Strona główna arrow Misjonarz opowiada arrow Rozmowa z ks. Krzysztofem Sopickim SAC
Rozmowa z ks. Krzysztofem Sopickim SAC Drukuj Poleć znajomemu

R. – Pełni Ksiądz aktualnie funkcję ekonoma Regii Miłosierdzia Bożego w Brazylii. Jakie zadania, oprócz duszpasterskich, są obecnie najważniejsze?

Ks. – Budowa seminarium. Jest to inwestycja niezbędna wobec rosnącej liczby powołań do naszego Zgromadzenia.

R. – Kiedy zostali przyjęci pierwsi kandydaci?
Ks.
– W 1991 r. Początkowo byli w parafii Itaipu. Nowicjat odbywali w prowincji San Paulo. Studiowali w seminarium benedyktynów w Rio de Janeiro, skąd wracali do parafii. Kiedy zwiększyła się liczba kandydatów, musieliśmy dla nich przeznaczyć dom centralny na Bento Ribeiro na tymczasową siedzibę seminarium. Przełożony zamieszkał w jednej parafii, ekonom w innej, pozostali księża także byli w różnych parafiach.
W ubiegłym roku były tylko 2 wolne miejsca. Zastanawialiśmy się, co będzie, jak nowicjat przejdzie do seminarium. W 1999 r. kupiliśmy dom z działką, w bardzo ładnym miejscu, wyremontowaliśmy go, przystosowując do potrzeb nowicjatu. Nie możemy narzekać – zawsze są w nim nowicjusze. Odbywają się tam także rekolekcje. Miejsce to...

...doskonale sprzyja wyciszeniu.

Myśl o budowie seminarium towarzyszyła nam od dłuższego czasu i gdy właściciele ziemi obok seminarium ofiarowali Stowarzyszeniu 2 działki przylegające do terenu seminarium, szybko zdecydowaliśmy się podjąć budowę. Tym bardziej, że w kontrakcie darowizny było zastrzeżenie, że w ciągu 2 lat musimy rozpocząć budowę, bo w przeciwnym razie ziemia wróci do ofiarodawców. Zainwestowaliśmy wszystkie dostępne środki. I w ciągu 2 lat udało nam się zrobić konstrukcję żelbetonową.
Jak szybko będzie postępować budowa – zależy od ofiarodawców, których usilnie poszukujemy. Robimy akcje w parafiach. Wysłaliśmy pisma z prośbą o pomoc do różnych organizacji pomagających Kościołowi. Szukamy też pomocy w naszych wspólnotach pallotyńskich w różnych krajach. Każda ofiara jest potrzebna.

R. – Czy klerycy pomagają w zbieraniu funduszy na budowę?
Ks.
– Klerycy zbierają pieniądze na swoje utrzymanie i utrzymanie seminarium. Organizują różne akcje w parafiach z młodzieżą i dorosłymi, szukają współpracowników. Prowadzą akcje powołaniowe.

R. – A Centrum Miłosierdzia Bożego?
Ks.
– Ta budowa jest realizowana całkowicie z funduszów parafialnych. Dzięki ks. Zającowi jest świetnie zorganizowana. Został zakupiony teren obok obecnego seminarium i budynek już jest w stanie surowym. Przed laty ks. Korbecki rozpoczął tu budowę kościoła jako kapłan i jako murarz – jak sam mówił, wkładał portki, brał taczkę i kopał, a potem murował. Teraz będzie tu duży ośrodek pallotyński.

R. – A sportowe zamiłowania Księdza?
Ks.
– Realizuję je dalej w miarę możliwości, łącząc z duszpasterstwem w środowisku kolarskim. Na zawody jestem zapraszany jako ksiądz – zawodnik. Organizatorzy chcą uniknąć różnych pastorów, którzy chętnie by przyjechali, ale wtedy rozpoczęłaby się dyskusja religijna zamiast zawodów. Nie ma drugiego jeżdżącego księdza i nie ma zawodników wśród pastorów. Toteż jako jedynego jeżdżącego księdza proszą mnie o udzielenie błogosławieństwa i powiedzenie kilku słów do zawodników oraz krótką celebrację Słowa Bożego. Mogę się pochwalić pewnymi sukcesami – w swojej kategorii wiekowej Master C plasuję się tak między 12 a 16 miejscem wśród zawodowców. Wkrótce po powrocie z urlopu mam startować w zawodach Iron Bike Brazylia. Jeżeli pozwoli mi na to kontuzja. Skaleczyłem nogę na budowie, zaniedbałem i konieczna była interwencja lekarza. Dostałem antybiotyk, potem drugi, ale nic nie pomogło. Okazało się, że w miejskiej aptece zamiast leków sprzedano mi farbowany proszek. W końcu musiałem mieć operację. Teraz wracam do formy.

R. – Wspomniał Ksiądz o pastorach z różnych sekt. Czy stwarzają wiele problemów?
Ks.
– Tak – jest wiele problemów z sektami w całej Brazylii. Ale są też przypadki nawróceń. Nawet wśród pastorów.
Chyba najbardziej znany to jeden z pastorów Kościoła Uniwersalnego Królestwa Bożego, sekty bardzo rozpowszechnionej. Wystąpił w prywatnej telewizji o zasięgu ogólnokrajowym. Postawił obok siebie dużą figurę Matki Bożej Aparecida – oryginalna jest mała, czarna. Stanął przy niej i zaczął kopać, wykrzykując przy tym: jaka to święta; dlaczego nie reaguje; ona nic nie czuje, to tylko lalka. Kto widział czarną Matkę Bożą? Wywołał wielkie zgorszenie w całym społeczeństwie, nie tylko w środowiskach katolickich. Został oskarżony o nietolerancję religijną, znieważenie uczuć religijnych i rasizm.
Przez pewien czas był w Afryce, potem w Stanach Zjednoczonych, by uciec przed policją. W Stanach miał wypadek samochodowy i w efekcie problemy z nogą – tą, którą kopał figurę Matki Bożej. Był w szpitalu. Tam zaczynał pomału inaczej myśleć – przeżywał nawrócenie. Często przychodziła do niego czarna pielęgniarka – opiekowała się nim, była cały czas do dyspozycji; sympatyczna, troskliwa, serdeczna. Był zachwycony, że osoba czarna tak się nim opiekuje. Został wyleczony.
Przed wyjściem ze szpitala zwołał cały personel, żeby podziękować za opiekę, za to że został wyleczony. Powiedział, że brakuje czarnej pielęgniarki, która się nim opiekowała. Dyrektor twierdził, że są wszyscy i nie pracuje tu czarna pielęgniarka.
Wtedy pastor zrozumiał, że to była jego wizja – to Matka Boża ukazywała mu się pod postacią tej pielęgniarki. Rozpłakał się – przeżył całkowite nawrócenie. Opowiedział o tym.
Obecnie studiuje teologię i przygotowuje się do święceń stałego diakona w Kościele katolickim.

Jeden z pastorów w Cachoeiras de Macacu, kandydujący na stanowisko prefekta miasta, znieważał Matkę Bożą, nawet chciał, by odebrano Jej tytuł patronki miasta i dano go Jezusowi Chrystusowi. Wywołało to oburzenie całego miasta. Odebrano mu prawo kandydowania. Zachorował – ma guza mózgu. Jego kościół podzielił się na 3. Ludzie odebrali to jako karę Bożą.

R. – Czy Ksiądz często bywa w parafii Cachoeiras de Macacu?
Ks.
– To była pierwsza parafia w Brazylii, w której byłem proboszczem. Prawie 9 lat. Od prawie 8 lat proboszczem jest tam ks. Józek Stępiński. A ponieważ mamy tam sklep pallotyński z artykułami religijnymi, często bywam tam jako administrator sklepu i pomagam ks. Józkowi w parafii, choć moim oficjalnym miejscem zamieszkania jest nowicjat.

R. – Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Jolanta Fidura Zdjęcia: ks. Artur Karbowy SAC, misjonarz w Brazylii