Strona główna arrow Duchowość arrow Kapłaństwo -wielkość, służba i człowieczeństwo
Kapłaństwo -wielkość, służba i człowieczeństwo Drukuj Poleć znajomemu

Kiedy, jeszcze jako diakon, pomagałem w rodzinnej parafii rozdzielać w święta Komunię św., na drugi dzień znalazłem się na chwilę na osobności z moją Mamą, która powiedziała do mnie kilka prostych, ale jakże ważnych słów: „Synu, twoje ręce dotykają Tego, co NAJŚWIĘTSZE! Strzeż się, byś ich nie pokalał...".

Burzliwa, chuligańska młodość. Młodzieńczy patriotyzm i opozycja. Niespokojny czas po zajściach strajkujących robotników z milicją. Strach i ukrywanie się przed „ścieżkami zdrowia". Pogłoski o zamęczanym moim Proboszczu. Jego „dziwna" śmierć i... pogrzeb. Z pobudek prostych, umęczonych ludzkich serc - ten pogrzeb stał się wielką, duchową manifestacją.
Ja, w ostatnich szeregach, daleko, gdzieś pod zabudowaniami gospodarczymi przylegającymi do placu kościelnego..., razem z „kumplami".

I wtedy „c o ś" dziwnego się ze mną stało. Do dziś nie wiem czy było to 10 min., czy może tylko ułamki sekund. Naprawdę „dziwna" chwila, w której w moim wnętrzu zabrzmiało: „...ty musisz Go zastąpić...!".
Zastąpić zabitego - mojego Proboszcza, ks. Romana Kotlarza!!!!!!!!!!!!

Tak Bóg mnie powołał, i tak - 19 lat temu - obdarzył ...

... godnością kapłańską (por. Hbr 5, 4). A w tym jest 17 lat misjonarskiej pracy.

Moje przekonanie, wyniesione z tej perspektywy i całego zdobytego doświadczenia określa „moje" Kapłaństwo jako znajdujące cel i sens tylko i wyłącznie w posłudze „światu", a raczej ludziom żyjącym na tym świecie - „... z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy" (Hbr 5, 1).

Jeśli z „ludzi brany", to jest takim samym człowiekiem, jak i każdy inny, „... ponieważ sam podlega słabości" (Hbr 5, 2).

Faktem niezaprzeczalnym jest, że świadomością i podjętymi zobowiązaniami, wypływającymi z tej godności, kapłan jest „inny"! Ale... czy jemu już została dana świętość? Nie! Została tylko „zadana" -jak każdemu innemu Człowiekowi.

Kapłan - uświęcając siebie - pomaga uświęcać się innym.

Czy Dziecko ma prawo wymagać doskonałości od Rodziców? Chyba nie! A jednak Rodzice otaczają Je opieką, troską. Pouczają - chcąc Je ochronić przed „czymś", czego może sami doświadczyli, a co gorzko smakowało.

Tak jest i z posługą Kapłana.

Tymczasem ludzie „ujmują" Kapłana przeciwnie. Nie chcą zrozumieć, że on - wzięty spośród nich - jest taki sam jak oni. Od niego nieustannie wymagają, jakby chcieli, by tylko on był świętym. Siebie natomiast usprawiedliwiają i tłumaczą na różne sposoby.

I nie chodzi bynajmniej, by usprawiedliwiać „słabości" Kapłanów. Za te każdy z nas odpowie przed Bogiem. Ale tam zostaną też „odnotowane" starania Kapłana, by ludzi i siebie prowadzić do Boga.
Ale bez świata, bez ludzi Kapłaństwo nie ma sensu! Nawet jeśli Kapłan w swoich staraniach jest osamotniony, bo radość i siła Kapłaństwa z Boga, z nadziei wypływa.

Jednocześnie tenże świat jest zagrożeniem dla Kapłaństwa!
Bez ustawicznej samokontroli Kapłana, świat może „zalać" Kapłaństwo swoimi sprawami, trendami, a nawet narzucić styl życia i postępowania.
Od Kapłana świat wymaga, by był „trendy", „dzisiejszy" - w odniesieniu do ludzi. By „zniżał" się do nich; rozumiał ich życie, a nawet, by usprawiedliwiał ich „sprawki". Gdy jednak Kapłan uczyni „coś" - jak oni czynią - automatycznie staje się „zgorszeniem" i jest potępiany.
Z jednej strony, to paradoks i niesprawiedliwość świata.
Z drugiej zaś strony, tenże paradoks pomaga w uświęcaniu Kapłana.
Kapłaństwo jest więc już rozliczane „tu" i „teraz" - przez świat. Ważniejsze jest jednak, że będzie ono rozliczane kiedyś przez Kogoś Innego.
Cóż więc - dla mnie, choć nieraz to boli i zasmuca, jest nadzieja, że ten świat nie jest wymiernikiem mojego Kapłaństwa, lecz tylko TEN, Który mnie nim obdarzył- z Ludu wybrał i dla Niego ustanowił.
Wartości tego świata nie mogą się stać wartościami dla Kapłana. Dogmaty WIARY nie mogą ulegać modzie tego świata. Świat podlega zmianom w zależności od tego, co jest dominujące czy kto dominuje. A „droga do Boga" jest niezmienna, tak jak i sam Bóg jest niezmienny.
I chociaż Wiara w dzisiejszym świecie często uchodzi za „niemodną", to jednak - jako Kapłan - jestem bardziej sługą Wiary niż świata i... za lud, jak i za samego siebie, składam ofiary za grzechy... (por. Hbr 5, 3)
Ks. Krzysztof