Droga Krzyżowa Drukuj Poleć znajomemu

I. SĄD

Z miłości do człowieka pozwoliłeś się wepchnąć na szafot. Tu nie ma adwokatów, za to jest sędzia i są sami oskarżyciele, a wyrok może być tylko jeden. Tutaj prawo, a zwłaszcza jego egzekwowanie staje się jawną farsą ludzkiej sprawiedliwości, według której liczy się nie to, co jest dobre i sprawiedliwe, ale tylko to, czego chce człowiek. A wszystko w imię Boga, nawet jeśli przeciw Niemu.

Ty przyjąłeś bez szemrania i biadolenia ludzki wyrok, choć ten był niesprawiedliwy i krzywdzący.
Prosimy Cię, Panie, naucz nas w pokorze i wierze przyjmować Twoje sprawiedliwe wyroki i iść z nimi przez życie, choć często wydaje się nam ono drogą krzyżową. A to się na pewno nam bardziej opłaci.

II. PRZYJĘCIE KRZYŻA PRZEZ JEZUSA

Krzyż był symbolem hańby i poniżenia, ale przede wszystkim narzędziem strasznej kary. Szydzono z niego wówczas i szydzi się z niego dziś. Kiedyś był poniżeniem człowieka, ale dzięki Tobie, Panie, stał się źródłem życia.

Szkoda, że jeszcze dziś szydzi się z krzyża i to w tak wyuzdane sposoby, mimo że przez niego tak wielkie dobro dla nas się stało. Nie był on lekki, ale go przyjąłeś, by pójść z nim tam, gdzie kazał Ci człowiek i gdzie miał nadzieję się uwolnić od Ciebie raz na zawsze.

Twa miłość była jednak silniejsza i nią....

...przywiązałeś ludzkość do krzyża wraz ze sobą na wieki.
Naucz nas, Panie, przyjmować i dźwigać nasze krzyże nawzajem i razem z Tobą.

III. PIERWSZY UPADEK

Pokazywanie palcami i popychanie skazańca idącego na śmierć należało do przyjemności i rozrywki gawiedzi tłoczącej się wzdłuż drogi. Nieważne, kto i za co, był skazany, byle tylko zafundować mu więcej bólu i poniżenia. A jeśli padnie na bruk i posmakuje kurzu ulicy to nawet lepiej – będzie kolejna salwa śmiechu. I tak wszystko pójdzie na konto skazującego.

Niewiele się do dziś zmieniło. Aż tyle i jeszcze więcej zgotowali Ci ludzie. Twój upadek pod krzyżem zawsze przypomina ludziom o ciężarze i konsekwencji grzechu.

Tyś się podniósł spod naszych upadków i poszedłeś dalej, ale, niestety, ludzkość nie chce brać przykładu z Ciebie i nie spieszy się, by uczynić tak samo, bo łatwiej trwać w przyjemności i bezczelności grzechu niż z nim walczyć, by siebie ujarzmiać.

IV. SPOTKANIE JEZUSA Z MARYJĄ

Spotkanie z Matką jest zwykle chwilą miłą, uspokajającą i pełna komfortu. Może jednak nie tym razem. Dziś obecność krzyża, niesprawiedliwie niesionego przez ukochane dziecko, musi napawać oboje goryczą.

Współczując cierpiącemu cierpi się razem z nim, a przecież nie można patrzeć spokojnie na cierpienie drugiego.

Musimy się nauczyć od Twej Matki płakać z płaczącymi i cierpieć z cierpiącymi, byśmy i my mogli dostąpić Twego pocieszenia. Miłość za Miłość.

V. POMOC WERONIKI

W dobie zysku i bezwzględnego biznesu pomoc okazywana drugiemu jest oznaką słabości, na którą ludzkość nie chce sobie pozwalać, mimo że może. Odrobina czułości i współczucia może pomóc podnieść się z upadku na wyżyny.

Pośród niemałej, tłoczącej się, gawiedzi znalazła się tylko jedna osoba, która, choć niewiele mogąc, chciała coś zrobić dla Ciebie, by Ci ulżyć w cierpieniu.

Weronika w geście otarcia twarzy zawarła całą swą miłość do Ciebie i gotowość służenia Tobie.
Na tej lekcji życia większość chyba wagarowała – a szkoda. Prośmy Chrystusa, byśmy jednak potrafili nauczyć się współczuć i pomagać cierpiącym.

VI. CYRENEJCZYK

Żołnierze potrafili zmusić Cyrenejczyka do dźwigania krzyża za Jezusa ze strachu, że ten nie wytrzyma do końca „widowiska”. To żadna sztuka, gdy się ma siłę i władzę po swojej stronie.

Umiejętność pomagania to nie tylko dar składany innym, ale także łaska nam dana przez Boga. Szymon z Cyreny zrozumiał to na pewno, choć nie od razu, i chyba mógłby zanucić: „... w krzyżu cierpienie, w krzyżu zbawienie... kto Cię odgadnie ten nie upadnie...”

Prośmy dziś Chrystusa o umiejętność noszenia krzyży za innych, by zbawienie stało się także naszym udziałem.

VII. DRUGI UPADEK

I znów leżysz, Jezu, na bruku, twarzą do ziemi… a nie był to miękki upadek. Nie lubimy rozdrapywać ran ani zagłębiać się w upadki i cierpienia. Wolimy Twe cuda – one są przyjemniejsze.

Ale to nie one gładzą nasze grzechy i przynoszą nam ukojenie, lecz Twój ból i Twe upadki pod krzyżem na tej drodze po śmierć.

Właśnie tam Cię popchnęliśmy, a Twa miłość do nas to zaakceptowała.

Dlaczego? Kto to pojmie? Kto to zrozumie? Pomilczę trochę – może odczytam Twe natchnienie.

VIII. PŁACZ NIEWIAST

Łzy bywają rodzajem upustu nagromadzonego bólu, rozładowaniem emocji. Bywają też etatowe płaczki i to one „beczały” dla okazania Ci współczucia. Tak wypadało.

My często wstydzimy się łez, bo to zaprzecza naszej odporności i twardości – nieuleganiu nastrojom. Twoje cierpienie było konieczne i potrzebne, a współczucie należało się tym, którzy nie rozumieli i nie chcieli tego pojąć.

Popłaczmy więc dziś trochę nad naszym pokoleniem, bo tylu brnie w przepaść i nie chce zrozumieć potrzeby i znaczenia Chrystusowej męki i śmierci, a przez to i konieczności nawrócenia.

IX. TRZECI UPADEK

Nie można iść w nieskończoność, dźwigając ciężar win i nieprawości całego świata i nie potknąć się ani razu. I to nie dystans, a raczej ciężar „bagażu” ma tu większe znaczenie.
Znów jednak, Panie, przygniotło to nie Twoje brzemię. Ty jednak wstajesz, choć nie jest Ci łatwo i idziesz dalej, do samego końca. Mnie by się już pewnie nie chciało.

Naucz nas, Panie, nie wzdragać się przed podejmowaniem trudnych wyzwań i zadań – nie wzdrygać się przed własnym krzyżem, który – choć razem z Tobą – też mamy nieść do końca. I lepiej zróbmy to bez biadolenia.

X. OBNAŻENIE

W swej podłości człowiek potrafi specjalizować się w odzieraniu swych ofiar nawet z resztek ich godności. I tym razem też nie było litości. Dopadli Cię, ograbili, umęczyli i wyszydzili, ale wcale tego nie żałują.

Gdzie są wojownicy obrony praw człowieka, gdy dziś dzieje się krzywda bliźniemu? Czemu krzyczą tylko tam, gdzie jest rozgłos, a nie tam gdzie poniewiera się istotą ludzką?

„Nadzy przyszliśmy od Boga i nadzy do Niego wrócimy” – tego chcesz nas Panie tutaj, na Golgocie nauczyć. Tylko nam, z uporem maniaka, nie chce się odrobić tej lekcji prawdziwego życia z Tobą na ziemi.

XI. PRZYBICIE DO KRZYŻA

Jeszcze trzeba Cię przybić do krzyża i go postawić. I dzieło skończone. Teraz pozostało tylko poczekać. Po farsie sądu nad Tobą, samoupodleniu się ludzkości, która zdegradowała się do takiego poziomu bezmyślności, by targnąć się na Boga i zadawać mu cierpienia aż po śmierć na krzyżu, rozpoczyna się najważniejszy etap zbawienia człowieka: śmierć, by zmartwychwstać.

Często stoimy pod krzyżem i jesteśmy winni tego, że na nim wisiałeś i na nim umarłeś, czy tego chcemy, czy nie. Co się stało, to się nie odstanie.
Ale błagamy Cię o przebaczenie i siłę, byśmy naprawdę się zmienili i to od dziś, byśmy poprzez nasze grzechy nie powtarzali więcej tej zbrodni na Tobie.

XII. ŚMIERĆ

„W ręce Twoje, Panie, powierzam ducha mego”. Chciałbym móc powiedzieć te słowa ze spokojnym sumieniem i w pokoju ducha, gdy będę umierał i tego samego życzę każdemu człowiekowi na ziemi.

Ty, Panie, umierałeś w strasznych mękach i upodleniu, jakie zgotowała Ci ludzkość. Z Twej śmierci jednak wyrosło dla nas życie i to nie byle jakie – bo wieczne. Z Twej krwi rodzi się Kościół, któremu powierzasz zadanie przypominania ludzkości, że tylko przez krzyż można osiągnąć życie wieczne, że tylko Ty jesteś jedynym Zbawicielem, bez względu na to co myślą i uzurpują sobie ludzie.

Naucz nas, Panie, tak żyć, byśmy z godnością umierali dla grzechu, a godnie żyli tylko w Tobie i dla Ciebie.

XIII. ZDJĘCIE Z KRZYŻA

„... A miecz boleści przeniknie Twoją duszę...”. Tak właśnie musiała się czuć Maryja, gdy złożono bezwładne ciało syna na jej kolanach.
Kiedyś, jako dziecko pełne życia, siadywał na nich wielokrotnie, by przynosić radość. Dziś Matka musi pochować swe własne dziecko.

Dlaczego ludzie w swym zacietrzewieniu posunęli się aż do tego, co Ci zrobili?!? Ty byłeś sprawiedliwy i dobry, a tego ludzkość nie lubi. Byłeś i jesteś wyrzutem sumienia dla wielu, a to boli wielkich i małych tego świata. Przez zabójstwo mieli nadzieję zepchnąć Cię na margines historii ludzkości i zapomnieć o Tobie.

Wyszło jednak inaczej, bo to Ty miałeś pieczę nad całością. Pozostały łzy i boleść Maryi na świadectwo dla nas. Ono jest mocniejsze niż nikczemność, jaka się dokonała.

XIV. POGRZEB

Ziemski byt -sfinalizowany pogrzebem kończy historię człowieka. I tak miało być i tym razem. Dlaczego jednak, gdy Cię grzebali bali się niemiłosiernie?

Bali się, że może się wypełnić to, co zapowiedziałeś. Kazali więc pilnować grobu. Czyli gdzieś w głębi siebie wierzyli w to, o czym mówiłeś, a mimo to zrobili wszystko, by dopiąć swego.

Zrobiłeś, Panie, dla człowieka bardzo wiele, a jemu ciągle mało. Chce więcej: – cudów, znaków, łask, darów. Jeszcze i jeszcze... – ciągle mało. „... ale żaden znak nie będzie im dany z wyjątkiem znaku Jonasza...”

XV. ZMARTWYCHWSTANIE

Alleluja!
Panie, wybaczyłeś ludziom ból, zdradę, poniżenie. Odkupiłeś nas.

Daj nam siłę, byśmy zmienili swoje życie, pamiętając o Twojej męce i zmartwychwstaniu, byśmy tę prawdę głosili innym.

MODLITWA ZA MISJONARZY

Panie, Tyś źródłem siły i miłości każdego misjonarza oraz misjonarki. Otrzyj pot z czoła każdego świadka Ewangelii, który głosi Twoje Imię w różnych miejscach na świecie. Obdarzaj misjonarzy potrzebnymi łaskami, światłem, nadzieją i pocieszeniem w trudnych chwilach. Amen.

Rozważania – Ksiądz Misjonarz
Zdj. Ks. Dariusz Woźniak SAC