Pater Noster Drukuj Poleć znajomemu

Po wschodniej stronie murów Jerozolimy, oddzielona od niej Doliną Cedronu, rozpościera się Góra Oliwna.

Jest wzniesieniem kilkukilometrowej długości. Jej łagodne zbocza, duża, płaska powierzchnia na szczycie, pozwoliły na wzniesienie tu wielu budynków. W miejsce obszernych terenów porośniętych drzewami oliwnymi, mamy tu dziś szkoły, szpitale, klasztory, hotele, liczne budynki mieszkalne. W ciągu dnia króluje tu hałas i pośpiech.

Trzeba się dobrze wysilić, aby odnaleźć miejsca związane z obecnością tu Pana Jezusa. Jedynie tam można odnaleźć odrobinę ciszy i spokoju.

Zacznijmy od wejścia na ogrodzony teren, gdzie swój klasztor mają siostry karmelitanki. To one od przeszło stu lat są strażniczkami groty, w której według bardzo starej tradycji, Pan Jezus nauczył Apostołów modlitwy Ojcze Nasz. Na ścianach dziedzińca zauważamy tekst tej modlitwy, napisany w kilkudziesięciu językach, także po polsku.
W centralnym miejscu placu jest wzniesienie, a na nim tron. To prezbiterium, pozostałość niedokończonego kościoła, który chcieli tu wznieść Krzyżowcy.
Właśnie pod tym prezbiterium znajduje się interesująca nas grota Pater Noster.
Zapewne niejednokrotnie...

 przebywał w niej wraz ze swymi uczniami Pan Jezus. Dająca schronienie od deszczu, wiatru, ale też i od palącego słońca grota była świadkiem prośby: Panie, naucz nas modlić się. Wyobraźmy sobie ogromne zdziwienie Apostołów słuchających odpowiedzi Jezusa. Nazywa On Boga Ojcem. Nie, nie Ojcem. To byłoby do przyjęcia. Jezus używa aramejskiego zwrotu ABBA. To znaczy TATUSIU.

Ci dorośli mężczyźni nigdy nie słyszeli, by ktokolwiek do potężnego Boga zwracał się w ten sposób. To forma bardzo poufała i pozbawiona szacunku oraz dystansu. Tak może zwracać się dziecko do swojego tatusia. Ale żeby dorosły człowiek miał w ten sposób zwracać się do Boga? Takiego zwrotu modlitewnego judaizm nie znał.

Dla uczniów to prawdziwe trzęsienie ziemi. Mogą odkryć, że modlitwa to nie jakiś tam formalny obowiązek, danina przynależna Bogu. Modlitwa to rozmowa kochającego dziecka ze swoim tatusiem. Kto może, niech to rozumie. Kto to zrozumie, zrozumie jaki był naprawdę stosunek Jezusa do Boga.

 Kto nie przyjmie Królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego (Mk 10,15). Nie ma już lęku. Bóg jest Ojcem, Tatusiem prowadzącym człowieka jak dziecko za rękę. Jestem bezpieczny, jestem ukryty w ręku Boga. Zjednoczenie Jezusa z Ojcem. To moje dziecięctwo Boże. Moim Ojcem jest Bóg. Bóg jest Ojcem, nie despotą.

W ten sposób Apostołowie zostali dopuszczeni do ogromnego sekretu. Niejednokrotnie byli świadkami, jak ich Mistrz na całe godziny oddalał się na modlitwę. Ale dopiero teraz mogli zrozumieć, że czynił to z miłości, z tęsknoty, a nie z obowiązku.

Uczymy się od Jezusa modlić się. Ten, kto usłyszy i zrozumie, że Bóg jest TATUSIEM nie będzie nigdy ateistą, agnostykiem, człowiekiem samotnym i nieszczęśliwym. Nie będzie miał problemów z zapominaniem o codziennej modlitwie.

Zrozum: Bóg jest prawdziwie Twoim TATĄ. Zawsze marzyłeś, żeby takiego mieć.

Ks. Piotr Nowicki SAC