejkę – to osoby pragnące otrzymać „pigułki Frei Galvão”. Klasztor Światła jest jednym z miejsc, gdzie można je otrzymać i jednym z trzech, gdzie są robione. 14 sióstr praktycznie cały dzień wykonuje żmudną pracę, aby sprostać zapotrzebowaniu 10 tysięcy osób, które każdego dnia ustawiają się w kolejce, żeby otrzymać „pigułki”.

W klasztorze czekała nas radosna niespodzianka. Zostaniemy przyjęci przez siostrę Celię Cadorin – postulatorkę procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego Frei Galvčo oraz spotkamy się z Danielą Cristiną da Silva – 21-letnią dziewczyną, która w wieku 4 lat została uzdrowiona za wstawiennictwem Frei Galvao. Ten cud został zatwierdzony przez Stolicę Apostolską do beatyfikacji.

Siostra Celia, starsza osoba podpierająca się laseczką, pokazała nam salę pamięci Świętego – jeszcze nie otwartą dla publiczności. Wśród wielu eksponatów widzimy rzeczy codziennego użytku, a wśród nich młotek, którego używał do konstrukcji kościoła i klasztoru, klęcznik pokutny, rękopisy... Siostra z zafascynowaniem opowiada nam o życiu Frei Galvão, jego problemach, radościach... Pytana o przesłanie, jakie Święty pozostawił dla ludzi żyjących w czasach obecnych, odpowiada bardzo konkretnie: umiłowanie Eucharystii, Maryi i szacunek dla pracy.

Rozmawiamy z Danielą – niecodziennie jest możliwość rozmowy z osoba, która została uzdrowiona przez wstawiennictwo Świętego, co zostało potwierdzone przez Watykan. Stoi przed nami ładna, uśmiechnięta dziewczyna niczym nie wyróżniająca się z tysiąca innych. Opowiada, że dla niej i dla jej rodziny Frei Galvão zawsze był świętym. Fakt, że dopiero teraz, 11 maja, zostanie nim oficjalnie ogłoszony przez Kościół nie zmienia niczego. Dziękuje Bogu przez wstawiennictwo Świętego za drugie życie, które otrzymała w darze i stara się je wykorzystać jak najlepiej.
Pochodzi z biednej rodziny, jej marzeniem jest zostanie projektantką mody. Siostra Celia powiedziała nam, że siostry pomagają Danieli w każdy możliwy sposób, gdyż fakt że Frei Galvão przyczynił się do jej uzdrowienia, powoduje, że siostry czują się za nią odpowiedzialne. Daniela uczy się w dobrej szkole prowadzonej przez salezjanów. Prowadzi normalne życie. Niektórzy z jej przyjaciół nie wierzą w jej uzdrowienie, inni cieszą się wraz z nią, że żyje i proszą o modlitwę, gdy zajdzie potrzeba. Daniela mówi, że wiele osób, kiedy się dowiaduje o jej uzdrowieniu, chce ją dotknąć, tak jakby w ten sposób mogły otrzymać od niej jakąś moc. Mówi też, że rozumie to zachowanie i że z tym będzie musiała żyć do końca swojego życia.

Pozostał dzień do przyjazdu Benedykta XVI. Udajemy się do Centrum Prasowego, żeby odebrać akredytacje i wszelkie potrzebne informacje. Na miejscu okazuje się, że brazylijska rzeczywistość nie ominęła tego miejsca. W wyniku szeregu niewyjaśnionych zdarzeń nie wszystkie akredytacje są przygotowane. Moja jest gotowa dopiero dzień po przyjeździe papieża...

10 maja, Benedykt XVI jest już w São Paulo.
Tłumy wiernych cierpliwie oczekują przy klasztorze św. Benedykta, żeby zobaczyć Ojca Świętego. Trud został wynagrodzony, bo, mimo że nie było w planie spotkania z wiernymi, Papież aż 6 razy wyszedł, żeby pobłogosławić zgromadzonych.

Tego dnia Benedykt XVI spotykał się z władzami świeckimi, przedstawicielami innych religii, jednak najważniejsze spotkanie odbyło się wieczorem: spotkanie z brazylijską młodzieżą na stadionie Pacaembu. Tylko 40 tysięcy młodzieży z całej Brazylii weszło na stadion, pozostali czekają przed wejściem.
Selekcja osób będących w środku stadionu była bardzo zaostrzona – średnio każda parafia w Brazylii otrzymała 3-4 zaproszenia. Ojciec Święty pokazał, że potrafi rozmawiać z młodzieżą oraz że rozumie ich problemy. Z zainteresowaniem przyglądał się pokazowi tańców brazylijskich, ukazujących jej kulturę.

Papież rozważał z młodzieżą fragment Ewangelii, w której młody człowiek pyta Jezusa: „Co muszę czynić, aby uzyskać życie wieczne?”. Pytanie jakże aktualne w naszym codziennym życiu. Benedykt XVI tłumaczył młodzieży, że to nie tylko dotyczy tego, co będzie ze mną po śmierci, ale jest odpowiedzią na pytanie, jak należy żyć, co czynić, aby moje życie miało sens. Papież odpowiedział: że aby życie miało sens trzeba zachowywać przykazania, trzeba przezwyciężyć przeciwności losu.
Podkreślił, że młodzież nie tylko jest przyszłością Kościoła, ale jest też teraźniejszością Kościoła, która tworzy Kościół Chrystusowy. Słowa Piotra Naszych Czasów zostały przyjęte ogromną owacją przez młodzież.

11 maja – dzień Mszy św. z udziałem wiernych na Polach Marsowych w São Paulo. To też specjalny dzień dla całej Brazylii: kanonizacji pierwszego świętego urodzonego i żyjącego w Brazylii – Frei Galvão. Wielu z wiernych, żeby być jak najbliżej Papieża, mimo zimnej nocy, nocowało na miejscu, gdzie będzie odprawiona Eucharystia. Benedykt XVI jest witany wielkimi owacjami podczas przejazdu między sektorami. 1 200 000 wiernych to trochę mniej niż oczekiwali organizatorzy, ale ten tłum żywiołowo okazuje swoją miłość do Ojca Świętego.

Papież daje całej Brazylii Frei Galvão jako przykład do naśladowania. Wiele osób modlących się za wstawiennictwem Frei Galvão przybyło na Mszę św. z figurkami Świętego, wznosząc je w geście radości i wiary, dziękując Papieżowi za kanonizację Świętego.

12 maja – Benedykt XVI jest już w Aparecidzie, to właśnie tu rozpocznie się V Konferencja Ogólna Episkopatu Ameryki Łacińskiej i Karaibów, której otwarcie było bezpośrednim powodem przybycia Papieża do Brazylii. Jednak w tym dniu nie konferencja jest najważniejsza.

Uwaga wszystkich koncentruje się na „kameralnym” spotkaniu na Farmie Nadziei. 6 tysięcy osób, w tym 2 tysiące wychodzących z uzależnienia. W pierwszej kolejności Papież udaje się poświęcić kościół, mający za patrona Frei Galvão. Spotyka się tu z siostrami klauzurowymi, które swoją modlitwą wspierają pracę Farmy. Młodzież z różnych stron świata, z różnych religii z niecierpliwością oczekuje na przyjście do nich Ojca Świętego. Wreszcie pojawia się. Wybuch ogromnej radości.

Wybrani młodzi ludzie opowiadają papieżowi historię swojego życia: narkotyki, pijaństwo, życie dalekie od Boga... i wśród nich wszystkich osoba z Farmy Nadziei, która pragnie im pomóc. 25 lat pracy, obecnie ponad 40 Farm na całym świecie... ci, którzy byli uważani za straconych wrócili do społeczeństwa.
Papież okazuje swoje wzruszenie. W odpowiedzi na piękny taniec ukazujący historie wielu młodych ludzi, którzy porzucili nałóg, daruje im figurkę Matki Bożej oraz wypowiada słowa wymagające głębokiej refleksji. Słowa potępiające handlarzy narkotyków, tych którzy są odpowiedzialni za dramat życia wielu ludzi.

Delegacje młodych z różnych krajów przybliżają się do Ojca Świętego, aby przekazać mu ciężar swojego codziennego życia. Papież z ojcowską miłością każdego przytula. Są wśród nich przedstawiciele Kirche in Not, organizacji, która od lat darmowo rozdaje Pismo Święte dla biednych dzieci. W symbolicznym geście Benedykt XVI przekazuje sześciorgu dzieciom egzemplarze Pisma Świętego.

Na zakończenie dwa gesty niespodziewane. Ojciec Święty przekazuje dla Farmy Nadziei czek w wysokości 100 tysięcy dolarów na kontynuację i rozwój dzieła oraz... idzie pomiędzy młodych, którzy walczą z nałogiem. Radość nie ma końca...

Wieczorem tego samego dnia w bazylice w Aparecidzie Ojciec Święty wraz z wiernymi odmawia modlitwę różańcową. Modli się w sposób szczególny o powołania kapłańskie, zakonne. Modli się o powołania dla Kościoła w Ameryce Łacińskiej. W symbolicznym geście przekazuje Matce Bożej w Aparecidzie złotą różę.

13 maja – 90 rocznica objawień fatimskich. Benedykt XVI odprawia przed bazyliką w Aparecidzie Mszę Świętą na otwarcie V Konferencji Ogólnej Episkopatu Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Zgromadzeni biskupi, księża, a przede wszystkim wierni, którzy ponownie wiele godzin czekają na spotkanie z Ojcem Świętym. Tym razem „tylko” 120 tysięcy pielgrzymów nie tylko z Brazylii. Widać flagi z Chile, Argentyny, Urugwaju, Kolumbii. Wśród flag widać zdjęcia osób, których kanonizacji domaga się miejscowy lud: abp Oscar Romero, siostra Dulcy, Chico Mendes...

Ojciec Święty wyjechał, jednak zapalił wśród wiernych iskierkę nadziei, ukazał nową, lepszą drogę dążenia do doskonałości, zostawił biskupów zebranych na V Konferencji, którzy zastanawiają się nad przyszłością Kościoła w Ameryce Południowej.

Tekst i zdjęcia: ks. Artur Karbowy SAC
W galerii serwis zdjęć z wizyty Papieża Benedykta XVI w Brazylii