|
Człowiek – przy zdrowych zmysłach – o ile wie, że coś jest obrzydliwe, wstrętne, zgubne... – czy będzie się tym rozkoszował i akceptował? W duchowej sferze takimi „obrzydliwościami” są grzechy główne, które – jak lotne piaski – ułudnie kuszą, lecz są zgubne i pochłaniające!
Od początku towarzyszył człowiekowi – i towarzyszy nadal – ten pierwotny zryw: wolnej woli człowieka, który zrealizował się w pokusie „i będziecie jako bogowie”. Czy człowiek może robić wszystko, co tylko mu się żywnie podoba? Teoretycznie – tak! Bo ma wolną wolę – dostał od Boga. Wolność!!!
Ale czy człowiekowi wolno wszystko? Mania wyższości, dominacji – nawet do tego poziomu, że Stwórca ma postępować według woli Stworzenia. Przykład: „kłótnia” człowieka z Bogiem, że uczynił tak, a nie inaczej, według Swej Woli i Planu. Nie przyjęcie Jego woli wywołuje bunt i odstępstwo od Niego, bo: – dlaczego Jezus umarł na krzyżu? To było „niehumanitarne”! – dlaczego człowiek cierpi na raka? Bóg jest „nieludzki”!
Tym rytmem toczyły się i toczą nadal losy człowieczeństwa w różnych odcieniach jego ziemskiej historii. Mechanizm ten napędzał i napędza nadal człowieka w jego doczesnym żywocie, tworząc nierozerwalny łańcuch okowów zniewalający w pokusie pychy.
Czy w Polsce, czy też tutaj (PNG) czy jeszcze gdzie indziej – mechanizm pychy jest zawsze ten sam. Tutaj jest ...
... bardzo widoczny, bez żadnych „parawanów” czy etykietek. W Polsce jest nawet zalegalizowany i usankcjonowany. Bo jak inaczej określić choćby prawo – rzekomo w imię obrony i godności dzieci – pozbawienia rodziców ich odwiecznych praw wychowawczych (nie chodzi tu o skrajne patologie) czy też odebranie dyscyplinarnych praw nauczycielom?
Tu w PNG mechanizm pychy widoczny jest przede wszystkim w takich okolicznościach: – mężczyzna wobec kobiety jest więcej niż bogiem – bo przecież ją kupił! – lokalny duchowny do parafianina: „Ty śmieciu, kimże ty jesteś, że mnie – księdzu – zawracasz głowę! „Ja przecież wiem!”; – pouczając kogoś, najczęściej się słyszy: Mi save!, a ta rzekoma „wiedza” nie ma odzwierciedlenia w życiu (bo jej w ogóle nie ma), wynika tylko z poczucia własnej niższości i jest to odruch „obronny”; – szaman jest „panem” życia i śmierci; – tultul wioskowy jest jedynym prawodawcą i sędzią według własnych zamysłów i potrzeb; – sanguma (człowiek wykonujący wyrok) jest bezwzględny w odbieraniu życia drogą pogańskiego kastom (zwyczaju).
A i w moim wydaniu niekiedy się to ujawnia: – szczególnie, gdy liczę bardziej na własne siły i fortele, a zapominam, że bez Mocy Bożej nic nie jestem w stanie uczynić. – gdy jestem kontent z tego co mi się „udało” i zbieram „glorię” od ludzi; – gdy zapominam, że jestem jedynie narzędziem w Jego ręku i że to nie ja coś robię, tylko że On to czyni poprzez mnie; – gdy ludzie „podziwiają” moją ofiarność i poświęcenie w pracy misyjnej, a ja się temu poddaję.
Częste przypadki: 1. grupa miejscowych charyzmatyków nawiedza ciężko chorego człowieka i niejako swoimi modlitwami „zmuszają” Boga do uczynienia cudu uzdrowienia. Gdy chory powróci do zdrowia, nikt z nich nie mówi: „dzięki Bogu!”, lecz: „to ja sprawiłem, że on wyzdrowiał!” 2. glasman sprowadzający lub wstrzymujący deszcz! Pyszni się wobec ludzi, że właśnie on ma moc panowania nad siłami natury, by wzbudzić u nich uznanie i strach.
Ciągłe pragnienie wyższości, dominacji, pierwszeństwa stwarza ogromną dysharmonię w całej historii ziemskiej człowieka, a poprzez to i w całym dziele stworzenia.
„I będziecie jako bogowie” – podszept, któremu ulegał i ulega człowiek rodzi bardzo gorzkie owoce w jego życiu. Człowiek, wprowadzając swoje prawa, bez liczenia się z Prawami Stwórcy; zmierza do samozagłady duchowej, fizycznej i całej Ziemi.
Ale cóż, z własnej woli, zrodzonej w pysze, człowiek gotuje sobie taki los! I choć głębokie jego pragnienia są inne, to nie potrafi oprzeć się trybom nakręcającym ten świat. Ciągle jęcząc i biadoląc, kontynuuje swą egzystencję, czekając z założonymi rękami, że stanie się cud i popęka ten zniewalający łańcuch pychy lub że ktoś inny go z tych okowów uwolni.
A tego może jedynie dokonać każdy tylko dla siebie, indywidualnie!
Ale czy naprawdę tego chce?
Ks. Krzysztof |