Strona główna arrow Białoruś arrow Duszpasterz wśród więźniów
Duszpasterz wśród więźniów Drukuj Poleć znajomemu

O działalności księdza Piotra Kubickiego, proboszcza parafii Trójcy Świętej w Berezie na Białorusi

- Ja nigdzie nie czuję się tak dobrze jak u was.
- O czym Ksiądz mówi? To być nie może.
- Ja nie żartuję. Do was jadę z ogromną radością.
- Jaka tu radość? O czym Ksiądz mówi?
- Cieszę się, że mogę wam pomóc.
(Z rozmowy księdza Piotra z więźniami)

Od dobrej doli i od więzienia...
Większość z nas pamięta te niedalekie czasy, kiedy katolicy, aby wyspowiadać się i przyjąć do serca żywego Chrystusa, przemierzali setki kilometrów - czynnych kościołów na Białorusi było niewiele, nie było księży.

Na szczęście lata bezbożności przeminęły i teraz, aby przyjść do kościoła, trzeba tylko tego chcieć. Możemy już wybierać, u którego kapłana spowiadać się i kiedy - dzisiaj czy może za tydzień, za miesiąc.
Do dobrego szybko przyzwyczajamy się. Nam wydaje się, że to jest takie proste: wstać trochę wcześniej niedzielnym porankiem i pójść do kościoła.

Ale i teraz są ludzie, którzy - nawet ogromnie pragnąc - nie mogą przyjść do kościoła. Często są oni pozbawieni nie tylko...

... możliwości przyjścia do kościoła, ale i kontaktów z bliskimi, z przyjaciółmi. To bezsilne starsze osoby, niepełnosprawni, więźniowie. Proszę zwrócić uwagę: to ci, którzy przede wszystkim potrzebują Chrystusa. Ale oni nie mogą nigdzie wyjść - mogą tylko czekać.

Jakże często, my - zdrowi, swobodnie się poruszający - zapominamy o nich.
A jednak są wśród nas ludzie, którzy chcą pomóc drugiemu człowiekowi w najtrudniejszym okresie jego życia, by nie utracił wiary w siebie.

Niech Bóg nas chroni od różnych nieszczęść, ale - jak się mówi - dobrej doli i więzienia nie wyrzekaj się.
Tak, mowa będzie o więzieniu - jeździ tam ksiądz Piotr Kubicki, proboszcz kościoła pod wezwaniem Świętej Trójcy w Berezie. Dwa razy w miesiącu, w czwartki, wolno księdzu odwiedzać więźniów w Orszańskim Zakładzie Karnym. A w soboty jeździ do więzienia do Iwacewicz. Sam ksiądz rzadko używa słowa „więźniowie" - zamienił je na „moi chłopcy". „Chłopców" jest dziesięciu w Iwacewiczach i ponad czterdziestu w Orszy.
Ksiądz Piotr nauczył się Kodeksu Karnego, wie, jaki paragraf grozi za to lub tamto przestępstwo.

Po co to wszystko?
„Jest to potrzebne, przede wszystkim dla mnie - mówi ks. Piotr - nigdzie nie odczuwałem tak bliskiej obecności Chrystusa jak tam, w więzieniu. Jadę do więźniów jak na spotkanie z Panem - tyle mam radości! Wszystkich świętych można spotkać obok poniżonych i chorych.
Teraz bardziej rozumiem Matkę Teresę, która szła do bezdomnych, trędowatych. Ona widziała w każdym z nich Jezusa - stąd taka wielka miłość. Przecież to jest proste: jeżeli kochasz kogoś bardzo mocno, to cały czas chcesz być obok niego. Ukochawszy Chrystusa, niemożliwe jest, by zostawić Go samego. Dlatego spieszysz tam, gdzie On na ciebie czeka".

Od czego wszystko się zaczęto?
Zaczęło się od tego, że księdza okradli. Ukradli pieniądze. Ksiądz napisał podanie do milicji. Potem był sąd. Na młodego człowieka wydano wyrok i jako następstwo - więzienie w Orszy. Ksiądz Piotr pojechał na spotkanie, „krótka wizyta" - tak to się nazywa. Dwie godziny rozmowy przez szybę - i ksiądz zrozumiał, że nie może zostawić chłopca. Potem był wyjazd do Mińska, aby otrzymać pozwolenie na odwiedzanie więźniów przez katolickiego księdza.

Teraz ten chłopiec jest na wolności. Kilka miesięcy temu przyjechał do księdza Piotra ze swoją narzeczoną z prośbą o ślub. Ślub odbył się w Sielcu (jedna z parafii księdza Piotra). Chłopiec do tej pory ma poczucie winy wobec księdza za te ukradzione pieniądze i częściami spłaca „dług".

Czwartkowe wizyty
Ksiądz Piotr mówi: „Jestem bardzo wdzięczny Panu Bogu i ludziom, którzy pozwolili mi jeździć do więzienia, gdyż jest tam dużo zdolnych, utalentowanych ludzi, którzy w życiu zbłądzili. Jest nawet diakon. On mi dużo pomaga. Średni wiek więźniów - 25 lat, średnia wyroku - 20 lat. Z radością obserwuję, jak »moi chłopcy« duchowo wzrastają. Powoli uczą się podejmować prawidłowe decyzje, stają się bardziej cierpliwi w stosunku do kierownictwa Zakładu Karnego i siebie nawzajem.
Nie ukrywają, że żyją czwartkami, kiedy do nich przyjeżdżam. Niektórzy liczą nie ile dni (jak to jest przyjęte w więzieniu), lecz ile Mszy świętych zostało do końca wyroku. Ktoś już zaczyna dziękować Bogu za to, że tu trafił, bo w innym wypadku nigdy by nie poznał Boga. A dwóch całkiem serio myśli o tym, aby wstąpić do rodziny pallotyńskiej. Nauczyli mnie także wielu rzeczy, na przykład ostrożnego stosunku do ludzi."

Listy
Ksiądz Piotr dostaje dużo listów z więzienia. Niektóre z nich długo leżą zapieczętowane - on po prostu nie nadąża wszystkiego przeczytać. Autorzy listów dzielą się swoimi marzeniami i planami na przyszłość. Mają, jak mówi ksiądz, całe „biznes plany".

Jeden z listów był adresowany do redakcji parafialnej gazety. Zapewne ten list najlepiej opowie o tym, co ksiądz Piotr zrobił dla ludzi pozbawionych wolności. Autor listu - jeden z więźniów - pisze o wspólnocie utworzonej w Zakładzie Karnym Nr 8 miasta Orszy:

„...W języku prostych ludzi to więzienie nazywają »ósemką«. Wspólnota katolicka powstała tutaj ponad rok temu. Nosi imię świętej Rity. Dlaczego akurat świętej Rity? Dlatego, że na początku utworzenie wspólnoty w więzieniu wydawało się niemożliwe, ale wspólnota istnieje, dlatego że pomogła święta Rita - »święta od niemożliwego*, to znaczy święta, u której można prosić o pomoc w najbardziej rozpaczliwych i nierozwiązywalnych sytuacjach. Wspólnota zaczęła funkcjonować w przeddzień wspomnienia świętej Rity.

Z pomocą Pana Boga i pod bezpośrednim kierownictwem księdza Piotra Kubickiego w maju 2005 roku wspólnota świętej Rity rozpoczęła swoją działalność w imię duchowego ubogacenia i zjednoczenia z Bogiem.

Dwa razy w miesiącu spotykamy się na wspólnej modlitwie. Spowiadamy się ze swoich grzechów. Przyjmujemy Komunię Świętą. Nasza wspólna modlitwa - to nasza rozmowa z Bogiem i Jezusem Chrystusem, a gdy nasze dusze i serca odkrywają się przed Panem, z radością pochłaniają duchowy pokarm i napełniają się duchem wiary.

Członkowie naszej wspólnoty - to są ludzie różni - nie tylko charakterami, ale i postawami. Wszyscy popełnili przestępstwa; każdy czuje ciężar swojego grzechu. Ale jest w nas dużo wspólnego - łączy nas to, że Pan Bóg wezwał nas do oczyszczenia z grzechu, do autentycznego nawrócenia. Razem szukamy drogi do poznania istoty wiary. Łączy nas także to, że jesteśmy wygnańcami - znajdujemy się na marginesie, za płotem, odseparowani od społeczeństwa. Tym samym rozliczamy się za popełnione przestępstwa przed ludźmi i państwem.

Pan Bóg jest sprawiedliwy i miłosierny. Prosimy Go o przebaczenie za grzechy, modlimy się o uratowanie naszych zagubionych dusz. Nie ma takiego grzechu, którego Bóg nie mógłby wybaczyć człowiekowi, w sercu którego jest szczery żal i mocne postanowienie nigdy więcej nie grzeszyć. Każdy, kto powróci do Boga i z całego serca nawróci się, otrzyma przebaczenie.

W imieniu całej wspólnoty chcę powiedzieć takie słowa: Panie Boże! Klęczymy przed Tobą pod ciężarem naszych grzechów. Prosimy Ciebie, Panie, wejdź w nasze serca i dusze i dopomóż nam pokonać grzech. Daj nam, Panie, cierpliwość i siłę do wewnętrznej walki ze złem. Prosimy głosem duszy i serca: wybacz nam, Panie. Proszę was, bracia i siostry, o przebaczenie dla tych, którzy zgrzeszyli w stosunku do was. Oczyśćcie wasze serca ze złości - proszę was, uwierzcie nam, jak to zrobił ksiądz Piotr Kubicki. Niech Będzie pochwalony Jezus Chrystus!".

O najważniejszym
Wiosną, w maju, ksiądz Piotr prowadził rekolekcje. Ich „głównymi" uczestnikami byli „jego chłopcy": Jura i Andrzej, którzy wyszli na wolność. Słowa „wyjść na wolność" dla nich mają ogromny sens. O tym świadczy chociażby to, że Jura i jego dziewczyna mieli 22 czerwca ubiegłego roku ślub cywilny i teraz przygotowują się do ślubu kościelnego. Natomiast Andrzej w rodzinnym Mohylewie przewodniczy wspólnocie „rodzinny krąg", organizowanej w parafii.

„Człowiek, który trafił za kraty, poczuje się naprawdę wolnym i w pełni wartościowym tylko w tej sytuacji, jeżeli w całości zmieni swój światopogląd. Przestępca powinien odwrócić swoją świadomość. I najważniejsze jest dla niego to, aby w niego ktoś uwierzył" - mówi ks. Piotr.

Tłumaczenie z gazety parafialnej parafii Trójcy Przenajświętszej w Berezie, Białoruś

 
SMS misje