Z zupą przez rzekę Drukuj Poleć znajomemu

W Novo Airao od listopada ubiegłego roku dzieci z Pastoral da Crianca otrzymują zupę w naszym centrum parafialnym. Stwierdziliśmy, że w mieście jest 250 rodzin, które mają dzieci w wieku przedszkolnym, ale nie mają żadnych środków na ich utrzymanie.

Dzieci w wieku szkolnym otrzymują posiłki w szkole, ale młodsze nie mają takiej możliwości. Aby im pomóc zbudowałem kuchnię przy szkole, która jest w pobliżu naszego domu. Tam od poniedziałku do piątku przygotowujemy zupy dla tych rodzin. Każdego dnia przychodzą starsze dzieci albo rodzice, którzy zabierają zupę dla małych dzieci.

Jest grupa dzieci mieszkających po drugiej stronie igarape. Zauważyłem, że dzieci przychodzą mokre, ociekające wodą.

Zapytałem, dlaczego są takie mokre. Powiedziały, że przepływają przez igarape.
– Jak wracacie z zupą?
– Wpław.
– A jak sobie radzicie z garnkiem zupy?
– Trzymamy w jednej ręce, a drugą płyniemy.

Poszedłem zobaczyć – faktycznie tak jest. Już miałem...

...robić „awanturę” rodzicom, dlaczego nikt z nich nie popłynie z dziećmi, kiedy zauważyłem, że one mają łódkę, ale wolą płynąć wpław. Czasami łódkę popychają przed sobą.
A można być pewnym, że naprawdę potrzebują pomocy, bo w innym wypadku nie poświęcałyby się tak dla zupy – ale dzieci potrafią we wszystkim znaleźć element zabawy.

Ta „historyjka” z jednej strony jest piękna, ale z drugiej jest dowodem, że te dzieci faktycznie potrzebują pomocy. Przy tym wszystkim jest trochę fantazji dzieci, które lubią przygody w tutejszym wydaniu.

Nasze dzieci niemal każdego dnia stają wobec problemów materialnych. Przed miesiącem rozpoczął się nowy rok szkolny. Niektóre z dzieci nie chodziły do szkoły, bo ich rodzice nie mieli za co kupić niektórych materiałów szkolnych, a same nie chciały się do tego przyznać.
Kilka razy rozmawiałem z tymi, które przychodziły wcześniej po zupę i prosiłem je, żeby powiedziały uczciwie, dlaczego nie poszły dzisiaj do szkoły. Wtedy mówiły, że mama nie miała za co kupić zeszytu, ołówków czy innych artykułów szkolnych.

Wielokrotnie kupowałem im te materiały oraz torby szkolne, sprawiając im wielką radość. Dziękuję za ofiary naszych współpracowników misyjnych – bo to dzięki nim mogę pomagać naszym dzieciom.

Innym powodem mojej radości jest nowa grupa młodzieżowa, złożona z członków gangu młodzieżowego. Uczestniczyli w rekolekcjach zamkniętych, co było dla nich wielkim wyzwaniem. Przeżyli swoje spotkanie z Bogiem.
W Wielkim Tygodniu oglądaliśmy „Pasję” oraz inne filmy religijne. Kupuję im czasem oranżadę czy coś do zjedzenia. Sami często podkradają zupę naszym dzieciom.

Z pewnością będzie trzeba jeszcze wiele zrobić, aby oni się zmienili. Dzisiaj rano niektórzy z nich już pili alkohol. Jak im zwróciłem uwagę, powiedzieli mi, że nie da się wszystkiego zmienić od razu i żeby mieć cierpliwość dla nich.

Serdecznie pozdrawiam i życzę błogosławieństwa Chrystusa Zmartwychwstałego.

Ks. Jan Sopicki SAC, misjonarz w Brazylii
Zdjęcia: ks. Jan