Strona główna arrow Białoruś arrow Z kapłańską posługą na Wschód
Z kapłańską posługą na Wschód Drukuj Poleć znajomemu

Przebywając wielokrotnie na terenach objętych władzą ZSRR, zawsze byłem bardzo gościnnie i serdecznie przyjmowany przez ludność, spragnioną duszpasterskiej obecności kapłana.

Całe dnie, a czasem i noce, spędzałem na intensywnej posłudze w konfesjonale; udzielałem chrztu świętego, sprawowałem Msze św. Wielokrotnie łączyłem sakramentem małżeństwa ludzi żyjących latami w związkach cywilnych lub wolnych. Prawie codziennie odprawiałem w różnych miejscach po 3 Msze św. Wygłaszałem homilie, rozważania lub konferencje, uczestniczyłem w spotkaniach z ludźmi. Prowadziłem też, często w domach prywatnych, dni skupienia i rekolekcje dla kapłanów, sióstr zakonnych oraz innych osób poświęconych Bogu, tworzących małe wspólnoty. Pracowali oni w różnych zawodach, z konieczności utrzymując w tajemnicy, często nawet przed najbliższymi, swoje związki z religią i Kościołem rzymskokatolickim.
Pracowałem przeważnie...

...wśród ludności polskiej w parafiach wiejskich i miejskich.

Jadąc na Wschód, zabierałem zwykle teksty modlitw, obrazy i obrazki matki Bożej Fatimskiej i związane z kultem Bożego Miłosierdzia, dewocjonalia oraz egzemplarze Pisma Świętego. Osoby mające przy sobie przedmioty związane z kultem Matki Bożej z Fatimy były szczególnie surowo traktowane przy wszelkich rewizjach na granicy, gdyż uznawano je za zagrażające ateistycznemu państwu rosyjskiemu.

Jednakże wielu ludzi, z którymi się spotkałem, z aprobatą przyjmowało moje informacje o objawieniach w Fatimie, kierując odtąd swoje myśli do Niepokalanego Serca Maryi. Wypytywali o nie, zwykle bez świadków, w obawie przed przykrymi konsekwencjami, wszyscy wierzący, także prawosławni.
Poznając to przesłanie, szybko stawali się czcicielami Niepokalanego Serca Maryi w znaku fatimskim, modlili się do Niej i pouczali swoich rodaków o konieczności rozwijania nabożeństwa do zatroskanej o Rosję Pani z Fatimy.

Kult większości katolików w ZSRR dla Matki Bożej był prawdziwie wzruszający i głęboki. Wielu z nich, nie mogąc pójść do żadnej świątyni, gdyż przed laty je pozamykano, kontemplowało świętość Maryi, modląc się w domach, a także przed ikonami zabranymi z kościołów, eksponowanymi w muzeach. Pod pozorem podziwu dla dzieł sztuki spędzali wiele czasu w salach zbiorów sakralnych.

Drogi moich duszpasterskich wędrówek rozpoczętych w 1972 r. prowadziły przeważnie przez Wilno, Lidę, Kowno i okolice; Grodno i różne miejscowości Białorusi; przez Rygę, Leningrad do Moskwy.
Posługiwałem też wiernym w Gruzji (Tbilisi - 1975 r.), w Budapeszcie - 1993 r. Z polskimi grupami modlitewnymi odwiedzałem Katyń (1989, 1990), odprawiając na mogiłach pomordowanych polskich oficerów Mszę św. za wszystkie ofiary sowieckiego systemu.

Na Ukrainę - w Kijowie, Winnicy, Barze, Żytomierzu, Wierzbowcu - udałem się z okazji obchodów Tysiąclecia Chrztu Rusi (1988 r.). Uczestniczyłem w nabożeństwie Kościoła prawosławnego, dziękując Bogu przez Maryję za dar Miłosierdzia Bożego, objawionego w sakramencie chrztu, który przed wiekami ogarnął te ziemie. Widziałem jednak wszędzie bardzo negatywny stosunek władzy do wiernych Kościoła rzymskokatolickiego, którzy - pozbawieni świątyń i kaplic - liturgię sprawowali na cmentarzach i w szałasach, zbudowanych przez siebie. Często bez kapłana, którego obecności nie tolerował polityczny reżim.
W czasie pobytu na Ukrainie byłem świadkiem nawróceń i głębokich przemian wewnętrznych w ludzkich duszach, darzących szczególnym kultem Najświętszą Maryję Pannę.

Na ziemi świątyń zamienionych na magazyny, zakłady pracy lub sale koncertowe i domy kultury - ikony zgromadzone w muzeach oczekiwały na powrót do miejsc dawnego swojego pobytu. Nieliczne czynne cerkwie odwiedzało wielu wiernych - np. w katedrze św. Zofii w Kijowie czczona była Matka Boża Modląca się - Orantka (mozaika z XI w.).

Mieszkańcy ZSRR żyli stale nadzieją przemian i poprawy sytuacji politycznej, spodziewając się impulsu z Polski - nawet jeszcze przed wyborem Polaka na stolicę Piotrową. To wielkie dla nas wydarzenie większość ludności rosyjskiej powitała z niewypowiedzianą radością i ze łzami prawdziwego wzruszenia. Władza straszyła społeczeństwo rzekomo negatywnymi skutkami działania polskiego świata pracy i tworzącej się „Solidarności", które według sowieckich funkcjonariuszy zagrażały stabilizacji i spokojowi w ZSRR, a nawet w Europie. Straszyli groźbą wojny,

Patrząc na problemy religii oraz dyskryminację lub samotność duchową chrześcijan, a przede wszystkim katolików, doświadczałem prawdziwości ewangelicznego powiedzenia: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało".

Ks. Edmund Boniewicz SAC

Powyższy tekst jest fragmentem wspomnień ks. Edmunda Boniewicza SAC, który zmarł 7 maja tego roku. Odszedł kapłan, który przez 61 lat swego kapłaństwa, w myśl słów św. Wincentego Pallottiego: „Miłość Chrystusa przynagla nas!", podejmował każdą możliwość apostolstwa. Niemalże całe życie poświęcił upowszechnianiu orędzia Miłosierdzia przekazanego św. Siostrze Faustynie przez Pana Jezusa. W dużej mierze to właśnie dzięki niemu orędzie Miłosierdzia dotarło za żelazną kurtynę, na tereny byłego Związku Radzieckiego. Angażował się też bardzo w przekazywanie na tych terenach przesłana Matki Bożej z Fatimy.

Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie...

 
SMS misje